Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Irlandzka wojna z korkami, czyli dużo gadania i dużo jeżdżenia

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Irlandia znów postanowiła udowodnić, że jeśli istnieje sposób na spowolnienie walki z korkami, to znajdzie go szybciej niż kierowca znajdzie wolne miejsce na Park & Ride. Krajowy Urząd Transportu (NTA) kolejny raz dał dowód, że w trudnej sztuce planowania infrastruktury da się osiągnąć mistrzostwo, głównie w staniu w miejscu. Oficjalnie mówi o przełamywaniu korków, ale kiedy przyjrzeć się efektom, cała operacja przypomina bardziej podchody klasy pierwszej niż poważną próbę zarządzania ruchem.

Nie zrozummy się źle, bo na papierze wszystko wygląda jak marzenie, ale raport z postępów prac w korytarzu M11/N11 ma rzekomo przynieść ulgę mieszkańcom północnego Wicklow. W praktyce? Pomysłów jest sporo, decyzji jeszcze więcej, ale działania suną powoli jak niedzielny spacer z wózkiem i 17-letnim psem. Najbliżej sukcesu jest obiekt przechwytujący w Bray, bo tam robotnicy faktycznie coś robią, a nie tylko „analizują” i „negocjują”. 390 miejsc parkingowych prawie gotowych, faza testów, rozruch, bramy mają być otwarte jeszcze w tym roku. Cóż, cud nad M11, ale nie warto się przyzwyczajać.

W Ashford historia wygląda już jak klasyczna irlandzka telenowela: było zatwierdzenie projektu, była sprzedaż gruntu, były przemówienia o szybszej, sprawniejszej przyszłości, a potem… pyk, zabrakło pieniędzy. „Wymagania finansowe”, więc piękne, okrągłe słowa, które w tłumaczeniu na język ludzki znaczą, że „zróbcie sobie kanapki, bo poczekacie do 2027, jeśli nie dłużej”. Budowa 200 miejsc nie ruszy w 2026, więc plac stoi odłogiem, a poranne korki na N11 mają się tak dobrze, jakby ktoś je codziennie nawoził.

Pomiędzy sukcesem w Bray a hibernacją w Ashford stoi jeszcze gigant z Kilpedder na całe 400 miejsc, ekipa negocjuje z właścicielami gruntów, a projekt idzie bezpośrednio do An Coimisiún Pleanála. Papierologia na poziomie narodowym, czyli wiadomo, że prędko to nie ruszy, ale za to jak dumnie brzmi! Strategiczny Rozwój Infrastruktury, aż chciałoby się zapytać: dla kogo? Na razie głównie dla segregatora pełnego dokumentów. Do tego dochodzi nowy pomysł w Templerainey, zjazd 20: Park & Ride dla mieszkańców Arklow. Kolejne plany, kolejne „prace wstępne” i można odnieść wrażenie, że tych wstępnych prac powstaje więcej niż rzeczywistych parkingów. Jakby ktoś odkrył, że planowanie samo w sobie też może być rodzajem rozrywki.

NTA ciągle przekonuje, że strategia „przechwytywania podróży samochodowych” w najwcześniejszym możliwym punkcie to klucz do sukcesu. Brzmi logicznie, tylko że bez miejsc parkingowych to trochę tak, jakby organizować wesele bez sali. Owszem, autobusy z priorytetem jazdy po poboczu są świetne. Owszem, stacje ładowania i szafki na rowery brzmią cywilizowanie, ale dopóki kolejne inwestycje będą przesuwane, wygaszane, zamrażane i doprawiane bajecznymi komunikatami, mieszkańcy Irlandii dalej będą stali w tych samych korkach, w których stoją od lat.

Irlandia wie, jak obiecywać, wie też, jak mówić o nowoczesnych rozwiązaniach, zrównoważonym transporcie i ekologicznych nawykach, ale kiedy przychodzi do działania, nagle okazuje się, że walka z ruchem samochodowym bardziej przypomina zabawę w chowanego. A przecież można byłoby prościej, szybciej, odważniej, bo jak na razie, zamiast poprawy przepustowości, mamy poprawę zdolności do odwlekania wszystkiego w nieskończoność.

I w tym właśnie Irlandia jest naprawdę konsekwentna.

Bogdan Feręc

Źr. Independent

Photo by Vitor Paladini on Unsplash

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version