Karol Gnat: Łatwo jest zostać nauczycielem. Trudno jest być dobrym pedagogiem

Łatwo jest zostać nauczycielem. Trudno jest być dobrym pedagogiem. Ciekawym świata autorytetem, który inspiruje, a nie demotywuje ucznia. Byłem uczniem. Jestem pedagogiem. Bez praktyki, ale skończyłem studia. Jestem rodzicem i dziennikarzem, który interesuje się oświatą.

Z perspektywy rodzica, dobry system edukacji to szkoła. Ta najbliższa mojego miejsca zamieszkania. Ta, do której chodzi lub pójdzie moje dziecko. Ta z konkretnym numerem i adresem.

Patrząc na kraje, których systemy edukacji uznawane są za najlepsze – Singapur, Dania, Belgia, Japonia – można stwierdzić, że największym minusem polskiego systemu edukacji jest to, że nie stawia na rozwijanie ciekawości świata, nie uczy dziecka samorozwoju, pasji, dążenia do marzeń prywatnych, rodzinnych, społecznych i zawodowych. Żadnych. W większości polscy nauczyciele to nudziarze. Wybierają ten zawód bo ich zdaniem wszystko podane jest na tacy. Jest program nauczania, który trzeba przerobić, są jasne i klarowne zasady zatrudnienia. Jest ZUS. Zdecydowanie chętniej wybierają go kobiety, bo zawód jak żaden inny daje maksymalne bezpieczeństwo do założenia rodziny. To teoria. W rzeczywistości to ciężka i odpowiedzialna praca. Bez powołania, misji, predyspozycji i dobrego przygotowania jest traumą. Rekompensatą mają być pieniądze. Im większe, tym ból mniejszy.

Obecny system nastawiony jest tylko i wyłącznie na tzw. przerobienie materiału, tematu. W większości przypadków nauczyciel pracuje tylko z tymi uczniami, którzy wykazują wyższe zdolności intelektualne, mają szybszy rozwój.

Pozostali to tylko tło dla zdolnych lub lubianych, zdobywają wiedzę wybiórczą, zasłyszaną, przypadkową. Nie rozumieją jej w ciągu logicznym, przyczynowo-skutkowym. Coś wiedzą, ale mają braki. Jeśli znają odpowiedź na pytanie, to nie potrafią go uzasadnić. Odpowiedź zapamiętali, ale się jej nie nauczyli. Jeśli mają rodziców, których stać na korepetycje, braki ze szkoły nadrabiają na „korkach”. W tym samym czasie rówieśnicy z Japonii, Belgii czy Finlandii na dodatkowych zajęciach poszerzają swoją wiedzę. Rozwijają nowe umiejętności. W Polsce mówisz korepetycje – myślisz dodatkowy wydatek. Kasa, która najczęściej trafia prosto do kieszeni nauczyciela. To dodatkowe źródło dochodu. Sposób na zarobienie tego, czego nie płaci szkoła. Czy podwyżka rozwiąże problem? Nie. Dlaczego? Odpowiedź w ostatnim akapicie

Wracam do mojej szkoły. Tej po drugiej stronie ulicy. Tej, do której za chwilę pójdzie moje dziecko. Chcę widzieć w niej sprawnego dyrektora, menadżera. Człowieka odpowiedzialnego, szanowanego przez środowisko w którym żyje, z którym współpracuje i którym kieruje. Chcę by moje dziecko było nauczanie przez profesjonalną kadrę. Ludzi którzy, mają pasję, są otwarci na świat, posługują się doskonale językiem ojczystym i sami byli bardzo dobrymi uczniami. Są nauczycielami bo było to spełnienie ich marzeń. Czują powołanie i po prostu mają predyspozycje i doskonałe przygotowanie do zawodu. Dlaczego to takie ważne?

Nauczyciele są odpowiedzialni za moje dziecko, które powierzam im w opiekę na czas obecności w szkole. Pójdę dalej. Są prawie jak rodzice mojego dziecka. O właśnie, Rodzice!

