Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie

W ostatnich miesiącach wytworzyła się połączona atmosfera strachu i teorii spiskowych, a nawet w te prawdopodobne, nie chce mi się wierzyć.

O ile prześledzimy sytuację geopolityczną na świecie, to teorie mówiące, że światowej zmowie, która doprowadzić ma do wszczepienia nam urządzeń do kontroli i nadzoru, czyli chipów, nie zawierają w sobie nawet ziarna sensu, bo i kontrolują i nadzorują nas już teraz. Jeżeli mam wytłumaczyć się z tych słów, to weźmy najprostszy przykład, a tym niech będą telefony komórkowe, które na bieżąco przekazują informacje o naszej pozycji i upodobaniach, bo surfując „komórkami” po Internecie, dajemy jasne wskazówki, kim jesteśmy, co nas interesuje. Tak, taka jest prawda, o której nie pamiętamy, a robimy to wszyscy, bo zrośnięci jesteśmy z naszymi telefonami, a trzymamy je najdalej na wyciągnięcie ręki. Nie mówię tu o przypadkach ekstremalnych, kiedy zapomnimy telefonu z domu i w samochodzie wpadamy w panikę, że urwał się kontakt ze światem. I w takich sytuacjach nie należy się obawiać braku nadzoru, bo od początku 2019 roku, każdy nowy samochód, wbudowany ma system „S.O.S”, a ten pokazuje naszą lokalizację, a ma nas chronić podczas wypadku, wzywając samodzielnie pomoc na miejsce kolizji.

Idąc nico dalej w technologiczne zawiłości, więc głębszą kontrolę, to i taką mamy za sprawą kart płatniczych, bo te także notują w systemach, a poza naszą wiedzą ogólną, gdzie kupiliśmy czekoladę, płaciliśmy za benzynę lub zjedliśmy homara w tajemnicy przed rodziną.

Same chipy, w mojej ocenie potrzebne są rządzącym, jak pryszcz na d…, bo nadzór nad nami mają obecnie pełen, a to oznacza niepotrzebny wydatek, czyli raczej obalona zostaje teoria o globalnej smyczy, jaką ma się nam założyć. Jest jeszcze jeden argument, który stać się może atutem za nieprawdziwością twierdzenia o „zachipowaniu” globalnym, bo o ile taki pomysł byłby powstał, to są prostsze metody, aby tego dokonać. Rządy wszystkich krajów na świecie wiedzą, że jest spore grono mieszkańców trzeciej planety od słońca, którzy czują wstręt do igły, więc i szczepień. To z kolei daje nam pewność, iż problematyczność szczepień, wysoce blokować będzie cały proces, czyli aby uniknąć oporu mas, można przecież wpuścić do systemów wodociągowych odpowiednią ilość chipów, które dostając się do naszych organizmów, zagoszczą tam na stałe. Można też podczas narodzin „dziabnąć” nas igłą z chipem i bez wiedzy matki, czy nawet potencjalnego ojca, wszczepić sporej grupie narzędzie kontroli. Obędzie się wtedy bez tego całego zamieszania, a i reszta populacji zostanie kiedyś „zachipowana”, bo każdy kiedyś spotka się z jakimś lekarzem, czyli ten będzie miał możliwość wtłoczenia nas pod but „Wielkiego Brata”.

Wiele teorii mówiących o zniewoleniu rasy ludzkiej idzie nawet dalej, więc twierdzi, iż zbliża się twardy reset świata lub delikatniej, gospodarczy, a ten przeprowadzony zostanie poprzez wywołanie konfliktu zbrojnego, a w prostych słowach wojny. No, dobrze, niech i taki powstałby plan, ale zresetować gospodarki, bo te mają samoistnie chylić się ku upadkowi, przeprowadzić można bez teorii spiskowych, więc powiedzieć, że 1 stycznia, któregoś tam roku, zaczynamy od początku i wracamy do podstawowych prawideł ekonomicznych. Oznacza to przywrócenie parytetu złota, czyli zamożność krajów oznaczona zostanie poprzez ich rezerwy tego kruszcu, a i na tej podstawie wyznaczona zostanie wartość waluty.

Do takich działań, więc otrzeźwienia gospodarczego, nie potrzeba żadnej wojny, nie potrzeba też żadnych tajemnych umów międzynarodowych, a i mało raczej znajdzie się na świecie osób, które powiedzą, iż oczekują otwarcia się pól bitew, by móc iść i niszczyć jakiegoś tam wroga.

Jakby jednak na to wszystko nie patrzeć, to i tak jestem zwolennikiem wprowadzenia pewnych regulacji, które trochę przywołają nas do porządku, bo rozbestwienie społeczne widać obecnie ogromne. Jestem też zwolennikiem likwidacji rządów w obecnej formie, regulacji gospodarek przez niewidzialną, a sprawczą rękę handlu i bez resetu, bez innych zmian, ale z pozostawieniem obowiązujących praw na okres kilku przynajmniej lat, by ustabilizować świat na jakimś poziomie, zarówno społecznym, jak i ekonomicznym.

Nie można jednako zrezygnować całkowicie z nadzoru nad państwami i ich obywatelami, bo wtedy zacznie działać prawo silniejszego, ale ograniczyć rolę rządzących do funkcji dozorców prawa, bez możliwości grzebania w nim, jak dzieje się to obecnie.

Kiedy będzie więc przepięknie i stanie się normalnie? Za kilka lat, kiedy nauczymy się ponownie myśleć i nie iść ślepo na rzeź, dokonując pochopnych, a wywołanych manipulacją polityczną zakreśleń. W Polsce sprawdzianem będą wybory prezydenckie, czyli wybór głowy państwa z głową lub po myśli kontrolujących nasze myśli.

Bogdan Feręc

Polska-IE: Udostępnij...
Problemy Ryana ujrza
Ryanair nie chce 14-
EnglishIrishPolishRussianSpanish
EnglishIrishPolishRussianSpanish