Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Kiedy wraca światło? Irlandzki taniec z mrokiem

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Mieszkanie w Irlandii zimą to lekcja pokory, bo to kraj, w którym w grudniu słońce wydaje się jedynie legendą opowiadaną przez starszych ludzi, a zmierzch zapada tak wcześnie, że o godzinie 15:30 mamy ochotę zakładać piżamę. Jednak dla każdego, kto pracuje na zewnątrz, każdy dodatkowy kwadrans jasności jest na wagę złota. Kiedy więc tak naprawdę zaczynamy zauważać zmianę ku dłuższej jasności dnia?

Choć astronomiczna zima „pęka” 21 grudnia, w Irlandii ten dzień rzadko przynosi ulgę. To najkrótszy dzień w roku, trwający zaledwie około 7 godzin i 30 minut. Słońce wschodzi po 8:40 i znika przed 16:10. Przez pierwsze dwa tygodnie stycznia zmiana jest niemal niedostrzegalna, a dlatego, że przybywa nam zaledwie minuta lub dwie dziennie, co przy gęstych, irlandzkich chmurach jest całkowicie maskowane przez szarość nieba.

W Irlandii przełomem jest 1 lutego (St. Brigid’s Day) tradycyjnie uznaje się za pierwszy dzień wiosny, choć termometry często mówią coś całkiem innego, to właśnie wtedy nasze oczy dostaną pierwszy wyraźny sygnał nadziei. Na początku lutego dzień trwa już ponad 9 godzin. To ten moment, kiedy kończąc pracę o 16:30, ze zdumieniem zauważasz, że nie potrzebujesz już latarki, by trafić kluczem do zamka samochodu. Niebo nie jest już czarne, lecz głęboko granatowe.

Jeśli szukamy momentu, w którym serce rośnie, jest to marzec. W tym miesiącu w Irlandii dzieje się magia – tempo przybywania światła jest najszybsze w całym roku. Na samym początku marca dzień trwa około 11 godzin, natomiast w końcówce tego miesiąca, a po zmianie czasu na letni, ma już prawie 13 godzin. Ten największy szok przeżywamy w ostatnią niedzielę marca, gdy przestawiamy zegarki. Nagle, z dnia na dzień, wieczory stają się długie. To ten słynny moment, gdy o godzinie 20:00 wciąż można wyjść na podwórko i widzieć, gdzie rozsypało się sól.

Ze względu na położenie wyspy na północy (szerokość geograficzna ok. 53 N), zmiany długości dnia są tu znacznie bardziej drastyczne niż np. w południowej Europie. Wiadomo od lat, że w Irlandii w grudniu walczymy o każdą minutę, natomiast w czerwcu cieszymy się „białymi nocami”, gdy widno jest do 23:00.

Jeśli teraz, w środku zimy, czujesz zmęczenie mrokiem przy pracy, pamiętaj o złotej zasadzie irlandzkiego kalendarza – wytrzymaj do połowy lutego. To wtedy światło wygrywa walkę z ciemnością na tyle skutecznie, że nawet przez gęstą mgłę i deszcz dostrzeżesz, że dzień w końcu odzyskał swój wigor.

Bogdan Feręc

Źr. Mat. internetowe

Photo by Pablo Heimplatz on Unsplash

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version