Irlandzki rząd znów wydaje więcej, niż sam zapowiadał i najnowsze dane skarbowe pokazują wyraźny rozdźwięk między deklaracjami o fiskalnej dyscyplinie a rzeczywistością pierwszych miesięcy roku. Bieżące wydatki państwa wzrosły w styczniu i lutym o 7 proc. w styczniu i lutym, przekraczając tempo, które w założeniu miało zostać ograniczone do 6 proc. rocznie.
W ciągu dwóch pierwszych miesięcy roku wydano 16,1 mld euro, czyli o 1,1 mld euro więcej niż rok wcześniej. Po uwzględnieniu niższych nakładów inwestycyjnych, które wyniosły 1,4 mld euro (o 0,2 mld euro mniej niż przed rokiem), całkowity wzrost wydatków sięga 5,2 proc. Oznacza to, że ograniczenie dynamiki wydatków w praktyce odbywa się kosztem inwestycji, a nie bieżącej konsumpcji państwa.
Minister finansów Simon Harris zapowiedział, że przez najbliższe pięć budżetów roczny wzrost wydatków publicznych nie przekroczy 6 proc. Z tej obietnicy osobiście zrealizuje jednak tylko dwa budżety. Deklaracja została wpisana do średniookresowego planu fiskalnego przekazanego Komisja Europejska i przedstawiona jako fundamentalna zmiana w polityce budżetowej. Tymczasem średni wzrost wydatków w latach 2019–2024 wynosił 9,4 proc., a pandemia COVID-19 stała się wygodnym, choć coraz mniej aktualnym uzasadnieniem dla ekspansji fiskalnej.
Po stronie dochodowej sytuacja nie wygląda dobrze, bo dochód brutto Skarbu Państwa na koniec lutego wyniósł 18,6 mld euro, czyli o 2,4 mld euro mniej niż rok wcześniej. Łączne wpływy podatkowe w pierwszych dwóch miesiącach roku sięgnęły 13,6 mld euro – to o 1,6 mld euro mniej niż w analogicznym okresie 2025 r. Warto przypomnieć, że ubiegłoroczne dane były zawyżone przez ostatnią ratę zaległego podatku od Apple, co zaburza bezpośrednie porównania. Jednak nawet po wyłączeniu tej nadzwyczajnej wpłaty saldo budżetu pogarsza się o około 2 mld euro.
W lutym wpływy z podatku dochodowego wyniosły 2,9 mld euro, o 0,3 mld euro więcej niż rok wcześniej. Łącznie w 2026 r. zebrano z tego tytułu 6 mld euro, więc również o 0,3 mld euro więcej niż w 2025 r. To natomiast pozytywny sygnał, świadczący o utrzymującej się aktywności gospodarczej. Jednocześnie wpływy z podatku dochodowego od osób prawnych spadły w ujęciu rocznym o 21,8 proc., czyli o 0,2 mld euro. Styczeń i luty tradycyjnie nie są kluczowymi miesiącami dla tej kategorii, jednak w warunkach globalnej niepewności każda oznaka osłabienia dochodów korporacyjnych powinna być traktowana poważnie.
Wpływy z VAT wyniosły w lutym 0,5 mld euro, a od początku roku 4,7 mld euro – niecałe 4 proc. więcej niż rok wcześniej. To wzrost umiarkowany i niewystarczający, by zrównoważyć rosnące wydatki.
Z tych informacji można wysnuć wniosek, że do końca lutego odnotowano deficyt Skarbu Państwa w wysokości 1,8 mld euro. Rok wcześniej w tym samym okresie notowano nadwyżkę 3,2 mld euro. Rząd tłumaczy część różnicy wcześniejszymi transferami do dwóch długoterminowych funduszy oszczędnościowych, co ma budować odporność finansów publicznych.
Minister Harris podkreśla, że luty jest „spokojnym miesiącem” pod względem wpływów podatkowych, a prawdziwy obraz sytuacji przyniosą dane marcowe, obejmujące pierwszy znaczący miesiąc płatności podatku od osób prawnych. Wskazuje także na „bezprecedensową globalną niepewność” i konieczność generowania nadwyżek oraz kontrolowania wydatków zgodnie ze średnioterminowym planem fiskalnym.
*
Problem w tym, że liczby z pierwszych dwóch miesięcy roku pokazują rosnącą lukę między retoryką a praktyką. Wydatki bieżące przyspieszają szybciej, niż przewiduje rządowa reguła, a dochody, po wyłączeniu jednorazowych zdarzeń, nie nadążają. Ograniczanie inwestycji, zamiast konsumpcji publicznej może krótkoterminowo poprawiać statystyki, ale w dłuższej perspektywie osłabia potencjał wzrostowy gospodarki.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
Photo by Robert Anasch on Unsplash

