Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Irlandia zaostrza kurs. Deportacje rosną szybciej niż kiedykolwiek od lat

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Irlandia przez dekady budowała swój międzynarodowy wizerunek jako kraj otwarty, nowoczesny i przyjazny migrantom. Jednak najnowsze dane pokazują wyraźnie, że państwo wchodzi dziś w zupełnie nową fazę polityki imigracyjnej, znacznie bardziej stanowczą, bardziej restrykcyjną i dużo mniej naiwną niż jeszcze kilka lat temu.

Liczby nie pozostawiają wątpliwości i według danych przedstawionych przez ministra Jima O’Callaghana od początku roku do 8 maja wydano już 1712 nakazów deportacji. W tym samym okresie z Irlandii usunięto 759 osób różnymi drogami, więc od deportacji przymusowych po wyjazdy dobrowolne. To wskazuje, że zjawisko nie jest już marginalne, a bardziej administracyjne i staje się wyraźną zmianą kierunku państwa.

Jeszcze wymowniejsze są dane z ostatnich lat.

W całym 2023 roku wydano 867 nakazów deportacji. Rok później liczba wzrosła do 2403, czyli skok o 180 procent. Następnie w ciągu kolejnych dwunastu miesięcy liczba decyzji deportacyjnych osiągnęła poziom 4700, co oznacza kolejny wzrost o 96 procent, a takiej dynamiki Irlandia wcześniej nie widziała.

Podobnie wygląda sytuacja z faktycznymi deportacjami, bo w 2024 roku deportowano 1122 osoby. W kolejnym okresie liczba wzrosła do 2111, więc widać tu już nie jest korektę systemu, natomiast przebudowę filozofii jego działania. Przez lata irlandzki system migracyjny krytykowany był za powolność, nieefektywność i trudności w egzekwowaniu własnych decyzji. W praktyce oznaczało to sytuację, w której część osób objętych nakazami deportacji pozostawała w kraju miesiącami, a czasem latami.

Teraz rząd najwyraźniej próbuje wysłać zupełnie inny sygnał i Departament Sprawiedliwości podkreślił, że „solidny i oparty na zasadach” system imigracyjny wymaga skutecznego egzekwowania prawa. W języku polityki oznacza to jedno, że państwo chce odzyskać kontrolę nad tym, kto może legalnie pozostać w Irlandii, a nie dzieje się to przypadkiem. Presja społeczna wokół migracji rośnie w całej Europie. Rosną koszty zakwaterowania, napięcia wokół systemu azylowego i frustracja części społeczeństwa wobec przeciążonych usług publicznych. Irlandia, która jeszcze niedawno wydawała się odporna na ostrzejszą debatę migracyjną, dziś coraz mocniej odczuwa te same polityczne turbulencje co reszta kontynentu.

Nowym symbolem tej zmiany są loty czarterowe organizowane specjalnie na potrzeby deportacji. W tym roku przeprowadzono już dwie takie operacje, podczas których wydalono 96 osób. Wśród nich było 33 obywateli Unii Europejskiej usuniętych z kraju z powodu popełnienia przestępstw. W roku poprzednim odbyło się sześć operacji czarterowych, w których deportowano 205 osób.

Jeszcze kilka lat temu takie działania należały raczej do rzeczywistości Wielkiej Brytanii, Francji czy Niemiec, ale dziś stają się częścią irlandzkiej codzienności, co pokazuje skalę zmiany.

Mimo rosnącej liczby deportacji państwo nadal nie ma pełnej kontroli nad tym, kto faktycznie opuszcza kraj. Irlandia nie prowadzi rutynowych kontroli wyjazdowych na granicach, dlatego w wielu przypadkach władze nie są w stanie jednoznacznie potwierdzić, czy osoba objęta nakazem deportacji rzeczywiście wyjechała.

Departament przyznaje jednak, że analiza przeprowadzona przez Garda National Immigration Bureau wskazuje, iż „bardzo duża liczba” osób opuściła państwo bez formalnego zgłoszenia tego faktu. To pokazuje paradoks współczesnej polityki migracyjnej, więc państwo wydaje coraz więcej decyzji deportacyjnych, ale jednocześnie nadal nie dysponuje pełnym systemem monitorowania ich wykonania.

Debata wokół deportacji w Irlandii dopiero się rozpędza i niemal na pewno stanie się jednym z najważniejszych tematów politycznych najbliższych lat. Jedna strona argumentuje, że bez skutecznego egzekwowania prawa system migracyjny traci wiarygodność. Jeśli państwo wydaje decyzję o deportacji, ale jej nie wykonuje, przepisy stają się jedynie symbolicznym gestem. Druga strona ostrzega przed ryzykiem odczłowieczenia debaty i tworzenia atmosfery strachu wobec migrantów. Organizacje praw człowieka od dawna przypominają, że za każdą statystyką stoją konkretne historie ludzi, rodzin i dramatycznych życiowych decyzji.

Prawda jest jednak taka, że europejska polityka migracyjna wchodzi w nową epokę, tę dużo twardszych granic, ostrzejszego egzekwowania prawa i coraz większej presji społecznej na kontrolę migracji. Irlandia jeszcze niedawno obserwowała ten proces z dystansu, a dziś sama staje się jego częścią.

Bogdan Feręc

Źr. Breaking News

Photo by Mantas Hesthaven on Unsplash

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE – chronione są prawem autorskim.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version