Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Krótkowzroczność zamiast strategii. Irlandzki rząd brnie w energetyczną spiralę chaosu

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Gospodarka i gospodarstwa domowe w Irlandii od miesięcy zmagają się z dotkliwą presją kosztową, a perspektywy stabilizacji cen energii, pozostają niepewne. Reakcje koalicji rządzącej Fine Gael i Fianna Fáil na ten stan rzeczy ujawniają jednak głębszy problem systemowy, więc brak przemyślanej, długofalowej wizji oraz skłonność do zastępowania realnych reform doraźnym gaszeniem pożarów. Gdy instytucje państwowe powinny budować odporność infrastrukturalną na przyszłe wstrząsy, obywatelom oferuje się jedynie pośpiesznie wdrażane środki awaryjne.

Przejawem tego trybu działania stało się nagłe, nadzwyczajne odwołanie posłów z wakacyjnej przerwy. Celem tego pospiesznego posiedzenia jest przeforsowanie uchwały finansowej, która na ostatnią chwilę wstrzymuje planowaną na 1 września podwyżkę stawek akcyzy na paliwo, a mającej przynieść wzrost cen o 32 centy na litr oleju napędowego oraz 27 centów na litr benzyny. Decyzja ta podjęta w atmosferze pośpiechu, podczas zaledwie jednogodzinnej sesji rządu, uniemożliwiła jakąkolwiek głębszą debatę nad faktycznymi przyczynami drożyzny.

Środowiska opozycyjne, w tym przedstawiciele Socjaldemokratów, wskazują jednoznacznie, że systemowe zarządzanie sektorem energetycznym zostało zastąpione przez reaktywny chaos. Wiceprzewodniczący partii Cian O’Callaghan określił sytuację wprost: „Obserwujemy, jak rząd przechodzi od kryzysu do kryzysu, nie mając żadnej jasnej strategii, która pozwoliłaby na obniżenie cen i uczynienie rzeczy bardziej przystępnymi cenowo. Ludzie potrzebują planu na tę sytuację. Nie potrzebują panicznych, nadzwyczajnych środków od rządu co kilka miesięcy”.

O’Callaghan podkreśla również, że gabinet Fine Gael i Fianna Fáil wpadł w specyficzną pułapkę uzależnienia zewnętrznego, odpowiadając pasywnie na globalne wstrząsy zamiast tworzyć własne mechanizmy zabezpieczające: „Fine Gael i Fianna Fáil utknęły w spirali katastroficznych działań polegających na wprowadzaniu chaotycznych środków nadzwyczajnych w odpowiedzi na kaprysy Donalda Trumpa, bez jasnego planu zajęcia się podstawowymi przyczynami kryzysu”.

Krytyka ta dotyka fundamentalnej kwestii finansowania ochrony odbiorców energii. Konstruktywne propozycje zmian zakładają konieczność przemodelowania systemu wsparcia tak, aby trafiało ono do gospodarstw domowych najbardziej obciążonych wzrostem kosztów życia – m.in. poprzez kredyt energetyczny w wysokości 400 euro dla rodzin o dochodach nieprzekraczających 70 000 euro rocznie. Środki na ten cel mogłyby zostać pozyskane ze źródeł skonsolidowanego kapitału, w tym poprzez potrojenie podatku bankowego oraz wprowadzenie dedykowanego podatku od centrów danych. Ta ostatnia opłata mogłaby przynieść budżetowi około 85 milionów euro rocznie, co stanowi realną bazę do finansowania transformacji.

Problem nie ogranicza się jednak wyłącznie do bieżących dopłat. Jednym z najbardziej rażących zaniedbań obecnej polityki jest potężne marnotrawstwo już wyprodukowanej czystej energii, wynikające z braku zaawansowanej sieci magazynowania. Rzeczniczka Socjaldemokratów ds. energii Jennifer Whitmore zwróciła uwagę na paradoks irlandzkiego systemu: „Marnotrawstwo energii w Irlandii stanowi dla nas ogromny problem. W przypadku energii odnawialnej musimy być w stanie z niej korzystać w momentach jej wytworzenia. Nie mamy możliwości magazynowania dużej ilości energii odnawialnej. Kiedy nie ma popytu, zazwyczaj z dnia na dzień, wyłączamy farmy wiatrowe, a przez to marnujemy 500–600 milionów euro rocznie. To szaleństwo”.

