Johnson wini za wszystko Unię Europejską

Wychodzimy 31 października”, napisał Boris Johnson w tekście dla brytyjskiej gazety The Sun, dodając jednocześnie, że przedstawione propozycje, są ostatnimi, jakie Wielka Brytania wysłała Unii Europejskiej.

W felietonie Johnsona znaleźć można także stwierdzenie, iż „po dziesięcioleciach kampanii, trzech latach kłótni i pozornie niekończących się miesiącach bezsensownego opóźnienia”, sprawa powinna znaleźć swój finał, niezależnie, jak on będzie wyglądał. Johnson stawia też pytanie, a to kieruje do rządzących Unią Europejską, w którym zastanawia się, czy Bruksela zgodzi się na jego propozycje ugody, „czy będziemy zmuszeni wycofać się sami?”.

Słowa Borisa Johnsona są bezpośrednim nawiązaniem do dokumentu, jaki przesłany został w ubiegłym tygodniu do Unii Europejskiej, ale przypomnieć należy, że są także kolejnym zaprzeczeniem twierdzeń, jakie ujawnił się w ubiegły piątek.

Wtedy Boris Johnson zapewniał, że o ile do 19 października nie zostanie osiągnięte porozumienie brexitowe, to skieruje do Brukseli pismo, a w tym poprosi o przesunięcie terminu wyjścia. Teraz natomiast podaje konkretną datę opuszczenia Unii Europejskiej, więc albo UE dała sygnał, że zgodzi się z nowymi propozycjami gabinetu Wielkiej Brytanii, albo Johnson w swoim znanym od dawna stylu, dokonał kolejnej wolty.

Nawiasem mówiąc, zmienność wypowiadanych przez szefa brytyjskiego rządu słów, jest tak ogromna, że trudno za nim nadążyć, nawet z uwagą śledząc poczynania „BoJo”. W tym samym tekście Johnson obwinia Unię Europejską za decyzję Brytyjczyków, bo ta nie spełniła ich oczekiwań, a i opóźniać ma sam proces wyjściowy, próbując ugrać dla siebie korzystne warunki wyjścia. Boris Johnson wzywa również UE, by wykazała gotowość do przyjęcia brytyjskich propozycji, a i pozwoliła krajom unijnym, na dowolność we współpracy z Wielką Brytanią po opuszczeniu przez nią Unii.

Trochę na przekór Downing Street w Edynburgu odbył się wielotysięczny protest, a ten miał bezpośredni związek z Brexitem, albowiem uczestnicy marszu wzywali szkocki rząd do natychmiastowego przeprowadzenia referendum niepodległościowego, a co się z tym wiąże, podjęcie głębokiej współpracy z Unią Europejską tuż po opuszczeniu jej przez Wielką Brytanię.

Szkocka demonstracja była trochę happeningiem, bo oprócz narodowych flag Szkotów, można było obserwować mężczyzn w tradycyjnych kiltach, a przygrywały im grupy dudziarzy, a atmosfera odbiegała od norm znanych podczas protestów na kontynencie.

W marszu udział wzięli też przedstawiciele szkockich ugrupowań politycznych, a w proteście nazwanym „All Under One Banner”, udział wzięło ponad 100.000 osób, mówią organizatorzy.

Marsz był też znakiem dla szkockiej premier Nicoli Sturgeon, iż protestującym nie odpowiada proponowany przez nią termin kolejnego referendum niepodległościowego, a to miałoby się odbyć w 2021 roku. Sama Nicola Sturgeon nie brała udziału w marszu, ale na Twitterze, wyraziła poparcie dla manifestujących.

Bogdan Feręc

Źr: The Sun/The Scotsman

Podziel się:

Wkrótce będzie 15.
Twitter i HSE w walc
EnglishIrishPolishRussianSpanish
EnglishIrishPolishRussianSpanish
RSS
Facebook
Facebook
LinkedIn