Kolejki do szpitali, nie znikną szybko

Głośno zapowiadany przez ówczesnego ministra zdrowia Simona Harrisa plan ratunkowy dla szpitali, czyli Sláintecare, wciąż jest realizowany, ale ślimaczy się strasznie, a i wcale nie naprawia sytuacji.

Trochę na obronę planu można powiedzieć, że przeszkodziła w jego wdrożeniu pandemia, ale założenia pozostały na poziomie tych sprzed kilku lat, więc skrócenia kolejek do lekarzy i usunięcia prywatnej praktyki ze szpitali państwowych. Nawiasem mówiąc, prywatną praktykę lekarską, można było wyrugować z państwowych placówek lecznictwa zamkniętego nawet w pandemii, ale cóż, minister Donnelly, wolał zasłaniać się walką z koronawirusem, z którym i tak przegrał, bo on sobie, a wirus sobie.

Ważne jest natomiast, że plan ministra Harrisa został zaktualizowany, doczekał się niewielkich modyfikacji, a i założono, że potrzebna znacznie większej ilości konsultantów medycznych z różnych dziedzin, by poradzić sobie z wieloletnimi zaniedbaniami w zakresie przyjmowania pacjentów. Co istotne w tej kwestii, o ile mówi się o potrzebie zapewnienia większej ilości specjalistów, to do tej pory, nie ma wynegocjowanego kontraktu dla konsultantów, a i nie ma przepisów, które mówią, że zatrudniony w państwowym szpitalu lekarz, nie może świadczyć innych usług zawodowych, jeżeli te kolidować będą z jego kontraktem na państwowej posadzie.

Szpitale mają stać się też bardziej wydajne, co można uzyskać przez dostosowanie tzw. kwalifikowalności do przyjęcia na oddział, więc powraca się do pomysłu, aby część usług świadczonych obecnie przez szpitale, przejęły inne placówki ds. zdrowia. To jednak może być trudne do osiągnięcia, bo wymaga zwiększenia ilości gabinetów lekarzy pierwszego kontaktu, a i lecznic państwowych, które powinny pracować znacznie dłużej, niż ma to miejsce obecnie. Kolejnym problemem do rozwiązania są kontrakty z lekarzami GP, a ci, po przejęciu części obecnych usług szpitalnych, muszą być odpowiednio wynagradzani, by w ogóle chcieli świadczyć usługi w nagłych przypadkach, a płatności wnoszone przez pacjentów lub brak płatności, musi opierać się na zasadach, jakie obowiązują dla pacjentów nagłych w szpitalach. Chodzi tu głównie o pacjentów z oddziałów ratunkowych, którzy zgłaszają się z drobnymi urazami, w tym skaleczeniami, powierzchniowymi oparzeniami i przypadłościami żołądkowymi. Ci właśnie pacjenci, stanowią kilkanaście procent wszystkich przypadków na oddziałach pomocy nagłej, więc swobodnie, mogą zająć się nimi lekarze pierwszego kontaktu, co odciąży szpitale i pomoże w zmniejszeniu zaangażowania lekarzy specjalistów.

*

Niestety sprawy nie toczą się tak, jak można by tego oczekiwać, bo właściwie kończy się na politycznych zapowiedziach, kolejnych raportach, a służba zdrowia w Irlandii, jak była przeciążona i niezreformowana, tak jest do tej pory. Co ciekawe, nawet opozycja parlamentarna, nie ma rozwiązania tego problemu, gdyż proponuje budowanie kolejnych szpitali, ale gwoli ścisłości należy dodać, że bez reformy systemu lecznictwa, która jest potrzebna, podnosić będzie tylko koszt funkcjonowania HSE.

Bogdan Feręc

Źr: Independent

© POLSKA-IE: MATERIAŁ CHRONIONY PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
Maski z twarzy zdją
Tanieje gaz! To „z
EnglishGaeligePolskiУкраїнська
EnglishGaeligePolskiУкраїнська