Najnowsze dane Urzędu Statystycznego (CSO) malują dramatyczny obraz przyszłości demograficznej Irlandii, wskazując na bezprecedensowy spadek liczby urodzeń o niemal 18 procent w ciągu zaledwie ostatniej dekady. Ta niepokojąca tendencja nie jest dziełem przypadku, lecz bezpośrednim skutkiem głębokich kryzysów, z którymi od lat to państwo się zmaga.
Młodzi ludzie postawieni pod ścianą przez katastrofalną sytuację mieszkaniową oraz stale rosnące koszty utrzymania, zostają więc brutalnie odarci ze swoich naturalnych ambicji rodzicielskich. Statystyki czarno na białym pokazują, że w ciągu dziesięciu lat liczba zarejestrowanych corocznie urodzeń skurczyła się z poziomu 65 909 w 2015 roku do zaledwie 54 125 w roku ubiegłym.
Analiza współczynnika dzietności (TPFR) w latach 2015–2025 ujawnia, że spadł on drastycznie poniżej poziomu gwarantującego prostą zastępowalność pokoleń, jeśli nie brać pod uwagę migracji. Podczas gdy do stabilnego odtworzenia populacji w dłuższej perspektywie niezbędny jest wskaźnik na poziomie 2,1, w 2025 roku wskaźnik ten w Irlandii wyniósł zaledwie 1,5, co stanowi spadek o 0,4 w porównaniu z rokiem 2015, kiedy wynosił on jeszcze 1,9. Po raz ostatni bezpieczną barierę odtwarzalności odnotowano w 2010 roku, kiedy współczynnik wynosił 2,06. Warto przypomnieć, że był to moment, w którym kraj wchodził w potężny kryzys gospodarczy po załamaniu rynku nieruchomości w 2008 roku, co ostatecznie doprowadziło do przyjęcia gigantycznego pakietu ratunkowego od międzynarodowych instytucji finansowych. Obecne załamanie demograficzne jest bezpośrednią kontynuacją tamtych problemów, z którymi państwo nigdy sobie nie poradziło.
Bariery ekonomiczne w widoczny sposób korelują z geograficzną mapą urodzeń, a najniższe wskaźniki w całym kraju odnotowano w Dún Laoghaire-Rathdown oraz w hrabstwie Kerry, gdzie na 1000 mieszkańców przypadało odpowiednio zaledwie 8,3 oraz 8,2 urodzeń. Przypadek Dún Laoghaire-Rathdown jest tu najbardziej jaskrawym dowodem na poparcie tezy o ekonomicznym podłożu problemu, ponieważ według danych urzędu statystycznego jest to najdroższy obszar administracyjny w Irlandii pod względem cen nieruchomości, gdzie mediana cen domów osiągnęła astronomiczną kwotę 680 000 euro.
Dla porównania, w znacznie bardziej przystępnym cenowo hrabstwie Louth, gdzie mediana cen nieruchomości wynosi 370 000 euro, wskaźnik urodzeń był jednym z najwyższych i wyniósł 11,5 na 1000 mieszkańców. W innych kluczowych regionach sytuacja również pozostaje napięta i w hrabstwie Kildare wskaźnik wyniósł co prawda 12, ale już w Dublinie było to 9,5, w Cork wraz z hrabstwem 9,4, a w Galway zaledwie 8,7 urodzeń na 1000 mieszkańców.
Rzeczywistość młodych dorosłych w Irlandii to dziś permanentne poczucie tymczasowości i braku stabilizacji, więc wiele osób po trzydziestym roku życia wciąż zmuszonych jest mieszkać w domach rodzinnych lub godzić się na skrajnie niepewne warunki najmu. Prywatny sektor wynajmu stał się w Irlandii głównym źródłem bezdomności, a lokatorzy pozbawieni są elementarnych praw, które skutecznie chroniłyby ich przed nagłym wyrzuceniem przez właścicieli nieruchomości. Nawet osoby posiadające stabilne i powszechnie szanowane zawody, takie jak nauczyciele, otwarcie przyznają, że przy obecnych cenach rynkowych, gdzie wynajęcie skromnego, jednopokojowego mieszkania wiąże się z kosztem przekraczającym 2000 euro miesięcznie, utrzymanie dziecka i opłacenie czynszu staje się matematycznie niemożliwe.
Z powodów czysto finansowych całe pokolenie wykształconych ludzi odkłada decyzję o macierzyństwie na bliżej nieokreśloną przyszłość, co potwierdza też statystyka wieku matek rodzących pierwsze dziecko. W ciągu ostatnich dwudziestu lat średni wiek ten wzrósł z 28,7 lat w 2005 roku do 31,8 lat w 2025 roku.
Na te alarmujące dane nakładają się również głosy płynące ze strony klasy politycznej, która choć dostrzega korelację między wzrostem aktywności zawodowej kobiet a spadkiem dzietności, to sama przyznaje, że kluczowym problemem zgłaszanym przez mieszkańców pozostaje brak stałego dachu nad głową oraz paraliżujący strach przed brakiem dostępu do opieki nad dziećmi. Ta dramatyczna sytuacja ekonomiczna doprowadziła do tego, że obywatele po prostu nie mają warunków do zakładania rodzin.
*
Winę za ten stan rzeczy, jak i za wszelkie inne dotkliwe kryzysy rujnujące tkankę społeczną w Irlandii, ponoszą więc wyłącznie politycy. To ich wieloletnie, rażące zaniedbania, brak skutecznej polityki mieszkaniowej oraz uleganie lobby deweloperskiemu i landlordom doprowadziły ten kraj na skraj demograficznej przepaści. Rządzący, co powinno stać się już dawno, muszą w końcu zostać pociągnięci do pełnej odpowiedzialności i bezwzględnie rozliczeni za swoje nieudolne działania, które zniszczyły marzenia młodych ludzi o bezpiecznym domu i rodzinie. Niestety wymiana jednych na drugich, niewiele może tu pomóc, bo obecna opozycja, tak szczerze mówiąc, wcale nie ma planu naprawczego, a używa jedynie wyświechtanych haseł, że oni naprawią sytuację.
Bogdan Feręc
Źr. Independent

