Johnson jest pierwszą przeszkodą dla niepodległości Szkocji

Dzisiaj w telewizji BBC premier Boris Johnson stwierdził, że Szkocja, nie powinna ponownie żądać zgody na przeprowadzenie referendum, ponieważ minęło zbyt mało czasu od poprzedniego.

Szef brytyjskiego rządu powiedział, iż powinno w tej kwestii minąć dobrych kilka lat, by referendum w sprawie odłączenia się od Królestwa, było realną wolą, jaką prezentuje naród Szkocji. Boris Johnson poszedł też w swojej wypowiedzi w innym kierunku i chociaż zrobił to w sposób prawie niezauważalny, w tonie jego słów słychać było sugestię, iż Szkocja działa w sposób koniunkturalny.

Boris Johnson:

– Z mojego doświadczenia, bezpośredniego doświadczenia wynika, referenda w tym kraju nie są szczególnie wesołe. Nie mają szczególnie jednoczącej siły w nastrojach narodowych, powinny być tylko raz na pokolenie.

Premier Johnson dodał, iż Szkocja już raz zagłosowała i było to w 2014 roku, a wtedy, większość opowiedziała się za pozostaniem w Zjednoczonym Królestwie.

*

Z mojej perspektywy, sytuacja zaczyna robić się ciekawa, bo z jednej strony mamy Szkocką Partię Narodową, która dąży do przeprowadzenia ponownego referendum odłączeniowego, mamy też badania opinii publicznej w Szkocji, gdzie znaczna większość chce odłączenia od Wielkiej Brytanii, a i mamy rząd w Londynie oraz Westminster, które sprzeciwia się dążeniu do niepodległości i niezależności Szkotów.

W takim przypadku może dojść do poważnej potyczki politycznej, a Szkocja, wywoła małą rewolucję, gdyż o ile do takiego samego postępowania, więc dążenia do przeprowadzenia referendów, namówi Walię i Irlandię Północną, w gorszej sytuacji znajdzie się Downing Street. Właśnie tego powinien się obawiać Boris Johnson i jego ekipa, bo może wywołać napięcia polityczne, ale powinien obawiać się też innych wydarzeń, bo zezwolenie na szkockie referendum, może stać się iskrą inicjującą rozpad Królestwa.

Obecnie Johnson wybrał ten pierwszy wariant, bezpieczniejszy dla brytyjskiej jedności, bo walczyć będzie musiał wyłącznie ze Szkotami. Takie postępowanie, wcale nie musi przynieść korzyści Londynowi, a to za sprawą samego brexitu, gdyż o ile nie uda się gabinetowi konserwatystów utrzymać stosunkowo wysokiego tempa wzrostu, podupadająca gospodarka, wywołać może niezadowolenie społeczne, więc zmianę władzy, chęć powrotu do Unii Europejskiej, a całkiem prawdopodobne będą wówczas referenda wyzwoleńcze innych części Królestwa, by z pominięciem Londynu, przystąpić na nowo do unijnego bloku.

Możliwych scenariuszy jest kilka, kilka jest też możliwych dla Wielkiej Brytanii zagrożeń, a wydaje się teraz, że Boris Johnson, jest w defensywie, więc musi odpierać ataki, nie zaś nadawać ton ogólnokrajowej dyskusji w kwestii jedności państwa. To z kolei, źle wróży na przyszłość.

Bogdan Feręc

Źr.gł.: AFP

Polska-IE: Udostępnij
Varadkar nie wyklucz
NIELETNI SPRAWCA WŁ
EnglishIrishPolishRussian
EnglishIrishPolishRussian