Jagnięcina à la Bogdan

Zacząć trzeba od tego, że Polacy często mylą jagnięcinę i baraninę, o czym przekonuję się na każdym kroku, a to całkiem inne mięso.

Jak wiemy, irlandzka jagnięcina uważana jest za jedną z najlepszych na świecie i chyba tak właśnie jest, bo jadłem to mięso w różnych krajach Europy, a tutejsza, ma jednak najlepszy smak. Jak mawiają moi znajomi politycy, „do brzegu”, czyli do samego przepisu i jagnięciny, która jeżeli nie będzie komuś smakować, obiecuję, że sam ją zjem.

Przepis ten powstał tuż po wizycie u znajomych Irlandczyków, którzy przed moimi odwiedzinami zastanawiali się, czy w ogóle pieczeń będzie mi odpowiadała, bo słyszeli nasze opinie o ich rodzimych potrawach. Pani domu serwowała ówcześnie udziec jagnięcy szpikowany goździkami i powiem, iż te właśnie lekko popsuły doznania moich kubków smakowych.

Wtedy, jako kucharz z wykształcenia, a i wieloletni niegdyś pracownik polskiej gastronomii, postanowiłem wrócić do mojej 17-letniej wiedzy z tego zakresu i przygotowałem golonkę jagnięcą.

Pierwsza próba dała już jakiś pogląd, ale, co zaznaczę, przepis zmodyfikowałem, więc teraz ten, który został dopracowany w szczegółach i sprawdza się, co mogą potwierdzić moi polscy znajomi mieszkający w Irlandii, ale i kilka osób z ojczyzny, którzy jadali tę potrawę u mnie w domu.

Znowu się rozgadałem, ale tak to już ze mną jest, a skoro jestem jeszcze na urlopie od radia i Studia Dublin, które emitowane jest w piątki o godzinie 9:10 w Polsce w radiu Wnet.FM, muszę dać upust gadulstwu, co nawiasem mówiąc, czynię.

Po tej jakże zgrabnej reklamie radia, w którym pracuję, mogę przejść do konkretów, czyli golonki jagnięcej.

Składniki:

– 4 golonki jagnięce, kupione u rzeźnika (z supermarketu są znacznie gorszej jakości)

– przyprawa do zup w płynie (nazwy nie wymienię, ale znają ją chyba wszyscy)

– papryka czerwona, mielona, podwędzana

– czosnek granulowany (świeży się nie sprawdza, bo zbyt szybko karmelizuje)

– tymianek

– woda

Sposób przygotowania:

Golonki umyć, osuszyć i włożyć do żaroodpornego naczynia, które nie będzie zbyt duże, ponieważ golonki muszą być dosyć ciasno ułożone. Na każdą golonkę nalewamy 2,5 łyżki stołowej przyprawy w płynie, obsypujemy istotną ilością granulowanego czosnku, dodajemy po łyżeczce od herbaty mielonej papryki i nieprzesadnie posypujemy tymiankiem.

Wszystko mieszamy, obtaczając mięso w przyprawach, przykrywamy i wkładamy do lodówki na 24 godziny, co jakiś czas obracając mięso.

Po rzeczonych 24 godzinach, do tego samego naczynia, w którym golonki układamy teraz kością do góry, nalewamy jedną szklankę wody i przykryte pokrywką, wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 170 stopni Celsjusza. Po 60 minutach zdejmujemy pokrywę i pieczemy kolejne 30 minut. Pod koniec pieczenia, podnosimy temperaturę do 200 – 220 stopni, by golonki pięknie się przyrumieniły.

Czas zapiekania w zależności od upodobań, więc może być 20 minut, jeżeli mają być mocno brązowe, a 10, jeżeli tylko muśnięte gorącym powietrzem.

Golonki podaję ze smażonymi brokułami i słupkami marchewki, a warzywa karmelizuję na solonym irlandzkim maśle.

Bogdan Feręc

Zdj: Zdjęcie poglądowe, ponieważ wyznaję zasadę, że jedzenie jest do jedzenia, a nie do fotografowania.

Podziel się:

Janusz Sanocki: Nie
Zdrożeją podróże
EnglishIrishPolishRussianSpanish
EnglishIrishPolishRussianSpanish
RSS
Facebook
Facebook
LinkedIn