Irlandia mierzy się z bezprecedensowym kryzysem paliwowym, który z paraliżu logistycznego szybko przeradza się w punkt zapalny dla całego społeczeństwa. To, co zaczęło się jako protest przeciwko rekordowym cenom paliw, dziś stawia kraj w obliczu blokad, interwencji wojska i niepokojących aktów ksenofobii.
Sytuacja na stacjach benzynowych staje się powoli bardzo poważna, a może też być dramatyczna. Już teraz w ponad 600 punktach brakuje benzyny i oleju napędowego. Eksperci ostrzegają, że jeśli protesty potrwają jeszcze kilka dni, do wtorku liczba ta może wzrosnąć do 1000, co oznaczałoby paraliż ponad połowy z 1600 stacji działających w kraju.
W odpowiedzi na eskalację blokad, rząd zdecydował się na wysłanie jednostek Sił Obronnych. Wojsko dotarło właśnie do Whitegate we wschodnim Cork, gdzie znajduje się kluczowa rafineria ropy naftowej. Wśród wysłanego sprzętu zauważono m.in. średni pojazd ratowniczy, przystosowany do holowania pojazdów o dużych gabarytach, co sugeruje przygotowania do siłowego usuwania blokad drogowych. Na miejscu doszło też do ostrych starć i funkcjonariusze Jednostki Porządku Publicznego Gardy zostali zmuszeni do użycia gazu pieprzowego, aby odeprzeć napierający tłum protestujących i umożliwić dostęp do rafinerii.
Pod ogromną presją rząd ujawnił szczegóły ratunkowego planu. Nowy tymczasowy Program Wsparcia Paliwowego ma wspomóc grupy najbardziej dotknięte kryzysem. Zgodnie z założeniami, pomoc trafi do rolników i agrobiznesu, przewoźników oraz kontrahentów logistycznych, a także do sektora rybołówstwa. Program, jaki proponuje gabinet, ma na celu zabezpieczenie irlandzkiego łańcucha dostaw żywności, który w obecnej sytuacji stał się niezwykle kruchy i zagrożony brakiem dostaw.
Liderka Sinn Féin Mary Lou McDonald nie szczędzi rządowi słów krytyki i w swoim oświadczeniu oskarżyła gabinet o dopuszczenie do eskalacji konfliktu. „Wykluczenie ludzi z rozmów było bardzo, bardzo złym posunięciem. Rząd pozwolił na eskalację tej trudnej sytuacji zamiast szukać dialogu” – stwierdziła McDonald, apelując o natychmiastowe i pełne zaangażowanie się w negocjacje z protestującymi.
Niestety, napięta atmosfera na ulicach zaczyna wydobywać na wierzch niebezpieczne nastroje. Podczas wczorajszych protestów i blokad na O’Connell Street w Dublinie doszło do incydentu wymierzonego w organizację charytatywną Sisters of Muslim Ireland. Wolontariuszki, które na co dzień wydają zupę osobom bezdomnym, stały się celem agresji słownej. Grupa osób z irlandzkimi flagami wykrzykiwała ksenofobiczne hasła, każąc kobietom „wracać do domu” i twierdząc, że Irlandia jest „tylko dla Irlandczyków”. Przedstawiciele organizacji przyznali, że wczorajsza akcja przybrała „bardzo niepokojący obrót”, rzucając cień na społeczne tło trwającego kryzysu.
Sytuacja pozostaje dynamiczna. Najbliższe godziny pokażą, czy rządowe propozycje wystarczą, by uspokoić nastroje, czy też Irlandię czeka całkowity paraliż komunikacyjny.
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Fot. Kadr z nagrania RTE

