Krótka rozprawa z elektoratem

Politykom można zarzucić wiele, w tym bezczynność i brak zaangażowania, ale czy jest to wyłącznie ich winą?

W mojej ocenie nie i odpowiedzialnych za to upatrywać należy w całkiem innym miejscu, chociaż i oni nie są winni w całej sytuacji. Ważne jest jednak, że dwie składowe mają wpływ na to, co dzieje się na świecie, a konkretnie idzie tutaj o sprawę, kiedy zyskujemy prawo do stwierdzenia, iż politycy nic nie robią.

Tu jednak trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, co ja zrobiłam lub zrobiłem, żeby stan rzeczy zmienić, więc wybrać takich reprezentantów, aby zyskać prawo do narzekania na nich?

Jeżeli przyjrzymy się statystykom, to średnio tylko połowa irlandzkiego i polskiego społeczeństwa chodzi na wybory, a druga połowa, siedzi w domu przed telewizorem i utyskuje, jak to źle jest w państwie i nic się nie dzieje, aby ich byt się zmienił. Tu ponownie powinno paść pytanie: Co Ty w tym kierunku uczyniłaś lub uczyniłeś, żeby ten byt zmienić?

Nic, nie poszliście na wybory, nie oddaliście głosu, choćby nieważnego i nie korzystacie ze swojego konstytucyjnego prawa, by wyrazić opinię. Z lubością natomiast mówicie o łamaniu Konstytucji, kiedy wprowadza się jakieś ograniczenia, choćby były one czasowe i podyktowane obawami o nieznane.

Od lat jestem zwolennikiem brania udziału w wyborach, więc uczestniczenia w nich w każdej sytuacji, czyli np., jako Polonia w Irlandii, bo i tu mamy prawa wyborcze. Po pierwsze możemy uczestniczyć w wyborach do polskiego parlamentu, a głos należy oddać np. w ambasadzie, konsulacie lub innym przygotowanym w tym celu lokalu wyborczym. Tego jednak się nie robi, bo lepiej i łatwiej jest marudzić, że ten lub inny znowu został posłem. Po drugie, czy Polacy z irlandzkim paszportem, gremialnie stawiają się do tutejszych wyborów? O nie, są oni jakimś promilem całej naszej diaspory, a mówią otwarcie, że polityka ich nie interesuje. No to świetnie, bo to polityka i politycy robią z Was balonów, jak wymyślają jakieś prawa i podnoszą podatki, a te jakże namiętnie krytykujecie. Po trzecie jest też grupa irlandzkiej Polonii, która nie może brać udziału w tutejszych wyborach do parlamentu i referendach, ale może wybierać lokalnie, czyli radnych. Korzystacie z tego prawa? Śmiem wątpić i znajdzie się w każdym z miast wyłącznie garstka osób, które na takie wybory pójdą.

To przejdźmy teraz do samego aktu wyborczego, więc list, na których znajdują się nazwiska kandydatów. Tu też pojawi się zastanawiająca historia, bo oddajemy swoje głosy, o ile już najdzie nas takie szaleństwo, na nazwiska i osoby, które pojawiają się tam od lat, więc znane. To z kolei oznacza, że głosujemy dokładnie na taki sam układ, jaki obserwowany jest od dziesięcioleci, czyli dokładnie ci sami politycy, których krytykowaliśmy przez ostatnie cztery lata, wchodzą do parlamentu i wciąż są krytykowani.

Problemem jest też brak w wielu przypadkach odpowiednio skonstruowanych przepisów wyborczych, więc okręgów jednomandatowych, a to będzie w mojej ocenie rozwiązaniem, bo głosujemy na konkretnych ludzi, a nie na partie polityczne. Od lat przekonuję też, że jednomandatowe okręgi wyborcze (JOW), są znacznie lepsze, bo łatwiej jest rozliczyć pojedynczego polityka z jego poczynań, niż partię wodzowską.

Kolejna sprawa to sami politycy, którzy wybierani są na kolejne kadencje, a jestem przekonany, iż nie ma w nich już politycznej świeżości, więc są, bo są i głosują, jak im partia nakaże.

Ta sytuacja jednak się nie zmieni, choćby na scenę weszło nowe ugrupowanie, przedstawiło nowy program, a ten odpowiadał potrzebom społecznym. To dlaczego pozostanie tak, jak było wcześniej? Bo polityka nas nie interesuje, jesteśmy leniwi i nie chce nam się poświęcić 20 minut, by oddać wyborczy głos, a lepiej i łatwiej jest wylewać swoje żale przed telewizorem, niż iść na miting wyborczy i posłuchać, co do powiedzenia ma kandydat. Łatwiej też jest żalić się postronnym słuchaczom, jak to źle jest w kraju, niż iść do biura poselskiego i tam przedstawicielowi narodu w twarz powiedzieć, że w moim imieniu zagłosował wbrew temu, co mówił w kampanii wyborczej.

Zarówno w Polsce, jak i Irlandii będzie źle, wciąż będzie liczne grono narzekających, ale robić to będą bez żadnych podstaw, bo o ile odrzucają akt wyborczy, w moim przekonaniu, nie mają też prawa do wyrażania swojej opinii o świecie polityki i politykach, bo przecież sami mówią, że to ich nie interesuje.

Bogdan Feręc

© POLSKA-IE: MATERIAŁ CHRONIONY PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
EnglishGaeligePolskiУкраїнська
EnglishGaeligePolskiУкраїнська