Komunikacja leży na łopatkach. Rząd traci wiarygodność i zaufanie

Irlandzki rząd obiecywał, że skończył już z błędami w komunikacji ze społeczeństwem, ale ostatni przykład, zadaje kłam tym twierdzeniom.

O problemach, jakie może wywoływać środek dezynfekcyjny „Virapro”, Departament Rolnictwa wiedział już w miniony poniedziałek, natomiast Departament Edukacji, dowiedział się o tym we wtorek. Minęły jednak aż dwa dni, by ta informacja dotarła do szkół i dopiero w czwartek po południu, pierwsi dyrektorzy otrzymali informacje o potencjalnych problemach, jakie może wywoływać produkt do dezynfekcji rąk.

Pełna informacja w tej sprawie dotarła do szkół i poprzez media do rodziców, dopiero wczoraj, czyli w piątek rano, co wywołało oburzenie tych ostatnich.

Na internetowych forach zrobiło się nieprzyjemnie, a słowom krytyki i obwiniania o brak odpowiedniej informacji, nie było końca. Wystarczy powiedzieć, że rodzice, ze złością wypowiadali się, mówiąc o postępowaniu rządu i ponownym braku komunikacji ze społeczeństwem.

Część komentatorów otrzymała też kolejne argumenty, by opóźnienie informacyjne, wykorzystać do swoich celów i ponownie zaczęli udowadniać gabinetowi, że jest w spisku z tzw. rządem globalnym, którego celem jest, wykończenie połowy światowej populacji.

*

Kolejne już w ostatnich miesiącach potknięcie rządu, z całą pewnością nie przełoży się na dobre stosunki ze społeczeństwem, a gabinet Micheála Martina nie powinien liczyć na to, że mieszkańcy kraju, zaczną teraz ufać mu w innych kwestiach. Błąd, jaki miał miejsce w mijającym właśnie tygodniu, może kosztować koalicję sporo pracy, by zniwelować problemy w dotarciu z przekazem do mieszkańców wyspy, czyli odbije się na ocenach pracy rządu. Na fali gaf, jakie popełnia Fianna Fáil, Fine Gael i Green Party, przynajmniej w kwestii koronawirusa, wydaje się, że popularność tych ugrupowań zacznie przeżywać głęboki kryzys, a ich wiarygodność zbliży się do punktu zero.

Bogdan Feręc

Źr: Breaking News

Polska-IE: Udostępnij
Fala protestów w Po
Wikingowie w Irlandi