Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Irlandzki surowiec na rosyjskim froncie? Niewygodne pytania o eksport, sankcje i wojnę na Ukrainie

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Czy materiały eksportowane z Irlandii mogą pośrednio wspierać rosyjską machinę wojenną? To pytanie wraca od czasu do czasu do debaty publicznej, a teraz ponownie pojawiło się w Dublinie, jak i w Brukseli, po publikacji wyników śledztwa europejskich mediów dotyczącego działalności zakładu Aughinish Alumina w hrabstwie Limerick.

Sprawa jest wyjątkowo delikatna. Dotyczy bowiem nie tylko relacji handlowych z Rosją, ale także wiarygodności europejskiego systemu sankcji oraz moralnej odpowiedzialności państw Unii Europejskiej w czasie największych działań zbrojnych na kontynencie, przynajmniej od zakończenia II wojny światowej. Według ustaleń międzynarodowego konsorcjum dziennikarskiego, w skład którego wchodził również „The Irish Times”, zakład Aughinish Alumina dostarcza znaczące ilości tlenku glinu do rosyjskich hut aluminium. To właśnie aluminium jest jednym z kluczowych materiałów wykorzystywanych przez rosyjski przemysł obronny przy produkcji sprzętu wojskowego, w tym czołgów, pocisków manewrujących oraz samolotów bombowych.

Samo istnienie takiego łańcucha dostaw nie oznacza jednak automatycznie, że Irlandia dostarcza komponenty wojskowe Rosji. Kluczowe znaczenie ma fakt, że eksportowany produkt jest surowcem przemysłowym wykorzystywanym w wielu gałęziach gospodarki. Problem pojawia się w momencie, gdy część tego surowca trafia do przedsiębiorstw zaopatrujących rosyjski sektor zbrojeniowy.

To właśnie ta granica między legalnym handlem a potencjalnym pośrednim wspieraniem zdolności wojennych Rosji staje się obecnie przedmiotem intensywnej debaty. Dodatkowe kontrowersje budzi fakt, że ani zakład Aughinish Alumina, ani eksport tlenku glinu do Rosji nie zostały objęte unijnymi sankcjami. Komisja Europejska zdecydowała się pozostawić ten sektor poza kolejnymi pakietami restrykcji, argumentując, że irlandzki zakład odgrywa strategiczną rolę w europejskim łańcuchu dostaw aluminium.

Aughinish należy do największych producentów tlenku glinu w Europie, a jego działalność ma znaczenie nie tylko dla irlandzkiej gospodarki. Premier Micheál Martin zwrócił uwagę, że odbiorcami materiałów produkowanych w Limerick są również przedsiębiorstwa we Francji i Szwecji, a ewentualne ograniczenia mogłyby wywołać konsekwencje dla całego europejskiego przemysłu.

Cała sprawa pokazuje szerszy problem, z którym mierzy się Unia Europejska od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Wspólnota stara się ograniczać dochody i możliwości produkcyjne Rosji, jednocześnie unikając działań, które mogłyby poważnie zaszkodzić europejskim gospodarkom. W praktyce oznacza to nieustanne poszukiwanie równowagi między skutecznością sankcji a ochroną strategicznych sektorów przemysłu. Coraz więcej polityków uważa jednak, że obecne rozwiązania mogą okazać się niewystarczające. W ubiegłym miesiącu 39 europosłów apelowało do Komisji Europejskiej o wprowadzenie zakazu eksportu tlenku glinu do Rosji. Wśród sygnatariuszy znaleźli się przedstawiciele największych grup politycznych Parlamentu Europejskiego, w tym politycy związani z irlandzkimi partiami Fine Gael i Fianna Fáil.

Reakcja irlandzkich władz wskazuje, że sprawa traktowana jest bardzo poważnie, natomiast minister przedsiębiorczości Peter Burke zainicjował dochodzenie mające ustalić skalę eksportu oraz potencjalne powiązania między dostawami z Irlandii a rosyjskim przemysłem wojennym. Rząd zapowiada pełną współpracę z Komisją Europejską i publikację wyników śledztwa.

Jednocześnie przedstawiciele irlandzkiej sceny politycznej podkreślają, że kraj od początku wojny konsekwentnie wspiera Ukrainę i popiera kolejne pakiety sankcji przeciwko Rosji. Właśnie dlatego pojawiające się doniesienia budzą tak duże emocje. Jeśli bowiem okazałoby się, że surowce eksportowane z Irlandii faktycznie wzmacniają rosyjskie zdolności militarne, stanowiłoby to poważny problem polityczny i wizerunkowy.

Obecnie nie wiadomo, czy rosyjska armia korzysta z aluminium wyprodukowanego przy użyciu irlandzkiego tlenku glinu, ale także czy istnieją realne możliwości szybkiego przerwania tego łańcucha dostaw bez wywołania negatywnych skutków dla europejskiego przemysłu. Właśnie na ten aspekt zwraca uwagę eurodeputowany Barry Andrews. Jego zdaniem konieczne jest ustalenie, jaka część eksportowanego surowca może trafiać do rosyjskiego sektora wojskowego oraz jak szybko przedsiębiorstwo mogłoby znaleźć alternatywne rynki zbytu.

Dyskusja wokół Aughinish Alumina pokazuje, że wojna na Ukrainie nie toczy się wyłącznie na froncie. Równie istotna jest walka o kontrolę nad surowcami, technologiami i globalnymi łańcuchami dostaw. W świecie silnie powiązanych gospodarek granica między produkcją cywilną a wojskową bywa coraz bardziej niewyraźna. Na razie nie ma nawet pośrednich dowodów wskazujących, że Irlandia świadomie dostarcza materiały przeznaczone bezpośrednio dla rosyjskiej armii. Istnieją jednak przesłanki, że eksportowane z Europy surowce mogą przez kraje trzecie wspierać rosyjski przemysł zbrojeniowy. Odpowiedzi na te pytania będą miały znaczenie nie tylko dla Irlandii, ale również dla całej europejskiej polityki sankcji wobec Kremla.

Bogdan Feręc

Źr. Independent

Photo by Andy Cat on Unsplash

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version