Kiedy nastąpi atak? Fine Gael ostrzy zęby

W irlandzkiej polityce jest tak, że zaczyna się coś dziać, więc któraś z partii przedstawia swój program, cele i zamierzenia, a następnie, wszyscy inni rzucają się tej do gardła.

Po orgazmie politycznym, jakiego doznali wczoraj członkowie i sympatycy Sinn Féin, a i sama Mary Lou McDoland, która w stopniu wysokiego podniecenia strategicznego wypowiadała się przed zgromadzonymi, przyjdzie czas na cios strony przeciwnej, więc spin doktorzy Fine Gael i Fianna Fáil, z całą pewnością obmyślają już sposoby, żeby dopiec adwersarzom.

To było obserwowane już wcześniej, bo za każdym razem, kiedy Sinn Féin proponuje jakiś program naprawczy, i nie jest ważne, czy realny, czy też nie, może liczyć na niezwykłą wręcz aktywność kół rządowych, w tym przede wszystkim Fine Gael. Właśnie na tym polu należy oczekiwać najostrzejszej reakcji, a są już pierwsze sygnały, że tak się stanie i najdalej od poniedziałku, wszystkie usta partii Varadkara, wytykać będą Sinn Féin błędy i nieścisłości, jakie można znaleźć w papierowych propozycjach marszu po władzę.

Nakreślony dla przyszłego gabinetu Mary Lou McDonald program, daje oczywiście możliwość mieszania go z błotem, albowiem w wielu kwestiach, jest mocno przesadzony, więc zakrawa na polityczną fantazję.

Skoro takie ciekawostki wyłapałem ja, a nie mam przekonania, że Sinn Féin uda się zrealizować zapowiedzi, bo są wygórowane i bardzo drogie, to i spece od kreowania polityki, którzy na tej zjedli zęby, również to zauważyli, więc uderzą w partię McDonald z dużą mocą. Co ciekawe, Fine Gael, bo to teraz główny przeciwnik Sinn Féin, swoją krucjatę przeciwko największej partii opozycyjnej, zaczął już ponad tydzień temu i krytykował same zapowiedzi, które miały przybliżyć program, jaki zaprezentują przedstawiciele partii „My Sami”, czyli Sinn Féin. Mamy też pierwsze zapowiedzi, iż przedstawiciel Fine Gael, mają zamiar rozjechać słownie Sinn Féin, ale czekają na sygnał z góry, a ten przyjdzie chyba w najbliższych godzinach. Wszyscy spodziewają się też, że pierwsze słowa krytyki, padną pod adresem wczorajszego kongresu Sinn Féin, w dzisiejszych programach i komentarzach politycznych, więc medialna cisza koalicji, przerwana zostanie wkrótce.

Słuchając wypowiedzi członków Sinn Féin, jakie pojawiały się przez całą sobotę, utwierdziłem się w przekonaniu, że partia jest już pewna, iż kolejne wybory ma w kieszeni, a i program, jaki proponuje, odpowiedni jest do potrzeb kraju oraz jego mieszkańców. Tu jednak trochę się mylą, bo wybory, o ile odbędą się w terminie, będzie to 2025 rok, a do tego czasu, wiele czynników i uwarunkowań może się zmienić. Co prawda, nie ma we mnie wiary, że na lepsze, ale i Sinn Féin nie może mieć pewności, że utrzyma swoje dotychczasowe poparcie sondażowe, więc osiągnie wynik wyborczy na poziomie przekraczającym 30%. Nawiasem mówiąc, nawet to, nie pozwoli na utworzenie rządu większościowego, więc aby myśleć o odebraniu władzy z rąk Fianna Fáil i Fine Gael, potrzebne są sojusze. Te z kolei mogą nadejść ze strony partii z rodowodem socjalistycznym, ale też tylko w przypadku, jeżeli programy ugrupowań, będą trochę bardziej skorelowane. Prawdą jest, iż są obecnie w wielu punktach zbieżne, ale te przedstawiane przez tzw. plankton polityczny, zawierają znacznie więcej realizmu, niż mające zamieszać w głowach wyborców propozycje Sinn Féin.

Niestety, dodam, że dla Sinn Féin, partia potrzebuje teraz i to w chwili, kiedy zaproponowała zmiany, postawić na prawdę, a nie na pobożne życzenia, gdyż będzie musiała obietnice realizować, a z tym, może być już różnie. Prawdę powiedziawszy, o ile życzę Sinn Féin wygranej i nie dlatego, że to ugrupowanie popieram, bo tak nie jest, aby przełamała monopol, jaki na sprawowanie władzy miały od 100 lat Fine Gael i Fianna Fáil. Sinn Féin powinno jednak pamiętać, iż oszukanie elektoratu, przełoży się na notowania partii, bo szumne zapowiedzi i łaknienie władzy, niesie za sobą gigantyczny ładunek odpowiedzialności przed całym narodem. Błąd może natomiast partię McDonald wiele kosztować i po planach, pozostaną żałosne resztki, które na lata skryją się w politycznej otchłani oraz braku możliwości rządzenia.

Przyznam też, że kibicuję Sinn Féin w jednej sprawie, bo akurat ta, może zmienić całą wyspę na lepsze, więc połączeniu Irlandii, ale wiem również, że pojawi się wiele problemów, zarówno w czasie przygotowywania referendum zjednoczeniowego, jak i później, podczas realizacji całego procesu tworzenia nowego irlandzkiego państwa, jak się to teraz nazywa Wielkiej Irlandii, jakby to śmiesznie nie brzmiało.

Bogdan Feręc

Polska-IE: © MATERIAŁ CHRONIONY PRAWEM AUTORSKIM
EnglishIrishPolishRussian
EnglishIrishPolishRussian