Jacek Wanzek: „Sztorm, król i czarownice”.

Met Eireann, czyli Krajowa Służba Meteorologiczna Irlandii wydała dziś kolejny alert pogodowy. Oznacza to tyle, że będzie wiało. Sztorm na Wyspach to w sumie nic niezwykłego. Zwłaszcza tu, na zachodnim wybrzeżu Irlandii lubi solidnie powiać i popadać i chyba na nikim nie robi to już wrażenia. No chyba, że na łowcach czarownic…

Szczerze powiedziawszy sztorm można nawet polubić. Gdzie indziej bowiem we wszechświecie hot whiskey z miodem, cytryną i goździkami pita przy blasku kominka smakuje tak wybornie jak w Irlandii? Sprzyja temu zwłaszcza zimowa pora, kiedy rozszalały Atlantyk bije spienionymi falami w brzegi wyspy, a tańczące cienie gałęzi drzew zaglądają nachalnie w okna. Można wtedy wygodnie rozsiąść się w fotelu i oddać ulubionej lekturze lub po prostu zrelaksować się przy kominku dziękując Najwyższemu, że dzieci już posnęły.

To właśnie podczas jednego z takich wieczorów mój niepokój wzbudziło wspomnienie o Jakubie I Stuarcie-królu Anglii, znanym w Szkocji jako król Jakub VI. Skąd to dziwne skojarzenie i co ów władca ma wspólnego ze sztormem? Otóż w 1590 roku wybrał się on w podróż do Danii, gdzie miał spotkać się ze swoją piętnastoletnią wówczas narzeczoną Anną. Warunki pogodowe, które omal nie doprowadziły do roztrzaskania się statku o skały, wzbudziły podejrzenia Stuarta. Czy królowi przyszło do głowy, że napotkana burza morska to jedynie efekt głębokiego niżu barycznego powstającego w sytuacji, gdy na niewielkim obszarze notuje się bardzo dużą różnicę ciśnień? No oczywiście, że nie! Jak zatem wytłumaczył sobie to niebezpieczne zajście? Według jego najlepszej wiedzy/przeczuć (niepotrzebne skreślić) sztorm został spowodowany przez sabat czarownic, które za życiowy cel postawiły sobie posłanie Stuarta do piekła. W konsekwencji tego wydarzenia zaraz po opuszczeniu statku król nakazał aresztować wszystkich w okolicy podejrzanych o czary.

Incydent ten moglibyśmy potraktować jedynie jako ciekawostkę gdyby nie smutny fakt. Otóż zawziętość z jaką król Jakub zwalczał czarownictwo doprowadziła do niebywałej wręcz fali represji jaka nawiedziła Anglię w XVII wieku. Warto tu wspomnieć, że już w 1597 roku spod pióra Jakuba I wyszedł traktat o czarownicach o złowieszczo brzmiącym tytule „Demonologia”.  Co ciekawe, książkę tę wciąż możemy nabyć! Inwestując zaledwie 25 złotych dowiecie się z niej między innymi jak w prosty i skuteczny sposób zawrzeć pakt z diabłem, a także otrzymacie cenne wskazówki jak rozpoznać czarownice w swoim otoczeniu. Wiedza tania, ale jakże  praktyczna!

Wróćmy jednak do samego Stuarta. Niewątpliwy autorytet oraz władza, którymi cieszył się jako król sprawiły, że w Anglii rozpoczął się festiwal terroru. Ruszyły pokazowe procesy, a na Wyspach na dobre zapłonęły stosy i jak grzyby pod deszczu wyrastały szubienice. Oskarżony o czarownictwo mógł być dosłownie każdy. Najczęściej jednak podejrzenia o pakt z diabłem padały na starsze, samotne kobiety, które często mieszkały z dala od innych. Aby pozbyć się żony, nielubianego sąsiada czy aby przejąć czyjś dom wystarczyło posądzić kogoś o czary. Genialne w swej prostocie, prawda? I choć jest to jakiś pomysł na rozwiązanie irlandzkiego kryzysu na rynku nieruchomości, to miejmy jednak nadzieję, że żaden „Stuart” na niego nie wpadnie… Stay safe! 

Jacek Wanzek

Polska-IE: Udostępnij
Poseł Kelleher post
Terapia CAR-T: komu
EnglishIrishPolishRussian
EnglishIrishPolishRussian