Irlandzka prasa boi się dotykać tematu śmiertelnego postrzelenia George’a Nkehcho

Piątek był kolejnym dniem protestów skierowanych przeciwko ostremu postępowaniu irlandzkiej policji, która zareagowała na poczynania mieszkańca Clonee.

Przed posterunkiem Gardy na Pearse Street w Dublinie zebrała się grupa ok. 150 osób, które wyrażały swoje niezadowolenie ze sposobu, w jaki Garda potraktowała napastnika, a ten wcześniej atakował nożem klientów sklepu EuroSpar, jego kierownika i pojawił się też w jednym z urzędów pocztowych, gdzie podjął próbę zastraszenia.

Mężczyzna przez cały czas trzymał w ręku nóż, podobnie, jak miało to miejsce w chwili, kiedy swoją interwencję rozpoczęła Garda. Jak już informowaliśmy, próby łagodnego rozwiązania problemu, nie przyniosły rezultatu, co wpłynęło na decyzję patrolu, który wezwał do obezwładnienia nożownika uzbrojoną jednostkę specjalną. Również wtedy 27-latek nie był skłonny do współpracy z organami porządkowymi i pomimo wielokrotnych wezwań, nie odrzucił trzymanego w ręku noża i nie oddał się w ręce policji.

Zastosowano wtedy, jak wydawało się funkcjonariuszom, jedyny adekwatny środek, oddając w kierunku mężczyzny strzały z broni palnej, co doprowadziło do śmierci tego człowieka.

Konsekwencją postępowania policji były protesty i burdy, jakie mały miejsce w Blanchardstown w czwartkowe popołudnie, a wczoraj protest przeniósł się do centrum Dublina. Pod posterunkiem policji wykrzykiwano obelżywe słowa, wzywano do ukarania winnych śmiertelnego postrzelenia George’a Nkehcho, a i skandowano, „nie ma sprawiedliwości, nie ma spokoju”. Wcześniej grupa protestujących zapaliła znicze pod „Szpilą” na O’Connell Street, skąd przemaszerowała na Pearse Street pod posterunek Gardy.

*

O sprawie nader skąpo informują irlandzkie media, a część z nich, nabrała wody w usta i nie zauważa, że takie wydarzenia, w ogóle mają miejsce. Prasa internetowa, która zdecydowała się na opisanie zajść, w bardzo zachowawczym tonie informuje o przebiegu incydentu, ale i o samych protestach, a i wyłączono możliwość komentowania tekstów.

Inaczej jest w mediach społecznościowych, gdzie pojawiają się nagrania wideo z protestów, a tam, Irlandczycy, bo ze świecą szukać osób innych nacji, żywo komentują samo zachowanie protestujących oraz Gardy. Znakomita większość wspiera irlandzką policję, wskazując winnego, a i w niektórych wpisać, zauważyć można nastroje antyimigranckie i lekko rasistowskie. Wiele wpisów mówi też, że niezależnie od koloru skóry, pochodzenia i narodowości, wszyscy mieszkańcy Irlandii, zobowiązani są do podporządkowania się i przestrzegania tutejszego prawa. Część komentatorów poszła bardzo daleko w swoich opiniach, co przełożyło się na „zaproszenie” do opuszczenia wyspy. Ci właśnie podkreślali, iż irlandzkie prawo, zezwala na takie postępowanie organów porządkowych i wymiarowi sprawiedliwości, o ile uzna, że osoba, może stwarzać zagrożenie dla innych mieszkańców kraju.

Podsumowując, osoby protestujące po śmierci czarnoskórego mieszkańca Irlandii, nie mają wsparcia ze strony społeczeństwa, przynajmniej jego większości, co wynika z komentarzy w mediach społecznościowych.

Jeszcze gorzej oceniane jest postępowanie 27-latka w Polsce, bo i tam pojawiły się teksty opisujące to przykre wydarzenie, a moją uwagę przykuły wypowiedzi, które mówią o uruchomieniu IRA do zaprowadzenia porządku. W tych komentarzach, mamy też wiele pomieszanych faktów z przeszłości Irlandii i samej IRA, a wydarzenia, jakie przypisuje się tej organizacji, także nie miały nigdy miejsca. Osoby komentujące tekst, nie mają pojęcia o tym, co działo się tutaj przed 1998 rokiem i jakie było prawdziwe podłoże działalności IRA. Na tym nie koniec, bo w dużej części komentarzy, mamy również język nienawiści, głównie ze względu na kolor skóry, a na te wypowiedzi, żaden z moderatorów nie zareagował, a i poklask dla tych wpisów jest duży.

Do artykułów w polskich gazetach postanowiły odnieść się również niektóre organizacje polonijne, które działają na wyspie, podkreślając, że w tekstach z naszej ojczyzny, znajdują się przekłamania i nieścisłości. Po przeczytaniu ich w całości nie znalazłem niestety odniesień do przytyków, więc albo to chęć zaistnienia, albo celowe działanie, które ma zdyskredytować autorów relacji. Co ważne, były to w większej części tytuły kojarzone z rządzącą prawicą, więc dalekie od moich prywatnych poglądów politycznych.

Bogdan Feręc

Źr. gł./zdj: The Liberal/PA Media

Polska-IE - © MATERIAŁ CHRONIONY PRAWEM AUTORSKIM
NPHET nalega na wpro
Suchy styczeń
EnglishIrishPolishRussian
EnglishIrishPolishRussian