„Jaka piękna katastrofa”

To powtórzyłby Alexis Zorba, gdyby spojrzał na dzisiejszą Irlandię i zastanowił się przez chwilę nad jej przyszłością.

W kraju mamy właśnie do czynienia z wejściem ugrupowań politycznych w okres walki przedwyborczej, ale co trzeba jasno powiedzieć, nie chodzi tutaj o wybory uzupełniające, albowiem słowa, które padają, świadczą o tym, że idziemy kierunku wyborów krajowych. Takich zdań, więc obietnic składanych wyborcom, nie tai już Sinn Féin i przejmując pierwszeństwo w tym chorym, jak się wydaje obecnie wyścigu, zaczyna szastać sloganami o cudach, jakie staną się za sprawą rządów tego ugrupowania.

Tym razem i ja otwarcie powiem, że zaczynam mocno obawiać się o los Irlandii, bo o ile Sinn Féin wygra wybory parlamentarne, utworzy swój gabinet, to zrujnuje kraj ze szczętem, a ten, długo nie podniesie się z gospodarczego bagna. Wystarczy powiedzieć o jednej kwestii, nośnej społecznie, czyli podatku USC, którego „SF” nie zlikwiduje, ale będziemy go płacić, o ile zarobimy więcej niż 30 000 € rocznie. Tu należy wyjaśnić, iż osób zarabiających w kraju do 30 000 € rocznie, jest ponad 35% ze wszystkich aktywnych zawodowo, co oznacza dla budżetu całkiem pokaźną stratę i to w okresie wychodzenia z popandemicznego kryzysu. Idąc dalej, populizm leje się szerokim strumieniem z ust przedstawicieli Sinn Féin, a takich kwiatków znajdziemy znacznie więcej.

Jeszcze w zarysie, ale pojawiają się też sugestie, iż obniżony zostanie Local Property Tax i mamy już liczne grono komentujących, przyklaskujące temu rozwiązaniu.

Sinn Féin i program budowlany tej partii, o czym już kiedyś wspominałem, także nie jest do końca rozsądny, bo drogi, głównie z uwagi na budownictwo socjalne i tzw. tanie. W tym natomiast chodzi o to, żeby dom z trzema sypialniami, kosztował niewiele ponad 200 000 €, czyli nie miał nic wspólnego z ceną rynkową domu. Tym samym, sprzedaż domów, opierać się będzie na zasadach cen dumpingowych, a to może okazać się sprzeczne z przepisami, chociaż zostały one ostatnio zmienione. Ważne jest, że na straty, narażony zostanie wtedy Skarb Państwa, czyli budżet stanie się rozdawniczy.

W żaden sposób nie jest moją intencją wzięcia w obronę Fianna Fáil, Fine Gael i innych ugrupowań, bo i one zaczynają ten festiwal obietnic, ale ich propaganda idzie w nieco innym kierunku, więc jest bardziej realna.

Ów tekst poświęcony jest jednak Sinn Féin, które może sobie takim zachowaniem wyrządzić więcej szkody, niż będzie miało pożytku, ale kiedy sondaże zaczęły być łaskawe dla ugrupowania Mary Lou McDonald, wzrosła też aktywność, która ma podsycać przekonanie, że wybór może być tylko jeden. Królowa niby też, ale szefowa Sinn Féin, łagodnie mówi o pewnych kwestiach związanych z przyszłością, co można nazwać kreacją odpowiedzialności. Jakby jednak na to nie patrzeć, Sinn Féin uwierzyło już teraz, że kolejną kadencję ma w kieszeni, chociaż zgodnie z planem, uprawnieni do głosowania, stawią się przy urnach najdalej w 2025 roku, co wynika z ustawy o wyborach ogólnych w Irlandii.

Co ważne, skoro w łudząco podobny sposób postępują inne partie, kampania wyborcza właśnie może być uznana za otwartą, ale nie wiedzieć czemu właśnie teraz, bo lekką ręką licząc, do wyborów mamy circa trzy i pół roku. Czy politycy wiedzą już o wydarzeniach, któ®e będą miały miejsce w niedalekiej przyszłości? Czy przeczuwają upadek ekipy rządzącej? A może polityczne karty zostały już rozdane i trzech tenorów odpuści, by Sinn Féin wepchnąć na gospodarczą minę?

Niezależnie od tego, jak będziemy patrzeć na całość tej sprawy, zacząłem mocno obawiać się rządów partii Mary Lou McDonald, gdyż socjalizujące już teraz Sinn Féin, może zaproponować Irlandii coś na kształt ustroju znanego z dzieł Karola Marksa i Frederika Engelsa oraz późniejszych realizatorów tych idei, więc Włodzimierza Ilicza Ulianowa Lenina, a także Józefa Wissarionowicza Dżugaszwili – Stalina. W tym kierunku to zmierza.

Bogdan Feręc

Polska-IE: Udostępnij
Polish retail sales
Rząd opóźni otwar
EnglishIrishPolishRussian
EnglishIrishPolishRussian