W debacie nad bezpieczeństwem na ulicach miast pojawił się głos, który zamiast konstruktywnych rozwiązań, proponuje drogę na skróty. Komisarz An Gharda Síochána Justin Kelly wystąpił z postulatem całkowitego zakazu korzystania z e-hulajnóg.
Argumentacja policji opiera się na alarmujących doniesieniach o ucieczkach przestępców, ułatwieniu lokalnego handlu narkotykami, zastraszaniu mieszkańców czy trudności z identyfikacją zamaskowanych sprawców. Choć diagnoza problemu przestępczości w podmiejskich dzielnicach jest słuszna, to zaproponowane remedium budzi głębokie zdziwienie i jawi się jako ucieczka od obowiązków, jakie na Gardę nakładają stosowne ustawy.
Diagnoza policji: realny problem, chybione rozwiązanie
Komisarz Kelly przedstawił szereg argumentów mających uzasadnić propozycję drastycznego ograniczenia swobód obywatelskich. Wskazał, że e-hulajnogi stały się ulubionym narzędziem dystrybutorów nielegalnych substancji, pozwalając im na błyskawiczne przemieszczanie i łatwe unikanie patroli. Pojawiły się również doniesienia o rannych funkcjonariuszach oraz o zjawisku „terroryzowania” lokalnych społeczności przez grupy zamaskowanych nastolatków na jednośladach.
Jednocześnie policja przyznaje się do bezradności. Próby uregulowania rynku poprzez podatki, ubezpieczenia czy rejestrację pojazdów są przez kierownictwo Gardy oceniane jako „trudne” lub wręcz „niemożliwe” do wyegzekwowania. Problem stanowi nawet weryfikacja wieku użytkowników (obecny limit to 16 lat), zwłaszcza gdy poruszają się oni w kominiarkach. W efekcie, zamiast usprawnienia metod patrolowania i egzekwowania prawa, formacja postuluje najprostsze z możliwych rozwiązań: całkowity zakaz.
Co interesujące, również premier Micheál Martin skłania się ku takiemu rozwiązaniu, więc własnoręcznie chce odebrać sklepom z e-hulajnogami klientów, jak i pozbawić zakłady serwisowe części dochodów.
Komentarz redakcyjny: niebezpieczny precedens i kapitulacja służb
Pójście tą ścieżką myślenia prowadzi nas na skraj absurdu. Idąc tropem logiki zaprezentowanej przez komisarza Kelly’ego, równie dobrze moglibyśmy postulować o natychmiastowy zakaz ruchu samochodowego, wstrzymanie żeglugi morskiej oraz całkowite uziemienie lotnictwa cywilnego. Przecież to właśnie za pomocą statków, samolotów i aut transportowane są gigantyczne, hurtowe ilości narkotyków na skalę krajową i międzynarodową. Czy rozwiązaniem problemu przemytu substancji psychoaktywnych ma być likwidacja globalnego transportu? Oczywiście, że nie.
Propozycja Gardy to de facto publiczne przyznanie się do niewydolności. Służby powołane do stania na straży porządku publicznego i walki z marginesem społecznym próbują przerzucić odpowiedzialność na narzędzia, którymi posługują się sprawcy. Hulajnoga elektryczna to jedynie środek transportu – ekologiczny, tani i dla tysięcy uczciwych obywateli niezwykle przydatny w codziennym funkcjonowaniu. Pan komisarz powinien wiedzieć, że to nie urządzenie łamie prawo, lecz człowiek, który na nim stoi.
Zadaniem policji jest ściganie przestępców, a nie eliminowanie z przestrzeni publicznej wszystkiego, co utrudnia im pracę. Postulat całkowitego zakazu to pójście na łatwiznę i próba pozbycia się problemu zamiast podjęcia realnej, systemowej walki ze zjawiskiem przestępczości. Jeśli państwo ugnie się pod tymi żądaniami, wyśle jasny sygnał, że tam, gdzie policja sobie nie radzi, zamiast naprawy formacji, obywatelom odbiera się kolejne swobody. Bezpieczeństwa nie buduje się poprzez kapitulację i zakazywanie technologii, lecz przez skuteczne, zdecydowane i profesjonalne działanie struktur państwowych, a tego jakby Gardzie brakuje.
Bogdan Feręc
Źr. Independent

