Irlandia lubi opowiadać o sobie jako o państwie stabilnym, bezpiecznym, nowoczesnym i w wielu obszarach ma ku temu solidne podstawy. Nowy raport Centrum Sprawiedliwości i Reformy Prawa przygotowany we współpracy z Irlandzkim Towarzystwem Prawniczym wprowadza jednak do tej narracji twardy, niewygodny fakt, bo w latach 2019–2023 średni wskaźnik przestępstw na tle seksualnym był w Irlandii o 43% wyższy niż średnia Unii Europejskiej.
To nie jest statystyka, którą da się zagłuszyć opowieścią o dobrej koniunkturze czy wysokim zaufaniu społecznym. W całej UE w badanym okresie odnotowywano nieco ponad 40 takich przestępstw na 100 tys. Mieszkańców, natomiast w Irlandii było to 57,5. Różnica jest zbyt wyraźna, by ją ignorować, i zbyt poważna, by sprowadzać ją do medialnego nagłówka. Jednocześnie raport pokazuje paradoks irlandzkiego systemu bezpieczeństwa. Wskaźnik zabójstw był w tym samym czasie o 38,5% niższy niż w pozostałych państwach członkowskich UE. Kraj wypada więc lepiej tam, gdzie przemoc jest najbardziej spektakularna i ostateczna, a gorzej tam, gdzie dotyka intymności, relacji władzy i milczenia ofiar. To rozdwojenie nie jest przypadkowe, ono mówi coś istotnego o strukturze państwa i jego instytucji.
Autorzy opracowania podkreślają, że wyższe wskaźniki przestępstw seksualnych należy rozpatrywać w kontekście rosnącej liczby zgłoszeń w ostatniej dekadzie, w tym spraw sprzed wielu lat. To ważne zastrzeżenie. Wzrost zgłoszeń nie zawsze oznacza wzrost samej przemocy, bywa oznaką przełamywania strachu i wstydu. Jednak nawet jeśli część tej różnicy da się wyjaśnić większą gotowością do zgłaszania, skala pozostaje niepokojąca.
Jeszcze bardziej niepokojące są dane dotyczące wykrywalności. W latach 2019–2022 średnia wykrywalność zabójstw w Irlandii wynosiła 82%. W przypadku przestępstw na tle seksualnym była dramatycznie niższa od 20% w latach 2019–2020 do zaledwie 16% w 2022 roku. Innymi słowy, im bardziej złożona i społecznie obciążona sprawa, tym mniejsze szanse na skuteczne działanie państwa. To nie jest natomiast wyłącznie problem policji, a całego łańcucha instytucjonalnego.
Raport obnaża też strukturalne słabości wymiaru sprawiedliwości. Irlandia ma najniższą liczbę sędziów na 100 tys. mieszkańców spośród krajów europejskich objętych analizą. Sprawy trwają długo i w 2022 roku średni czas rozpatrzenia wynosił 541 dni, ponad trzy razy więcej niż średnia europejska. Państwo wydaje też na sądy o 25% mniej na mieszkańca niż przeciętnie w Europie, a jednocześnie sądy rozpatrują mniej spraw rocznie niż ich odpowiedniki w innych krajach UE.
Na tym tle zaskakuje jeszcze jeden element, czyli poziom zaufania społecznego. Badania wskazują, że Irlandczycy ufają policji i sądom bardziej niż mieszkańcy innych państw OECD. To zaufanie jest kapitałem, ale też ryzykiem. Może usypiać czujność decydentów, dawać złudne poczucie, że system „jakoś działa”, nawet jeśli dane mówią coś przeciwnego.
Izba Adwokacka sformułowała 16 rekomendacji, wzywając jednocześnie do lepszego gromadzenia i publikowania danych o długości postępowań, wykrywalności przestępstw oraz zaległościach sądowych. Dyrektor generalny stowarzyszenia Mark Garrett powiedział otwarcie, że bez obiektywnych i wiarygodnych danych nie da się ocenić, jak system działa w praktyce. Prezes Izby Rosemary Loftus jasno wskazała kierunek, iż reformy muszą opierać się na analizie, a nie na intuicji czy politycznym PR-ze.
*
Ten raport stać się więc czymś więcej niż zestawem liczb, bo będzie lustrem, w którym Irlandia musi się przejrzeć. Pokazuje kraj stosunkowo bezpieczny na ulicach, ale zawodny wobec ofiar przemocy seksualnej. Państwo, które cieszy się zaufaniem obywateli, lecz nie nadąża instytucjonalnie i wskazuje na system, który potrzebuje nie kosmetyki, lecz gruntownej korekty. Prawda bywa niewygodna, ale ignorowana zamienia się we współodpowiedzialność. W tym sensie liczby nie krzyczą, bo one spokojnie, uparcie domagają się reakcji.
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Photo by Sasun Bughdaryan on Unsplash

