– Musimy ograniczyć swobodę przemieszczania się przez granice wyłącznie do obywateli Unii Europejskiej – przekonuje dr Jacek Saryusz-Wolski. W ocenie doradcy prezydenta RP dotychczasowy system poniósł całkowitą klęskę, a bezkompromisowe uszczelnienie granic to jedyna droga do uniknięcia społecznego i gospodarczego krachu na Starym Kontynencie.
W tym artykule:
https://share.transistor.fm/e/ec00b6f2#?secret=VsXy0fubPa
Sytuacja na zewnętrznych granicach Unii Europejskiej ponownie osiągnęła punkt wrzenia. Masowy szturm migrantów na hiszpańską eksklawę Ceuta wywołał falę oburzenia w całej Europie i zmusił polityków do przewartościowania dotychczasowej retoryki.
Ostre stanowisko w tej sprawie zajął dr Jacek Saryusz-Wolski, doradca prezydenta RP Karola Nawrockiego ds. polityki zagranicznej i UE. Ekspert nie pozostawia złudzeń co do stanu unijnego systemu ochrony granic.
– Polityka imigracyjna Unii jest chora, jest dysfunkcjonalna, jest nielogiczna, a to z tego powodu, że kto inny decyduje, a kto inny ponosi konsekwencje – powiedział dr Jacek Saryusz-Wolski.
Pokrętna logika Brukseli
Zdaniem doradcy prezydenta, źródło kryzysu leży w bezmyślnych decyzjach rządów lewicowo-liberalnych oraz działaniach państw, które bezmyślnie stymulują tzw. pull factor (czynnik przyciągający). Przykładem takich działań jest masowa regularyzacja pobytu nielegalnych imigrantów w Hiszpanii.
– Kto inny może zaprosić, a potem to zjawisko się rozlewa w myśl strefy Schengen, albo drugiej z polityk unijnych, czyli relokacji. Można wtedy powiedzieć: rozsmarujemy równo to zjawisko niefortunne po wszystkich krajach i obdarzmy inne państwa tym, czego sami jesteśmy sprawcami – zaznaczył Saryusz-Wolski.
Ekspert zwrócił uwagę, że młodzi przybysze z Afryki Północnej traktują sygnały płynące z Madrytu oraz decyzje europejskich sądów zakazujące natychmiastowych deportacji jako otwarte zaproszenie do wkraczania na terytorium Wspólnoty.
Granica bezpieczeństwa została przekroczona
Problem przestał dotyczyć wyłącznie miast przygranicznych i staje się wyzwaniem demograficznym dla całej Unii. Poważne analizy socjologiczne jednoznacznie wskazują, że przekroczenie progu 5 proc. nieasymilującej się populacji uniemożliwia jakąkolwiek integrację i prowadzi do paraliżu państwa.
– W państwach takich jak Francja czy Niemcy wskaźniki te sięgają już 14 i 20 procent. Co niepokojące, punktowo również Polska zaczyna znajdować się w tej sytuacji. Dane pokazują, że w miastach takich jak Gdańsk czy Wrocław odsetek ten dochodzi do 20 procent – ostrzegł doradca prezydenta.
Ekspert zauważył, że miękka polityka powrotowa całkowicie zawiodła, a twarde deportacje generują ogromne napięcia społeczne. Jeśli Unia Europejska nie podejmie natychmiastowych kroków prawnych, państwom członkowskim grozi głęboki krach społeczno-gospodarczy.
Czas na radicalne kroki
W ocenie dr. Jacka Saryusza-Wolskiego kluczem do odzyskania kontroli nad sytuacją jest zdecydowana reforma przepisów oraz wykorzystanie istniejących traktatów. Polska dała już doskonały przykład, skutecznie zabezpieczając granicę z Białorusią.
– Artykuł 72 Traktatu o UE pozwala na natychmiastowe zamknięcie granic w sytuacji zagrożenia bezpieczeństwa. W skali całej Unii rozwiązaniem byłoby jednak ograniczenie swobody przemieszczania się przez granice Schengen wyłącznie dla obywateli Unii Europejskiej – wyjaśnił Saryusz-Wolski.
Wprowadzenie zasady „Schengen minus” wymagałoby przywrócenia skrupulatnych kontroli granicznych w celu weryfikacji tożsamości osób podróżujących. Propozycja ta zyskuje coraz większe poparcie w Europie – dokument protestacyjny przeciwko liberalnej polityce migracyjnej podpisały już reprezentacje 22 państw.
– Być może jest to cena warta zapłacenia po to, aby odzyskać przynajmniej częściowo kontrolę nad tym zjawiskiem. Inaczej grozi nam absolutny krach gospodarczo-społeczny – podsumował dr Jacek Saryusz-Wolski.

