Kicz i tandeta w świątecznej modzie

W sklepach już święta, a można się o tym przekonać wchodząc do dowolnej placówki handlowej na terenie kraju.

 

W tym roku sprzedawcy wzbogacili swoją ofertę, więc i będzie w czym wybierać, bo oprócz tradycyjnych już na irlandzkim rynku ozdób, a te w większości pochodziły z Wielkiej Brytanii, pojawiły się wyroby z dalekich Chin.

To nie wróży oczywiście niczego dobrego, bo jakość asortymentu jest niska, a i niekiedy trzeba mocno chcieć, połączyć wyrób ze świętami. W jednym z sieciowych sklepów przemysłowych znaleźć więc można bombki/bańki choinkowe, które jako żywo inspirowane są Halloween, nie natomiast Bożym Narodzeniem. Dynia na choince słabo mi pasuje, ale może jestem tradycjonalistą i to mąci mi obraz obecnych trendów.

 

Wybór samych sztucznych drzewek jest także ogromny, bo kupić można i te całkiem małe, jak i sięgające 2 metrów, a i dla leniwych też się coś znajdzie, bo w ofercie są też te gotowe do użycia, czyli ubrane.

Najgorzej chyba sytuacja przedstawia się w segmencie ozdób zewnętrznych, czyli tych ustawianych przed domami, bo to ich jakość jest najniższą z możliwych, przynajmniej takie odniosłem wrażenie, sprawdzając wyroby organoleptycznie, czyli macając. O ile z daleka można uznać, że coś jest całkiem ładne, to w konfrontacji „face to face”, będziemy mieli nieodparte wrażenie, że gorszego badziewia nie dało się już wyprodukować.

Będąc w jednym ze sklepów znanej marki, udało mi się nawet znaleźć szmaciano-plastikowgo Mikołaja, który powinien raczej znaleźć się u okulisty, a nie na sklepowej półce, bo ów miał zeza zbieżnego.

 

Ogromny jest wybór lampek choinkowych i w tym dziale znajdziemy sznury żaróweczek od kilkunastu do nawet kilkuset sztuk, a i modeli jest wiele, chociaż producenci woleli zasłaniać się ogólnikowym stwierdzeniem „Wyprodukowano dla UE”. Tu akurat się nie dziwię, bo najtańsze lampki, a jeszcze bez podłączenia ich do prądu sugerowały, że coś może się stać. W propozycji handlowej, o której mówię, niezwykle cienki drucik, połączony był z żaróweczkami, a same żarówki, dodam, że w kolorze naturalnego światła żarówki, przymocowane nasuniętym nań gumowym wężykiem. Wtyczka też nie wzbudzała we mnie przekonania, iż jest bezpieczna, więc i Państwu radzę dokładnie obejrzeć produkty przed ich zakupem, a i sprawdzić, czy certyfikaty bezpieczeństwa, są, aby prawdziwe, bo niekiedy można mieć wątpliwości.

 

Ogólna ocena bożonarodzeniowej oferty może być tylko jedna i jeżeli nie zdecydujemy się na zakup świątecznych atrybutów w cenach z górnej półki, to kicz, tandeta i zagrożenie pożarem, królować będzie w tym roku, ale za to ceny są najczęściej adekwatne do oferty, gdyż najtańsze lampki kupimy już za 4 euro, a zezowatego Mikołaja za jedyne 6.99 €.

Bogdan Feręc

Znajdź nas:

Tajna umowa w sprawi
Miejski koloryt
Translate »
RSS
Facebook
Facebook
LinkedIn