Pierwsza oficjalna wizyta szefa brytyjskiego rządu w Irlandii Północnej przyniosła gwałtowne usztywnienie stanowiska Londynu wobec kluczowych zapisów ładu konstytucyjnego regionu. Szef gabinetu na Downing Street Andy Burnham podczas rozmów w Belfaście kategorycznie odrzucił możliwość przeprowadzenia referendum zjednoczeniowego.
Jego słowa natychmiast wywołały ostrą reakcję republikańskich liderów oraz głęboki podział wśród lokalnych elit politycznych, redefiniując jednoczenie układ sił i osłabiając dotychczasową strategię partyjną Sinn Féin.
Stabilność pragmatyczna kontra mandat historyczny
Stanowisko zaprezentowane w zamku Hillsborough i gmachu Stormont przez nowego premiera, który objął urząd zaledwie pięć tygodni temu po zwycięstwie w wyborach uzupełniających w okręgu Makerfield, stanowi czytelny sygnał zmiany priorytetów brytyjskiego rządu. Burnham zadeklarował zamykająco, że scenariusz plebiscytu „nie wchodzi w grę”. W opinii szefa rządu Zjednoczone Królestwo potrzebuje obecnie okresu utrwalania ładu społecznego po intensywnej dekadzie wstrząsów politycznych.
W argumentacji Londynu kluczowym punktem odniesienia stały się doświadczenia z referendum niepodległościowego w Szkocji z 2014 roku oraz głosowania nad wyjściem Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej z 2016 roku. Brytyjski premier wskazał, że konsekwencje społeczne tamtych decyzji wywołały głębokie pęknięcia, które goją się wyjątkowo wolno, paraliżując zarazem aparat państwowy i odciągając uwagę decydentów od wyzwań dnia codziennego.
Według optyki Westminsteru absolutnym priorytetem rządu centralnego oraz rządów oraz parlamentu w Belfaście musi być walka z kryzysem kosztów utrzymania, ustabilizowanie obciążonego budżetu regionu i przywrócenie wydolności podupadających usług publicznych. Zamiast powracania do sporu tożsamościowego, premier zaapelował o politykę nastawioną na tu i teraz, dystansując się od propozycji, które w jego ocenie przynoszą jedynie dalsze podziały.
Ostra riposta Sinn Féin i odwołanie do Porozumienia Wielkopiątkowego
Podejście szefa brytyjskiego rządu spotkało się z natychmiastowym i bezkompromisowym oporem ze strony ugrupowań republikańskich. Liderka Sinn Féin Mary Lou McDonald podczas bezpośrednich i niezwykle napiętych rozmów z Burnhamem oceniła, że brytyjski premier nie posiada ani politycznego, ani prawnego mandatu do arbitralnego unieważniania zapisów traktatu. W ocenie Sinn Féin prawo irlandzkiego narodu do samookreślenia stanowi fundament Porozumienia Wielkopiątkowego z 1998 roku, mającego status wiążącej umowy międzynarodowej. McDonald podkreśliła, że perspektywa zjednoczeniowa nie jest jedynie aspiracją partyjną, lecz integralną częścią brytyjsko-irlandzkiego ładu prawnego, z którego Londyn nie może wycofać się jednostronną decyzją polityczną.
Strona republikańska wskazuje, że próbując ignorować postępujący proces przemian demograficznych i politycznych na wyspie, brytyjski premier popełnia błąd politycznej ignorancji. Zdaniem liderów Sinn Féin optymalnym rozwiązaniem, a zapobiegającym chaotycznemu przebiegowi procesu, jaki miał miejsce przy okazji Brexitu, jest właśnie odpowiedzialne, kontrolowane i zaplanowane z wyprzedzeniem przygotowanie procedur referendalnych.
Entuzjazm unionistów i kryzys budżetowy w backgroundzie
Wypowiedź szefa brytyjskiego rządu spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem po stronie środowisk sprzyjających Londynowi. Lider Demokratycznej Partii Unionistycznej (DUP) Gavin Robinson z uznaniem odniósł się do deklaracji Burnhama, wskazując, że premier położył kres bezprzedmiotowym spekulacjom na temat głosowania zjednoczeniowego. Unioniści od dawna argumentują, że podsycanie atmosfery wokół referendum uderza w stabilność inwestycyjną regionu i sztucznie podtrzymuje dawne napięcia.
Jednak za zasłoną sporu o konstytucyjne sformułowania, kryje się palący problem ekonomiczny. Władze Stormont do tej pory nie zdołały uchwalić rocznego budżetu, a poszczególne ministerstwa borykają się z ogromnymi niedoborami finansowymi. Zarówno Sinn Féin, jak i DUP, mimo głębokich różnic ideologicznych, zgodnie oskarżają władze w Londynie o systemowe zaniżanie subwencji przeliczanych na jednego mieszkańca Irlandii Północnej.
Burnham zadeklarował chęć podjęcia pragmatycznej współpracy i przeprowadzania przeglądu wydatków w ramach Brytyjskiego Ministerstwa Skarbu, stawiając jednak warunek szukania oszczędności po stronie administracji lokalnej. Odnosząc się do wewnętrznych relacji rządu w Belfaście, premier wyraził uznanie dla postawy Pierwszej Minister Michelle O’Neill z Sinn Féin oraz Zastępczyni Pierwszej Minister Emmy Little-Pengelly z DUP, stawiając ich gotowość do współpracy w sprawach bieżących za wzór dla reszty brytyjskiej klasy politycznej.
Nowa architektura relacji regionalnych
Wizyta w Belfaście stała się również zapowiedzią zmian polityki gospodarczej Wielkiej Brytanii. Szef rządu zapowiedział zwołanie na październik posiedzenia Narodowej Rady Ekonomicznej z udziałem przywódców Walii, Szkocji oraz Irlandii Północnej. Celem inicjatywy ma być wypracowanie wspólnej strategii tworzenia wartościowych miejsc pracy oraz pobudzenia koniunktury w całym Zjednoczonym Królestwie.
Natomiast zamknięcie drzwi dla referendum w sprawie zjednoczenia Irlandii, burzy jednak dotychczasowy plan działania Sinn Féin i stawia pod znakiem zapytania trwałość kompromisu politycznego w Ulsterze, przesuwając ciężar dyskusji ze spraw ideologicznych na płaszczyznę sprawnego zarządzania kryzysowego.
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Fot. NASA

