Irlandczycy myślą, że migrantów jest więcej, niż jest w rzeczywistości. Takie wnioski płyną z nowego badania Instytutu Badań Ekonomicznych i Społecznych (ESRI), który wziął pod lupę nie tylko liczby, ale też zbiorowe wyobrażenia, a te, jak się okazuje, potrafią żyć własnym życiem.
ESRI przeprowadziło anonimową ankietę internetową wśród 1200 dorosłych osób, reprezentatywnych dla całej populacji kraju. Respondentów poproszono o oszacowanie skali imigracji oraz jej charakteru, więc skąd przyjeżdżają migranci, po co, jak często pracują, jaki mają poziom wykształcenia, czy korzystają z mieszkań socjalnych i jak są reprezentowani w statystykach więziennych. Obraz, który się z tego wyłania, jest spójny, ale niepokojący, bo Irlandia w zbiorowej wyobraźni jest bardziej „zaludniona” migrantami, niż w rzeczywistości.
Przeciętny uczestnik badania uważał, że aż 28 proc. mieszkańców Irlandii urodziło się za granicą. Tymczasem najwyższy oficjalny wskaźnik opublikowany przez Eurostat w 2024 roku wynosi 22 proc. Różnica nie jest drobna, kilka punktów procentowych, które w debacie publicznej potrafią zmienić ton rozmowy z rzeczowego na alarmistyczny. Jeszcze większe rozminięcie się z faktami dotyczy migrantów spoza Unii Europejskiej, Wielkiej Brytanii i Ameryki Północnej. Respondenci szacowali ich udział w populacji na 14 proc. Według danych Centralnego Urzędu Statystycznego (CSO) rzeczywista liczba to około 8 proc.
Podobnie jest z powodami migracji. Ankietowani przypuszczali, że mniej niż 20 proc. niedawnych migrantów spoza UE przyjechało do Irlandii do pracy lub na studia. W rzeczywistości jest to blisko 50 proc. Z kolei udział osób przybywających w poszukiwaniu ochrony międzynarodowej oceniano na 20 proc., podczas gdy dane CSO wskazują na poziom bliższy 10 proc.
Ludzie nie tylko mylą się co do liczby migrantów, ale też co do ich profilu. Badanie pokazuje, że Irlandczycy niedoszacowują poziomu wykształcenia i wskaźnika zatrudnienia imigrantów, a jednocześnie przeceniają prawdopodobieństwo, że będą oni mieszkać w mieszkaniach socjalnych lub że są nadreprezentowani w populacji więziennej.
„Świadoma debata na temat kwestii takich jak imigracja wymaga wspólnego zrozumienia faktów” – podkreśla Shane Timmons, główny autor raportu. Jak dodaje, choć większość społeczeństwa nie ma negatywnego stosunku do imigracji, to osoby nastawione sceptycznie mają tendencję do „znacznego niedoceniania wkładu migrantów w gospodarkę”.
Raport wskazuje też mechanizm, który napędza te błędne przekonania. Przecenianie liczby migrantów ubiegających się o azyl oraz niedocenianie migracji zarobkowej i edukacyjnej najsilniej koreluje z negatywnymi postawami wobec imigracji. Swoją rolę odgrywa również medialny reflektor, który często skupia się właśnie na osobach starających się o ochronę międzynarodową. W efekcie powstaje narracja głośniejsza niż fakty. ESRI ostrzega, że takie zniekształcone postrzeganie może wypaczać debatę publiczną i zwiększać podatność społeczeństwa na dezinformację.
Paradoks polega na tym, że badanie jednocześnie potwierdza, iż większość Irlandczyków ma ogólnie pozytywny stosunek do imigracji. Problemem nie jest więc niechęć, lecz mgła informacyjna.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
Photo by Mika Baumeister on Unsplash

