„Jesteśmy na tyle kolegami, na ile jest to możliwe”. Ze zwycięzcami 44 Notowania Listy Polisz Czart Markiem Andrzejewskim, Janem Kondrakiem, Piotrem Selimem i Katarzyną Wasilewską – muzykami Lubelskiej Federacji Bardów rozmawiają Sławek Orwat i Tomasz Piątkowski

Sławek Orwat: Przed rokiem 1999 każdy z was był już artystą w pełni ukształtowanym, posiadającym określony dorobek i doskonale znającym swoją wartość. Co w roku 1999 was połączyło, a przecież było was wówczas nieco więcej, był m.in Igor Jaszczuk, byli też inni artyści. Co takiego wydarzyło się, że nagle zechcieliście stworzyć coś, gdzie trzeba liczyć się z opinią innych osób, a nie tylko z własnym zdaniem?

Jan Kondrak: Przez cały rok 1998 już się spotykaliśmy i graliśmy co miesiąc wspólne programy. Nazwa LFB jeszcze wówczas nie funkcjonowała, ale myśmy już jako środowisko istnieli. Pomysł był mój. Po prostu zaprosiłem wszystkich, których lubiłem, i których… (uwaga, to jest bardzo ważne) przynależność do ekipy była na podstawie „paszportu”. Tym paszportem było zwycięstwo w jakimś ogólnopolskim festiwalu piosenki artystycznej, literackiej, kabaretowej. Tędy nabór szedł. Jeśli ktoś wygrywał przegląd, był przeze mnie zapraszany do współpracy w ramach tak zwanej kotłowni biesiadnej i to trwało równiutko rok.

Sławek Orwat: Za rok będziecie obchodzili swoje dwudziestolecie. Czy w tym czasie stworzyła się u was jakaś gradacja? Czy zespół posiada lidera, czy też panuje u was całkowita demokracja? Sama nazwa federacja już coś wskazuje. Kto w takim razie faktycznie kieruje zespołem, bo przecież w kategoriach zespołu należy was jednak postrzegać? Powiedziałeś przed chwilą, że wszystko rozpoczęło się od twojego zaproszenia…

Jan Kondrak: …ale mimo mojego zaproszenia, ja nie jestem twórcą Federacji.

Piotr Selim: Ten zespół jest szczególny i wyjątkowy. Każdy z nas jest tu…

Pełny tekst na stronie: Muzyczna Podróż>>>

Podziel się:

hrabiaEryk: Belfast
Piotr Słotwiński:
EnglishIrishPolishRussianSpanish
EnglishIrishPolishRussianSpanish
RSS
Facebook
Facebook
LinkedIn