Koronawirus przemodeluje strategie sieci. Cena znów będzie królem?

Wysoka jakość produktów, oferta bio, ekologiczne rozwiązania, doświadczenie klienta – tak kusiły nas sieci handlowe w ostatnim czasie. I nic w tym dziwnego – bogaciliśmy się jako społeczeństwo, rząd wsparł obywateli poprzez transfery socjalne, byliśmy coraz bardziej otwarci na rynkowe nowości, a jakość zaczęliśmy przedkładać nad cenę. Ale to już historia. Pandemia prawdopodobnie zmieni reguły gry – co nas czeka, kiedy izolacja dobiegnie końca i jak to wpłynie na nasze konsumenckie wybory?

Dziś przed nami wciąż więcej pytań niż odpowiedzi. Narodowa kwarantanna nadal trwa i zmienia naszą rzeczywistość, także jako konsumentów. W świątecznym tygodniu w sklepach nie ma tłumów, a wielkanocne wydatki będą zapewne na najniższym od lat poziomie. Patrząc w przyszłość już teraz mocniej trzymamy się za portfel, żegnając się z czasami prosperity. Na tę sytuację muszą zareagować detaliści. Czy znów będziemy pod nosem nucić slogan „Codziennie niskie ceny”?

Koszyk prezydenta

Symptomy zmian można było dostrzec już wcześniej. Dyskusję o wysokich cenach żywności chętnie podejmowali… politycy. W roku wyborczym temat galopujących cen jest szczególnie nośny. Spore emocje wzbudził koszyk zakupowy Andrzeja Dudy, który w 2015 roku, jeszcze jako kandydat na prezydenta, udał się do Biedronki. W 2020 roku na zakupy do tej sieci udali się jego oponenci, a paragony z tych wizyt (choć trzeba tu zaznaczyć, że nie były to dokładnie takie same produkty), błyskawicznie obiegły media społecznościowe. I jedno z całą pewnością można o nich powiedzieć – jest drożej niż było.

Przez pięć lat ceny oczywiście nie mogły stać w miejscu. Jednak ich dynamiczny wzrost, spowodowany m.in. rosnącą inflacją, mógł niepokoić konsumentów. W lutym br. wzrosła ona aż o 4,7 proc. w ujęciu rocznym – to najwyższy wskaźnik od ponad 8 lat. Ceny żywności i napojów bezalkoholowych były w tym miesiącu wyższe o 7,5 proc.
Dla detalistów był to jasny sygnał, że w komunikacji z klientami muszą postawić na atrakcyjne ceny.

Sieci walczą z inflacją

Na reakcję nie trzeba było długo czekać. W marcu Biedronka zakomunikowała, że obniża na stałe ceny 100 artykułów. – Obniżki to odpowiedź na oczekiwania klientów, poszukujących codziennie niskich cen w otoczeniu rosnącej inflacji – podała sieć. Dyskonter obniżył ceny takich produktów jak; sery, jajka, owoce, pieczywo czy wędliny, kosmetyki, środki chemiczne czy produkty dla dzieci. 

– W Biedronce obniżamy ceny zawsze, gdy tylko jest to możliwe, w ten sposób dokładając się do walki z rosnącą inflacją – powiedział Marcin Domański, dyrektor handlowy sieci Biedronka.

Kilka dni później Lidl odpowiedział kampanią „Lidlowe ceny” i wprowadzeniem promocji na ponad 300 artykułów. Wśród produktów objętych promocjami znalazły się m.in.: wędliny Pikok i Pikok Pure, sery Bluedino, kosmetyki Cien, orzechy i bakalie Alesto, nabiał Pilos, artykuły dla dzieci Lupilu, szereg produktów BIO oraz wege i wiele innych.

Na podobny ruch zdecydował się Carrefour, który wprowadził gwarancję niezmiennych cen na 150 produktów marki własnej. Tym samym sieć zakomunikowała, że śledzi bieżącą sytuację związaną z inflacją oraz rozwijającą się epidemią koronawirusa.Gwarancją zostały objęte najbardziej potrzebne produkty spożywcze, takie jak kasze, mąka, cukier, nabiał, a także higieniczne, m.in. papier toaletowy czy ręczniki papierowe.

Wirus zmienia rynek

Koronawirus jeszcze bardziej uwrażliwi konsumentów na ceny. Zwłaszcza, że w trudnych czasach część przedsiębiorców próbuje zarabiać „z przebitką” na artykułach, na które jest szczególnie duży popyt (np. płyny do dezynfekcji rąk). Ukrócenie takich praktyk i monitoring cen zapowiedział już UOKiK. Ale to nie groźba kary, a realna zmiana stylu życia wielu Polaków, skłoni sieci do wzmożonej aktywności promocyjnej.

Szacunki i przewidywania ekonomistów nie są optymistyczne. Prognozowany jest spadek PKB i wzrost bezrobocia. Spowolnienie gospodarcze, które miało do nas nadejść, zdecydowanie przyspieszyło kroku wraz z pojawieniem się wirusa z Chin. Jesteśmy w przededniu kryzysu, ale jeszcze wciąż nie potrafimy do końca oszacować jego skali.

Najnowsze badania nie pozostawiają jednak złudzeń: czasy beztroskiego konsumpcjonizmu właśnie się skończyły.

68 proc. respondentów deklaruje, iż w sytuacji pogorszenia sytuacji finansowej gospodarstwa domowego jest gotowa zacisnąć przysłowiowego „pasa” i ograniczyć dotychczasowe standardowe zakupy i wydatki – wynika z najnowszych danych Gfk.

Ograniczenie zakupów, czy to podstawowych artykułów codziennego użytku, czy dóbr trwałych kupowanych rzadziej, to rozwiązanie dostępne od ręki, najłatwiejsze we wdrożeniu, które będzie miało dziś trudny do oszacowania wpływ na obroty wszystkich detalistów i producentów z sektora fmcg, dóbr trwałych, elektroniki użytkowej, RTV, AGD.

Cena wraca do gry

Od 4 marca br., czyli pierwszego oficjalnie potwierdzonego przypadku koronwariusa w kraju, sieci mają ręce pełne roboty. Zmiany w ich funkcjonowaniu zachodzą dynamicznie, ale z efektem pandemii mierzyć się będą bardzo długo.

– Polacy spodziewają się, że z okresu pandemii wejdziemy w okres trudniejszej sytuacji gospodarczej i już powoli na to się przygotowują. Możemy się więc spodziewać, że w najbliższej przyszłości ostrożniej będziemy wydawać swoje budżety – prognozuje Beata Kaczorek, dyrektor badań konsumerskich w firmie Nielsen.

Z raportu dotyczącego zachowań konsumenckich, przygotowanego przez UCE RESEARCH i aplikację BLIX wynika z kolei, że 80 proc. klientów podczas świątecznych zakupów będzie szukać promocji, a prawie 90 proc. badanych uda się do sklepów z konkretną listą zakupową. O wyborze produktów zadecyduje głównie cena. Ta tendencja zapewne utrzyma się także długo po świętach.

DlaHandlu.pl>>>

Polska-IE: Udostępnij...
Życzenia premiera z
Nie mówić głośno
EnglishIrishPolishRussianSpanish
EnglishIrishPolishRussianSpanish