Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Kraje UE naciskają na deportacje poza Europę. Rozłam w irlandzkim rządzie w sprawie centrów powrotów

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Kwestia polityki migracyjnej i skutecznego odsyłania osób, których wnioski o azyl zostały rozpatrzone odmownie, staje się jednym z najbardziej zapalnych tematów w irlandzkiej polityce krajowej.

Na tle unijnych planów dotyczących reformy systemu azylowego w samym Dublinie doszło do wyraźnego dwugłosu na najwyższych szczeblach władzy. Podczas gdy premier kategorycznie odcina się od pomysłu natychmiastowego wdrażania kontrowersyjnych rozwiązań, minister sprawiedliwości wykazuje daleko idącą otwartość na nowe, radykalne mechanizmy deportacyjne.

Premier Republiki Irlandii oświadczył jednoznacznie, że kraj nie ma w najbliższej przyszłości planów wykorzystania kontrowersyjnych ośrodków repatriacyjnych poza granicami Europy. Chodzi o specjalne centra powrotowe, do których miałyby trafiać osoby bez prawa do azylu. Stanowisko szefa rządu stoi jednak w jaskrawej sprzeczności z deklaracjami, które złożył minister sprawiedliwości Jim O’Callaghan. Szef resortu sprawiedliwości otwarcie przyznał, że jest gotów rozważyć udział Irlandii w tym systemie, o ile cały proces będzie ściśle przestrzegał praw człowieka.

Rozbieżność ta uwidoczniła się w komentarzach obu polityków, które pojawiły się w ostatnich dniach. Premier przedstawił swój punkt widzenia podczas wizyty w Parlamencie Europejskim w Strasburgu. Podkreślił tam, że Dublin nie prowadzi obecnie żadnych bezpośrednich przygotowań do wdrożenia takich rozwiązań, a wypracowanie ostatecznych ram regulujących te kwestie wciąż wymaga czasu. Zupełnie inny ton popłynął z Cork, gdzie minister O’Callaghan zaznaczył, że Irlandia już przystąpiła do unijnego rozporządzenia w sprawie powrotów. Zapowiedział jednocześnie pragmatyczne podejście do tematu i dodał, że nie wyklucza zaangażowania kraju w budowę struktur, które mogłyby sprawnie i skutecznie uszczelnić system.

Sama koncepcja tak zwanych węzłów powrotnych narodziła się w ramach szeroko zakrojonych reform, które Unia Europejska wprowadziła w zeszłym miesiącu w ramach Paktu w sprawie Migracji i Azylu. Choć przepisy te nie zostały jeszcze w pełni dopracowane, ich główne założenie budzi ogromne emocje. Plany te przewidują bowiem możliwość deportacji migrantów do państw trzecich spoza Wspólnoty Europejskiej i to nawet w sytuacjach, gdy osoby te nie mają z danym krajem absolutnie żadnych wcześniejszych powiązań.

Krytycy tego rozwiązania bez wahania porównują unijny projekt do głośnego i ostatecznie wycofanego z użytku brytyjskiego programu dla Rwandy. W tamtym modelu osoby ubiegające się o status uchodźcy w Wielkiej Brytanii miały być masowo wysyłane do Afryki Wschodniej, gdzie dopiero rozpatrywano by ich wnioski, całkowicie bez względu na ich kraj pochodzenia.

Zwolennicy unijnych zmian odpierają te zarzuty, argumentując, że nowe procedury pozwolą skutecznie wyeliminować luki w obecnym prawodawstwie. Ich zdaniem nowoczesne centra tranzytowe usprawnią logistykę powrotów i staną się jasnym sygnałem, który wydatnie ograniczy nielegalną migrację na terytorium Unii. Presja na szybkie działanie jest ogromna, ponieważ Niemcy, Holandia oraz grupa kilku innych państw członkowskich domagają się, aby pierwsze takie punkty zaczęły działać w państwach trzecich jeszcze przed końcem tego roku. Wśród potencjalnych partnerów geopolitycznych dla Europy najgłośniej wymienia się obecnie Rwandę, Libię oraz Etiopię.

W irlandzkiej debacie publicznej mocno wybrzmiewa również wątek dotychczasowych błędów w zarządzaniu kryzysem migracyjnym na samej wyspie. Premier Martin przyznał, że wieloletnim grzechem zaniechania ze strony państwa było pozostawianie osób ubiegających się o azyl w stanie bezczynności. Ludzie ci czekali latami na jakiekolwiek urzędowe rozstrzygnięcia, co generowało koszty i napięcia społeczne. Władze podkreślają, że w ostatnich latach procedury rozpatrywania wniosków uległy znacznej poprawie, a kluczem do sukcesu ma być dalsze przyspieszanie pracy urzędników.

Z kolei minister sprawiedliwości zwraca uwagę na aspekt psychologii społecznej. O’Callaghan uważa, że wdrożenie skutecznego, odpornego na nadużycia, ale jednocześnie sprawiedliwego systemu deportacyjnego jest absolutnie niezbędne, aby utrzymać zaufanie obywateli do całego systemu azylowego. Jeśli społeczeństwo straci poczucie, że państwo kontroluje swoje granice i egzekwuje prawo wobec osób bez statutu uchodźcy, do głosu mogą dojść nastroje radykalne.

Wizyta premiera Irlandii w Parlamencie Europejskim stała się także okazją do wygłoszenia bardzo mocnego przemówienia na temat sytuacji na Bliskim Wschodzie. Szef irlandzkiego rządu wykorzystał unijną mównicę, aby uderzyć w Brukselę za jej dotychczasową, nadzwyczaj powściągliwą reakcję na działania wojenne prowadzone przez Izrael.

Premier Martin wprost nazwał sytuację humanitarną w Strefie Gazy tragiczną i wskazał na drastyczne pogorszenie sytuacji na Zachodnim Brzegu. Zachowanie gabinetu Benjamina Netanjahu określił mianem coraz bardziej ekstremalnego. Szef irlandzkiego rządu dodał, że brak zdecydowanej presji ze strony Europy na izraelskie władze wywołuje uzasadniony gniew i smutek u wielu ludzi na świecie. Choć premier zaznaczył, że doskonale rozumie, jak trudny i delikatny jest to temat dla wielu państw członkowskich związanych historycznymi sojuszami, zakończył swoje wystąpienie jasnym wezwaniem do podjęcia natychmiastowych i bardziej stanowczych działań, co spotkało się z oklaskami części europosłów.

Bogdan Feręc

Źr. Independent

Photo by Manoj Poosam on Unsplash

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version