Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Irlandzka autonomia decyzyjna a krytyka płynąca z Izraela

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Debata wokół propozycji zmiany nazwy dublińskiego Herzog Park odsłania nie tylko lokalne napięcia polityczne, lecz także szerzej zakorzenione emocje związane z irlandzko-żydowską historią oraz współczesnymi relacjami z Izraelem. W centrum wydarzeń znalazł się wniosek, który trafi w poniedziałek pod obrady Rady Miasta Dublina. Radni mają zdecydować, czy park w Rathgar powinien utracić nazwę nadaną mu w 1995 roku na cześć prezydenta Izraela w latach 1983–1993 Chaima Herzoga, a urodzonego i wychowanego częściowo w Dublinie.

Decyzja o rozważeniu nowej nazwy jest konsekwencją ustaleń Komitetu ds. Upamiętnień i Nadawania Nazw, które w ubiegłym roku wskazały, że element „Herzog” powinien zostać usunięty. Sprawa szybko przestała dotyczyć jedynie topografii miasta. Wywołała bowiem reakcję na najwyższym szczeblu w Izraelu i prezydent Isaac Herzog, syn Chaima Herzoga, nazwał propozycję „haniebną”, a także ostrzegł, że jej wdrożenie zostałoby odebrane jako zamach na dziedzictwo jego ojca oraz więzi łączące Irlandię oraz naród żydowski.

Sprawa Herzog Park budzi jednak sprzeczne interpretacje także w samej Irlandii. Minister spraw zagranicznych Helen McEntee, mimo że często krytycznie ocenia działania współczesnego Izraela, uznała Chaima Herzoga za ważną postać w irlandzkiej historii i wezwała radnych do odrzucenia zmiany nazwy. Podobnie mówi były minister sprawiedliwości Alan Shatter, który ostro potępił wniosek, uznając go za próbę „wymazania” irlandzko-żydowskiego dziedzictwa, i choć jego wypowiedzi przybrały kontrowersyjnie mocny ton, głos odzwierciedla obawy części społeczności żydowskiej w Irlandii.

W tle toczy się równoległa kampania społeczna. Petycja podpisana przez ponad 3400 osób domaga się zmiany nazwy parku na Hind Rajab Park, aby upamiętnić pięcioletnią dziewczynkę, która zginęła w Strefie Gazy w 2024 roku. Inne inicjatywy chcą nadać parkowi nazwę Park Wolnej Palestyny lub uhonorować czterech chłopców z plemienia Bakr, zabitych w 2014 roku przez izraelskie siły zbrojne. Dla części aktywistów obecna nazwa symbolizuje nie tylko historię, lecz także bezpośrednią ciągłość z izraelską polityką i działaniami militarnymi.

Zwolennicy zmiany oskarżają Chaima Herzoga o związki z Hagana i późniejszymi strukturami armii Izraela, wskazując, że upamiętnienie jego osoby w przestrzeni publicznej w dzisiejszym kontekście politycznym jest niewłaściwe. Przeciwnicy, a wśród nich przedstawiciele społeczności żydowskiej obawiają się, że zmiana będzie odczytywana jako gest o zabarwieniu antysemickim i jako wymazywanie historii Żydów w Irlandii.

Rada Miasta Dublina stanie więc przed wyborem, który wykracza daleko poza kwestię samej nazwy. Musi rozstrzygnąć, czy interpretować park jako element lokalnej historii i pamięci irlandzko-żydowskiej, czy jako symbol wymagający przemyślenia w świetle współczesnych konfliktów.

Nadchodzące obrady staną się testem dojrzałości irlandzkiej debaty publicznej i sprawdzą, czy wrażliwe tematy dotyczące zbiorowej pamięci da się rozwiązać z poszanowaniem lokalnej suwerenności, historycznej złożoności i wrażliwości wszystkich zaangażowanych społeczności.

*

Należy jednak jasno podkreślić, że władze Izraela nie mają żadnej mocy decyzyjnej nad procesami administracyjnymi w Irlandii. Nazewnictwo parków, ulic czy budynków publicznych jest wyłączną kompetencją irlandzkich samorządów i nie podlega wpływom zewnętrznym, niezależnie od ich politycznego czy symbolicznego ciężaru. Publiczne komentarze izraelskich polityków mogą oddziaływać natomiast na opinię publiczną, ale nie mają charakteru zobowiązującego, tak pozostaje w każdym przypadku, gdy państwo trzecie komentuje lokalne decyzje władz innego kraju.

Bogdan Feręc

Źr. The Irish Times

Fot. Google Maps

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version