Jak wyjechałem do przyjaciół na narty i zostałem prorokiem. Albo na odwrót / Felieton sobotni Jana Azji Kowalskiego

Straszenie, zamykanie ludzi w domach i nakaz noszenia maseczek nawet na świeżym powietrzu, może wykończyć najzdrowszych. Dlatego dbajmy o siebie i nie dajmy się ogłupić. I zachowajmy poczucie humoru.

Wstydźcie się teraz Wy wszyscy, którzy tydzień temu wyśmiewaliście się z moich zdolności profetycznych. Tymczasem ja swoje prognozowanie potraktowałem nad wyraz poważnie. Przede wszystkim przeczytałem cały tekst i pomyślałem: no dobrze, a jeżeli facet ma rację? Po czym spakowałem manatki i pojechałem do moich ulubionych o tej porze roku Jakuszyc. Do polskiego raju dla narciarzy biegowych. Tydzień później, jak pierwotnie planowałem, już nigdzie bym nie pojechał.

Jak zatem widzicie, Minister Zdrowia symuluje, a Wasz ulubiony felietonista prognozuje.

Uwierzyłem sobie tym bardziej, że nie było to moje pierwsze trafne proroctwo. Zaczęło się od tego snu. Proroczego snu, jak się miało okazać. Otóż przyśniło mi się, że mój znajomy, u którego nocowałem, zaraz po przebudzeniu smaży mi jajecznicę z czterech jaj. Jajecznicę z czterech jaj! Aż przewróciłem się z boku na bok. Zwykle jem z dwóch. Z trzech zjadałem w liceum, gdy budowałem masę (65 kg). Lekko przerażony zszedłem rano na dół do kuchni i opowiedziałem mój sen znajomemu i jego żonie. Chwilę później zapachniało w domu jajecznicą. To były ostatnie cztery jajka w ich domu. Od tej pory nie lekceważę już swoich proroctw 😊Przed rokiem, gdy zostaliśmy zalani pierwszą falą z Włoch, również w ostatniej chwili zdążyłem. Tuż przed lockdownem, do tego samego ośrodka, w którym zatrzymuję się od paru lat. Dzień dobry, do widzenia, grzecznościowy uśmiech. Tak wyglądały moje wcześniejsze kontakty z właścicielami i obsługą. Rok temu zmieniło się wszystko. Chyba nie mogło być inaczej. Przerażeni goście wyjechali w pośpiechu, nowi nie przybyli. Zostało nas trzy osoby w hotelu, właściciele i obsługa. Co było robić? W dzień, wiadomo: narty, narty, narty. A wieczorem? Tak zaczęły się nasze cowieczorne korona-party.

Jakże miłym było dla mnie zaskoczeniem, gdy po roku zostałem powitany przez właścicieli jako ulubiony korona-przyjaciel. Janku, drogi Janku! Cześć, Agnieszko, witaj, Piotrze! Oboje przeszli już koronawirusa. Oboje lekko. Parę dni i z głowy. Tak jak większość z nas.

Jak każdy wirus grypopodobny, SARS-COV-2 również wymaga poważnego potraktowania. Gdy tylko nie zlekceważymy pierwszych objawów, mamy ogromną szansę na szybkie wyzdrowienie. Musimy jednak odwołać się do mądrości naszych rodziców i dziadków. Zapakować się na co najmniej trzy dni do łóżka. Wygrzewać się, pocić, dużo pić i łykać witaminę C (+Zn). Dwa razy w życiu przechorowałem grypę i żyję. Ponieważ nie miałem jeszcze pojęcia o tak genialnym leku, jakim jest amantadyna, bolało mnie wszystko. Nawet mieszki po wyrwanych włoskach.

To nie premier Morawiecki ani nawet sam minister Niedzielski są odpowiedzialni za nasze zdrowie. To nasza rozsądna postawa: dużo ruchu na świeżym powietrzu, jak najmniej maseczek, odpowiednie odżywianie się i modlitwa decyduje o tym, jak przejdziemy ewentualne zarażenie.

Straszenie ludzi, zamykanie ich w domach i nakaz noszenia maseczki nawet na świeżym powietrzu – to może wykończyć najzdrowszych. Dlatego dbajmy o siebie i nie dajmy się ogłupić.

Ponieważ wszystko znowu zostanie zamknięte, zostaję na nartach na kolejny tydzień. To znaczy najpierw wymelduję się w piątek po południu, jak stanowi rozporządzenie. A potem, już jako przyjaciel Agnieszki i Piotra, zagoszczę u nich na następne parę dni. Tym bardziej, że w odróżnieniu od ubiegłego roku, gdy Bieg Piastów również zwariował i przestał ratrakować trasy, teraz zapowiedział ich serwisowanie do ostatniego centymetra śniegu.

Sami wyciągnijcie morał z tej opowiastki. Moja nieśmiała podpowiedź: im więcej mamy przyjaciół w pięknych zakątkach kraju, tym łatwiej przeżyjemy szaleństwa władzy. I miejmy też trochę poczucia humoru. Dzięki niemu łatwiej przeżyliśmy komunę i Jaruzelskiego. A wcześniej niemiecko-sowiecką okupację i zabory.

Jan Azja Kowalski

PS Następnym razem, w Wielką Sobotę, będzie poważniej. Wyjaśnię, czy Pan Jezus był osobą kulturalną i co znaczy słowo „wybaczyć”.

Polska-IE: Udostępnij
EnglishIrishPolishRussian
EnglishIrishPolishRussian