Irlandzki system administracyjny stoi u progu fundamentalnej zmiany, która może na zawsze przekształcić relację między obywatelem a państwem. Karta Usług Publicznych (PSC), która pierwotnie zaprojektowana została jako proste narzędzie ułatwiające dostęp do świadczeń socjalnych, systematycznie rozszerza swoje zasięgi, stając się w oczach wielu ekspertów nieoficjalnym dowodem osobistym.
Najnowsze propozycje legislacyjne, na które zielone światło otrzymał minister ds. zabezpieczenia społecznego Dara Calleary, zakładają nadanie PSC priorytetowego znaczenia w kontaktach z podmiotami trzecimi. Zmiana ta ma umożliwić obywatelom legitymowanie się kartą w instytucjach, które do tej pory były prawnie wykluczone z kręgu jej użytkowników, takich jak banki, spółdzielnie kredytowe czy dostawcy energii.
Obecny stan prawny jest dość dziwny, ponieważ zakłada odpowiedzialność karną dla organów nieokreślonych w ustawie, które zdecydowałyby się zaakceptować PSC jako formę weryfikacji tożsamości. Proponowana nowelizacja znieść ma te restrykcje, dając, przynajmniej teoretycznie, posiadaczom karty wolną rękę w decydowaniu o jej użyciu. Rząd argumentuje, że jest to krok w stronę wygody i nowoczesności, szczególnie że projekt przewiduje również możliwość dobrowolnego umieszczenia na karcie daty urodzenia. Taki zabieg uczyniłby z PSC skuteczne narzędzie weryfikacji wieku, co wpisuje się w szersze plany rządu dotyczące kontroli dostępu do platform mediów społecznościowych.
Te ambicje budzą jednak stanowczy sprzeciw organizacji stojących na straży praw obywatelskich. Irlandzka Rada Swobód Obywatelskich (ICCL) oraz Digital Rights Ireland (DRI) alarmują, że mamy do czynienia z próbą zalegalizowania systemu, który już wcześniej budził poważne kontrowersje prawne. Eksperci przypominają o miażdżącym orzeczeniu Komisji Ochrony Danych, która wykazała, że Departament Zatrudnienia i Ochrony Socjalnej przez piętnaście lat bezprawnie przetwarzał dane biometryczne ogromnej części populacji. Zamiast naprawić błędy przeszłości, rząd zdaje się uciekać do przodu, tworząc de facto krajowy dowód tożsamości bez przeprowadzenia rzetelnej debaty publicznej.
Doktor TJ McIntyre z Digital Rights Ireland zwraca natomiast uwagę na brak odpowiednich ram prawnych dla tak głębokiej ingerencji w sferę prywatności. Z kolei Olga Cronin z ICCL ostrzega przed postępującą normalizacją masowego nadzoru, wskazując, że Karta Usług Publicznych staje się nieuregulowanym i źle zaplanowanym systemem identyfikacji narodowej.
W tle tych wydarzeń majaczy już kolejna faza cyfryzacji państwa, o której wspominał wcześniej wicepremier Simon Harris. Mowa o „cyfrowym portfelu”, który ma umożliwić przechowywanie wirtualnych wersji aktów urodzenia czy praw jazdy. Choć wizja kompatybilności z systemami całej Unii Europejskiej brzmi kusząco, krytycy obawiają się, że budowanie tak zaawansowanych struktur na fundamentach budzącej wątpliwości PSC podważy zaufanie publiczne w momencie, gdy ochrona danych osobowych powinna być priorytetem.
Czy obywatele rzeczywiście zyskają na tej zmianie, czy może cena za wygodę okaże się zbyt wysoka?
Przekształcenie karty PSC w uniwersalny klucz do życia publicznego i prywatnego to proces, który dzieje się na naszych oczach, często przy cichym przyzwoleniu administracji, a przy głośnym sprzeciwie obrońców wolności cyfrowych. Irlandia stoi więc przed wyborem między pragmatyzmem cyfrowym a rygorystycznym przestrzeganiem zasad ochrony prywatności, które legły u podstaw europejskiego prawa.
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Fot. Dzięki uprzejmości RTE

