Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Irlandia płaci za kryzys energetyczny więcej niż reszta Europy

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Na europejskim rynku energii znów zawrzało, bo konflikt na Bliskim Wschodzie, w którym napięcia wokół Iranu wstrząsnęły globalnym handlem surowcami, natychmiast odbił się na portfelach Europejczyków. Jednak to Irlandia znalazła się w centrum szczególnie dotkliwego paliwowego wstrząsu. Najnowsze dane pokazują, że wzrost cen oleju opałowego na Zielonej Wyspie był wielokrotnie wyższy niż w pozostałych krajach Unii Europejskiej.

Z cotygodniowego biuletynu naftowego Komisji Europejskiej wynika, że między 23 lutego a 2 marca cena oleju opałowego w Irlandii wzrosła aż o 27,3 procent. W praktyce oznacza to skok z poziomu 0,96 euro za litr do 1,23 euro. W świecie paliw, gdzie zmiany zwykle mierzy się w kilku procentach, taki wzrost w ciągu jednego tygodnia jest niemal sejsmiczny. Dla porównania średni wzrost cen oleju opałowego w całej Unii Europejskiej wyniósł w tym samym czasie zaledwie 3,3 procent. Oznacza to, że skala podwyżek w Irlandii była ponad ośmiokrotnie wyższa niż unijna średnia. Drugim krajem z największym wzrostem była Austria, ale nawet tam ceny podniosły się jedynie o 9,6 procent.

Liczby pokazują smutną prawdę, że europejski kryzys energetyczny uderza w poszczególne państwa z różną siłą. W przypadku Irlandii rachunek jest szczególnie wysoki.

Najbardziej odczuwają to gospodarstwa domowe i już na początku tygodnia cena 500 litrów oleju opałowego sięgnęła około 880 euro. Jeszcze niedawno ta sama ilość kosztowała niemal 400 euro mniej. Dla wielu rodzin oznacza to nagły i bolesny skok kosztów ogrzewania, który pojawił się niemal z dnia na dzień. Równolegle rosły ceny paliw na stacjach benzynowych i w niektórych punktach sprzedaży litr benzyny zbliżył się do poziomu 1,90 euro. Jeszcze bardziej niepokojące są ceny oleju napędowego, które w części stacji przekroczyły już granicę 2 euro za litr.

Po tych zawirowaniach debata polityczna wokół podwyżek zaczęła przybierać coraz ostrzejszy ton, więc Europosłanka Sinn Féin Lynn Boylan uznała najnowsze dane za dowód na to, że na rynku oleju opałowego może dochodzić do zawyżania cen. Jej zdaniem branża wykorzystuje kryzys geopolityczny do osiągania nadzwyczajnych zysków. Nazwała to zachowanie moralnie nagannym i wezwała rząd do zdecydowanej reakcji.

Rząd faktycznie zaczął reagować, a minister ds. przedsiębiorczości Peter Burke zwrócił się do Komisji ds. Konkurencji i Ochrony Konsumentów o przeprowadzenie przeglądu rynku detalicznego energii. Analiza ma odpowiedzieć na pytanie, czy skala podwyżek jest wyłącznie efektem sytuacji na globalnych rynkach, czy też wynika z mechanizmów krajowego rynku paliw.

Branża stanowczo odpiera zarzuty o manipulowanie cenami. Prezes organizacji Fuels for Ireland Kevin McPartland wielokrotnie podkreślał, że dostawcy są uzależnieni od cen hurtowych oraz globalnych warunków handlu surowcami. W jego ocenie szczególna sytuacja Irlandii wynika ze specyfiki samego rynku.

Kluczową rolę odgrywa tu fakt, że irlandzkie gospodarstwa domowe ogrzewają domy przede wszystkim naftą. W wielu innych krajach UE stosuje się natomiast tańszy produkt zbliżony do oleju napędowego. Według McPartlanda wzrost cen nafty w ostatnich tygodniach był znacznie większy niż w przypadku benzyny czy diesla. Istotnym czynnikiem są również podatki. W Irlandii ceny detaliczne paliw obejmują VAT, akcyzę oraz podatek od emisji dwutlenku węgla. Branża zwraca uwagę, że takie obciążenia znacząco zwiększają końcowy koszt ogrzewania. McPartland twierdzi nawet, że nikt inny w Unii Europejskiej nie płaci podatku od oleju opałowego w takiej formie.

Na wzrost cen wpływa także geografia światowego handlu energią, bo choć przez Cieśninę Ormuz przepływa stosunkowo niewielka część benzyny i diesla zużywanych w Europie, to w przypadku nafty udział ten jest znacznie większy. Około 30 procent tego paliwa trafia do Europy właśnie tą trasą morską. Każde napięcie militarne w regionie natychmiast przekłada się więc na ceny surowca.

***

Tak właśnie powstaje mieszanka, którą ekonomista nazwałby podręcznikowym przykładem podatności rynku na szok, czyli wysoka zależność od jednego produktu, wrażliwy szlak transportowy i rozbudowany system podatkowy. W tych warunkach nawet krótkotrwałe napięcie geopolityczne potrafi wywołać gwałtowną reakcję cenową. Irlandzki przypadek pokazuje więc coś więcej niż tylko lokalny problem z paliwami, ponieważ jest ostrzeżeniem dla całej Europy, jak kruchy potrafi być system energetyczny w świecie, w którym polityka, geografia i gospodarka splatają się w jeden węzeł. Wystarczy iskra na mapie świata, by ceny na stacjach benzynowych i rachunki za ogrzewanie wystrzeliły w górę szybciej niż wskazówka dystrybutora paliwa.

Bogdan Feręc

Źr. RTE

Photo by Ines Cvitić on Unsplash

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version