Katolik – obywatel drugiej kategorii

Duże poruszenie panuje wśród irlandzkich katolików, którzy wskazują, że są napiętnowani przez Gardę, a ta, stosuje wobec nich nierówne standardy.

Kolejny raz wierni katoliccy musieli zmagać się ze stróżami irlandzkiego prawa, chociaż do tej pory, żaden dzielny funkcjonariusz An Garda Síochána, nie wszedł do meczetu, by przegonić z niego odprawiających modły.

W sieci popularne jest obecnie nagranie, które pokazuje, jak irlandzcy policjanci nawiedzają kościół w Athlone, skąd wypraszają zebranych.

Jeden z wiernych zapytał interweniującego funkcjonariusza, „dlaczego tylko katolicy są celem ataków władz, podczas gdy inni, na przykład muzułmanie, są wolni i mogą lekceważyć ograniczenia?”

Osoby znajdujące się w kościele mówiły też, iż ucisk, powrócił po latach i jest to powrót do czasów, kiedy stosowany był przez stulecia. Irlandzcy katolicy czują się też w ten sposób napiętnowani, a podkreślają, że pochodzenie etniczne, daje więcej przywilejów. Bardziej krewcy w swoich opiniach mówili też, iż traktowani są, jako obywatele drugiej kategorii i odczuwają niezadowolenie z postępowania ich własnego kraju.

Opuszczający kościół dodawali, aby Garda, zajęła się innymi wyznaniami, bo tam, jak ma to miejsce w meczetach, nabożeństwa i modły odbywają się bez żadnych przeszkód. To działania przeciwko katolickiej części kraju, a praktykowanie wiary, zaczyna być w tym kraju zagrożone, stwierdził zażywny 85-latek.

Padły też pytania, dlaczego tak się dzieje i na czyje polecenie działa Garda? Niestety nie pojawiły się satysfakcjonujące odpowiedzi, a policjanci stwierdzili, iż wykonują tylko swoją pracę.

*

Ileż to razy już mówiłem, że tuż obok domu, w którym mieszkam, znajduje się niewielki meczet, a tam, codziennie, zbiera się kilkunastoosobowa grupa mężczyzn, chociaż nie mogę z pełnym przekonaniem stwierdzić, co robią. Mam jednak pewne przypuszczenia, bo po pierwsze udając się do tego domu modlitwy, ubrani są w tradycyjne muzułmańskie stroje, niosąc ze sobą również tradycyjne dywaniki modlitewne z arabskiego nazywane sadżadżami. Jakby tego było mało, w godzinach, w których na islamską modlitwę zbierają się piesi wierni, podjeżdża też kilka taksówek, a z tych wysiadają kierowcy i także udają się do meczetu, bez masek.

Co ważne, od początku pandemii, ów dom modlitewny działa nieprzerwanie, a nie pojawił się przed nim nawet jeden patrol Gardy. Na marginesie dodam, że w taki właśnie sposób, wywołuje się o ile nie wojny, to niesnaski na tle religijnym.

LINK DO NAGRANIA>>>

Bogdan Feręc

Źr: The Liberal

Polska-IE: Udostępnij
EnglishIrishPolishRussian
EnglishIrishPolishRussian