Spór wokół przepustowości głównego portu lotniczego w Irlandii wchodzi w decydującą fazę. Minister transportu Darragh O’Brien podjął formalne działania zmierzające do likwidacji dotychczasowego limitu liczby podróżnych obsługiwanych przez lotnisko w Dublinie.
Decyzja ta stała się możliwa po tym, jak nowa ustawa regulująca te kwestie, przeszła cały porces legislacyjny w parlamencie – Oireachtas i została oficjalnie podpisana przez prezydent Catherine Connolly. Wejście przepisów w życie kończy wielomiesięczny impas, w którym rząd znajdował się pod silną presją otoczenia gospodarczego i międzynarodowych przewoźników.
Historyczny gorset infrastrukturalny
Wprowadzony w 2007 roku przez planistów limit 32 milionów pasażerów rocznie miał przede wszystkim zapobiegać paraliżowi komunikacyjnemu i lokalnym korkom drogowym wokół lotniska. Szybki rozwój globalnej turystyki i pozycji Irlandii jako europejskiego hubu sprawił jednak, że regulacje te szybko przestały odpowiadać realiom rynkowym. Już w ubiegłym roku dubliński port odprawił o 4 miliony pasażerów więcej, niż zakładały formalne ograniczenia.
Obecnie egzekwowanie limitu pozostaje zawieszone do czasu wydania ostatecznego orzeczenia przez Europejski Trybunał Sprawiedliwości. Niemniej jednak sam fakt jego istnienia wywoływał głębokie zaniepokojenie w sektorze lotniczym.
Minister O’Brien z zadowoleniem przyjął decyzję prezydent Connolly i zapowiedział niezwłoczne wdrożenie odpowiednich zapisów nowej ustawy. Wyraził przy tym nadzieję, że zarządzenie modyfikujące lub całkowicie uchylające dotychczasowe restrykcje wejdzie w życie tak szybko, jak to możliwe. Proces ten zostanie poprzedzony niezbędną oceną oddziaływania na środowisko. Szef resortu transportu, który już w maju zapowiadał wejście w życie przepisów w lipcu, podkreślił, że nowe ramy prawne umożliwią zrównoważony rozwój najważniejszego węzła lotniczego w kraju.
Konflikt interesów: Biznes, ekologia i lokalna społeczność
Zniesienie limitu budzi skrajne emocje, dzieląc opinię publiczną oraz zaangażowane strony na dwa wyraźne obozy. Z jednej strony stoją argumenty ekonomiczne i groźba dyplomatycznego impasu. Szefowie irlandzkich linii lotniczych od dawna ostrzegali, że sztuczne blokowanie rozwoju lotniska obsługującego około 80% krajowego ruchu lotniczego uderzy bezpośrednio w konkurencyjność całej irlandzkiej gospodarki.
Sprawa zyskała również wymiar geopolityczny. Amerykańskie linie lotnicze oraz reprezentujące je organizacje otwarcie skrytykowały limit. Pojawiły się nawet ostrzeżenia, że w przypadku braku szybkich zmian ze strony Dublina, administracja w Waszyngtonie mogłaby podjąć działania odwetowe i ograniczyć kluczowe dla Irlandii loty transatlantyckie.
Z drugiej strony barykady znajdują się obawy natury społecznej i ekologicznej:
- Mieszkańcy sąsiednich obszarów: Część lokalnej społeczności opowiada się za utrzymaniem ograniczeń, obawiając się drastycznego wzrostu natężenia ruchu samochodowego oraz hałasu w bezpośrednim sąsiedztwie lotniska.
- Organizacje ekologiczne: Obrońcy środowiska ostrzegają, że całkowita rezygnacja z limitów osłabi nadzór nad sektorem lotniczym, który generuje bardzo wysoki poziom emisji gazów cieplarnianzych.
W kierunku nowej strategii transportowej
Podpisanie ustawy przez prezydent Connolly zamyka etap niepewności prawnej, przed jaką stał irlandzki sektor lotniczy. Choć przed rządem wciąż stoi wyzwanie w postaci przeprowadzenia rzetelnej oceny środowiskowej i wypracowania kompromisu z lokalną społecznością, kierunek zmian został jednoznacznie wytyczony.
Dublin stawia więc na otwartość i rozwój infrastrukturalny, co w dobie globalnych powiązań gospodarczych wydaje się dla wyspiarskiego państwa decyzją o charakterze strategicznym.
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Fot. Dublin Airport