Dobry system edukacji to także rozsądni opiekunowie, którzy szanują nauczyciela, nie podważają jego kompetencji, wspierają szkołę, biorąc czynny udział w życiu szkoły. Angażują się w miarę możliwości w działania przez nią podejmowane. Dzielą się swoimi doświadczeniami zawodowymi, tworząc ogromne zaplecze dla grupy, klasy, oddziału. Bo cała uwaga, skupienie i koncentracja powinna być skierowania nie na konkretne dziecko, tylko na tę najmniejszą jednostkę społeczną szkoły. Najważniejsi są uczniowie. Młodzi Polacy. Musimy solidarnie dać im więcej niż sami mieliśmy!

No dobrze. A co ze strajkiem?

Nic nowego. Te same postulaty od lat. Te same problemy polskiej szkoły. Ta sama droga negocjacji. Wszystko przewidywalne do bólu. Strajk to czysta polityka, kalkulacja. Śmieszne i straszne. To co zrobić?

Jeśli reformę chcemy zacząć od podstaw, musimy odpowiedzieć na podstawowe pytania. Skoro ustaliliśmy już, że dziecko jest najważniejsze, to co sprawia, że jest szczęśliwe? Kiedy chętnie współpracuje? Kiedy pragnie zdobywać wiedzę? Co sprawia, że szkoła jest dla niego miejscem bezpiecznym? Jakie są proporcje między nauką a odpoczynkiem? Ile jest praktyki, zabawy, a ile teorii w nauczaniu? Ile waży plecak? Ilu zmianowe są szkoły? Jak liczne są klasy, oddziały, grupy? Jakie obowiązki poza nauczaniem ciąża na nauczycielu? Czy nauczyciel ma wsparcie dydaktyczne, psychologiczne i pedagogiczne w trakcie swojej kariery?

Jednocześnie, musimy zastanowić się nad następującymi odpowiedziami:

Kto można zostać nauczycielem? Jakim uczniem był nauczyciel? Zapytać o jego predyspozycje i kwalifikacje? Jakimi metodami ma pracować nauczyciel, żeby maksymalna liczba dzieci przyswoiła wiedzę? Kto ma kształcić nauczyciela: akademiccy teoretycy czy emerytowani nauczyciele, którzy na szkole zjedli przysłowiowe zęby. Wystarczy ocena kuratorium czy wyniki nauczania uczniów? Kto ma problem jak dziecko nie przyswaja wiedzy – dziecko czy nauczyciel? Nauczyciel w Danii nie może zakończyć tematu zajęć jeśli nie został on przyswojony przez całą grupę! Powtórzę – w Polsce nauczyciel pracuje tylko z tymi uczniami, którzy wykazują wyższe zdolności intelektualne. Reszta siedzi i zbija bąki. Kilkoro dzieci zaczyna szukać sobie innego zajęcia, w konsekwencji przeszkadzając wszystkim. Szkoła staje się dla niego miejscem nieciekawym. Jego marzenia ulatniają się z budynków. Ma problemy ze skupieniem.

No ale co z podwyżkami?

Zwiększenie wynagrodzenia przy pozostawieniu obowiązujących zasad sprawi, że zwiększy się liczba nauczycieli słabych, ale dobrze zarabiających.

U najlepszych pedagogów wzrośnie i tak już wielka frustracja. Najlepsi, ci z powołania, najbardziej skuteczni i lubiani nauczyciele będą otrzymywać wciąż TYLE SAMO, co ich słabsi koledzy. Dlatego podnosząc wynagrodzenie trzeba podwyższyć także standard zawodu. Zwiększyć wymagania dla kandydatów, poziom przygotowania do zawodu i postawić bardziej wymagające zasady oceny ich pracy. Czy będzie mniej nauczycieli? Niekoniecznie. Uczyć muszą najlepsi, których zarobki spowodują, że będzie to zawód elitarny i pożądany.

Agencja Informacyjna

Karol Gnat

Agencja Informacyjna

Podziel się:

Translate »
Translate »
RSS
Facebook
Facebook
LinkedIn