Już się wystrzelali – Sinn Féin miesza w małym kociołku

Do niedawna mogło się wydawać, co podkreśla wielu Irlandczyków, że Sinn Féin ożywczo wpływa na scenę polityczną, ma rozwiązania problemów, a i będzie tym ugrupowaniem, które pchnie Irlandię do przodu.

Analiza wypowiedzi przedstawicieli Sinn Féin, nie daje jednak już takiej pewności, bo koncentrują się zaledwie na kilku problemach, a wyciągają na powierzchnię te najbardziej nośne społecznie, więc tylko te są opracowane, które mogą zainteresować społeczeństwo. Reszta jest w powijakach lub są to tylko ogólne zarysy propozycji, więc świeżości i nowości będzie niewiele, gdy Sinn Féin dopadnie rządowych gabinetów.

Jest też sprawa następna, bo przecież, o ile zwróci się uwagę na same wypowiedzi rzeczników tego ugrupowania, kończą się im powoli argumenty i zaczynają powtarzać, które już kiedyś zostały opublikowane, a sytuacja w kraju, nieco się jednak zmieniła. To natomiast wskazuje, że tak naprawdę, zmiana gabinetowa, o ile nastąpi, nie wniesie do kraju powiewu nowej energii, a będzie powielaniem schematów, które znamy obecnie. Ważne jest również, że Sinn Féin, najzwyczajniej przesadza z obietnicami, bo mówi to, co mieszkańcy Irlandii chcą usłyszeć, nie dając jednak dowodów, że potrafi i będzie mogło zrealizować swoje propozycje.

Najdalej posunięto się w tym zakresie w dziedzinie budownictwa mieszkaniowego i lecznictwa zamkniętego, czyli w kwestiach najbardziej obciążających budżet krajowy, a propozycja budowania tysięcy izb mieszkalnych, może rozbić się i o pieniądze, jak i o ręce do pracy. Tak samo jest w zakresie szpitalnictwa, bo na budowę i wyposażenie nowych oddziałów, potrzeba ogromnych nakładów finansowych, a jednocześnie, kiedy brakuje lekarzy i pielęgniarek, o ile nowe szpitale w ogóle powstaną, to mogą świecić pustkami, bo leczyć nie będzie miał kto.

To oczywiście nie wszystko, co proponuje Sinn Féin, mamiąc wyborców, a o czym już mówiłem, słowa polityków pod przywództwem Mary Lou McDonald, padają obecnie na podatny grunt, albowiem na uszy wyborców, zmęczonych już znanymi od lat twarzami i wypowiedziami klasy rządzącej. Sinn Féin tylko tutaj przyniesie nieco nowości, chociaż znane, bo ministrami, zostaną przecież rzecznicy ds. spraw, a ci, nader często pojawiają się mediach.

Szkolnictwo, bo to także leży w kręgu zainteresowania Sinn Féin i również zyskać ma po wyborczym sukcesie tej partii, ale i tu proponuje się rozwiązania, które pochłaniają spore pieniądze z budżetu.

Sinn Féin nie mówi natomiast, w jaki sposób chce sfinansować swoje pomysły, gdyż zapowiada reformę systemu podatkowego, podwyżki zasiłków socjalnych, zamrożenie czynszów i zwrot miesięcznego czynszu każdemu najemcy, więc drenowanie państwowej kasy będzie postępować.

Będąc człowiekiem złośliwym, mógłbym iść w kierunku dodruku pieniądza, a przecież w Oireachtas, jest koszmarnie droga drukarka, która ma ogromne możliwości, więc niechaj zarobi na siebie i niech drukuje euro, ile dusza, lub Sinn Féin zapragnie.

Zbierając to wszystko razem, a i inne kosztowne pomysły Sinn Féin, powiedzieć trzeba, żeby zwrócić obecnie uwagę, iż rachunek, jaki wystawi partia Mary Lou McDonald Irlandii, będzie wysoki i może doprowadzić do całkowitego załamania budżetu, a ten, nie jest w najlepszej kondycji, czyli trzeba dosyć mocno przyglądać się wydatkom i wpływom. Sytuacja, o ile jakoś to wszystko się ułoży, więc koronawirus i Brexit, może zmienić się za trzy lata, czyli w roku wyborczym, ale i wtedy nie będzie można szastać pieniędzmi na prawo i lewo, bo 2025 rok, będzie zaledwie początkiem zmian, jakie po kryzysie zacznie odczuwać wyspa.

Na koniec crème de la crème, czyli zjednoczenie Irlandii, którego większość Irlandczyków z Południa chce, ale co udowodniłem jedną z ostatnich moich rozmów, nie do końca wiedzą, jakie będą tego koszty. Rozmawiałem z nauczycielką fizyki, jednej z irlandzkich szkół, doktorem medycyny, a i wykładowcą jednej z uczelni w Galway, a wszyscy mówili, że chcą jedności Irlandii, chociaż nie wiedzieli, ile milionów funtów, każdego roku trafia z londyńskiej kasy do Belfastu. Podkreślali natomiast, że w Irlandii Północnej, jest przemysł, a ten będzie pomocny w obniżeniu kosztów połączenia. Mówi też, że chcą ostatecznie pozbyć się wroga i cieszyli się z wyjścia Brytyjczyków z UE, bo to postawiło kolejny krok na drodze do uwolnienia spod brytyjskiej okupacji.

Podawałem wtedy również nasz przykład, więc dominację ZSRR nad polską, ale tu spotkałem się z opiniami, że 45 lat „ruskiego” zaboru, jest niczym wobec 800 lat panowania Korony.

Co więc z tego wszystkiego wynika, cóż, ocenę sytuacji, pozostawiam do interpretacji własnej, a ja zajmę się kolejnymi spotkaniami przy filiżance herbaty z mlekiem.

Bogdan Feręc

© POLSKA-IE: MATERIAŁ CHRONIONY PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
Subiektywna ocena wg
Białoruś ogranicza
EnglishGaeligePolskiУкраїнська
EnglishGaeligePolskiУкраїнська