Kolega ksiądz z filmem porno w tle

Spotkałem się niedawno z moim dobrym kolegą, a ten nie wiedzieć czemu z zawodu jest księdzem.

Chłopak niegdyś, bo znamy się od szkoły podstawowej, był normalny, czyli rozrabiał z nami na podwórku, podglądał szkolne koleżanki w szatni przed „wu-efem”, a później coś w nim pękło i poszedł drogą…

…, którą ja nie poszedłem, czyli został księdzem. To akurat jemu wyszło na dobre, bo ma fajny samochód i spokojną robotę.

Jego praca to dla mnie najmniejszy problem, bo zyskałem partnera do długich i ciekawych rozmów o zakamarkach wiary, chociaż te stały się od niedawna nieco intensywne argumentacyjnie. W każdym razie podczas naszego ostatniego spotkania omawialiśmy temat filmów pornograficznych, które, jako wymysł szatana, wraz z Internetem, są złe, co powiedział mi mój interlokutor.

Ja starałem się go przekonać, że tak wcale nie jest, a i przyznałem, iż zgadzam się z częścią jego opinii, bo złe są dla dzieci i młodzieży, które chcą czerpać wiedzę o seksie z tego źródła.

Na poparcie mojej tezy przedstawiłem mu kilka opowieści moich znajomych, a ci twierdzili, że do ich związków łóżkowych wkradła się nuda i rutyna, co w pewien sposób oddaliło małżonków od siebie. Zmiany nadeszły w momencie, kiedy jeden z partnerów zaczął oglądać filmy dla dorosłych, a pożycie, jak z czasów młodzieńczych powróciło, kiedy oboje obejrzeli produkcję „Sierotka Marysia i Tomcio Paluch”.

Niestety pozostaliśmy przy swoich opiniach, a ja zostałem nazwany, zresztą jak już nie raz i nie dwa bywało, wysłannikiem antychrysta i bezbożnym rozpustnikiem, ale wiem, że chłop chce dobrze, więc stosując biblijną zasadę „oko za oko”, czy coś w tym guście, wybaczyłem mu.

Tu jednak chciałbym zapytać Państwa o opinię w tej sprawie, czyli:

[poll id=”2″]

Bogdan Feręc

Podziel się:

Wyznaczanie daty Wie
DUBLINski PARK tręd
Translate »
Translate »
RSS
Facebook
Facebook
LinkedIn