Brak rozbudowy magazynów energii i niedostateczne wsparcie dla rozproszonej masy makrogeneratorów sprawiają, że potencjał odnawialnych źródeł pozostaje w dużej mierze niewykorzystany. Whitmore wskazuje, że programy takie jak proponowane „Solar for All” – obejmujące podwojenie dotacji na mikroinstalacje fotowoltaiczne do 3600 euro oraz włączenie ich do programu ubóstwa energetycznego Warmer Homes Scheme, mogłyby z kolei obniżyć rachunki przeciętnego gospodarstwa domowego o 450 euro rocznie.

Obecny model zarządzania sektorem energetycznym opiera się na iluzji gospodarowania nadwyżkami prądu, podczas gdy w rzeczywistości państwo ponosi koszty strukturalnego paraliżu. Zamiast stawiać na inwestycje w zrównoważoną i finansowo ostrożną infrastrukturę, rząd przeznacza publiczne środki na ad hoc uśmierzanie skutków własnych zaniedbań. Sytuacja, w której kluczowe decyzje gospodarcze podejmowane są pod presją uciekającego czasu i w cieniu doraźnych kryzysów, obnaża słabość zaplecza analitycznego współrządzących ugrupowań.

Trudno nie odnieść wrażenia, że gabinet w Dublinie pomylił administrowanie państwem z zarządzaniem kryzysowym w trybie ciągłego pogotowia. Jeżeli polityka energetyczna ma opierać się na co dwumiesięcznych uchwałach awaryjnych, rynek nigdy nie zyska stabilności niezbędnej do podjęcia długoterminowych inwestycji. Zamiast budować niezależność energetyczną i trwale obniżać koszty wytwarzania prądu, rząd woli rozdawać doraźne zapomogi, które w ujęciu długofalowym drenują budżet i oddalają państwo od oszczędnego, przejrzystego gospodarowania groszem publicznym – punktują rząd politycy opozycji.

Brak odważnych decyzji w sprawie obciążenia podatkowego sektorów o najwyższym zużyciu energii, takich jak wielkie centra danych, w połączeniu z biernością wobec strat na farmach wiatrowych, to dowód na brak dojrzałości strategicznej. Obywatele nie potrzebują kolejnych spektakularnych zwrotów akcji przed kamerami ani obietnic składanych na chwilę przed wygaśnięciem dotychczasowych ulg. Potrzebują stabilnego prawa, które uniezależni domowe budżety od zawirowań cenowych na rynkach światowych. Bez radykalnej zmiany podejścia i przejścia na rozwiązania systemowe, irlandzka polityka energetyczna pozostanie jedynie zakładnikiem własnej krótkowzroczności.

*

Zauważyłem w ostatnich wywodach polityków opozycji, ale nie tylko ich, bo nawet tych z koalicji rządzącej, pewne przestawienie priorytetów. Otóż dużo mówi się, a właściwie wyłącznie mówi się o potrzebie zabezpieczenia finansowego rodzin i energetycznego kraju. Wskazuje się winnych zaistniałej sytuacji, a nawet zapewnia, że społeczeństwo nie zostanie bez wsparcia. Tylko zabrakło tu jednego elementu. Do tej pory ta cała energetyczna hucpa opierała się na twierdzeniach, że rozjeżdżamy węglem planetę, więc niszczymy klimat. Gdzie to jest?! Gdzie podziały się zanieczyszczenia klimatyczne, które mieliśmy likwidować za pomocą wiatraków i paneli solarnych? Teraz ważne jest zabezpieczenie finansowe rodzin i gra polityczna z rządem?

Drodzy politycy, jeżeli chcecie uchodzić za poważnych ludzi, a i mieć chociaż odrobinę wiarygodności, trzymajcie się jakiejś jednej, nawet głupiej narracji. Takie skakanie po winowajcach, nie przyniesie wam niczego dobrego, bo można w łatwy sposób wykazać, że wasze uzasadnienia warte są mniej, niż śnieg w środku zimny na Zielonej Wyspie. Może większość ludzi nie, ale sorry, ja zwracam uwagę na szczegóły.

Bogdan Feręc

Źr. RTE

Photo by Raze Solar on Unsplash

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version