Irlandzki parlament ponownie stanie dziś wobec jednego z najbardziej fundamentalnych sporów współczesnej polityki, czyli pytania o granice ochrony życia dzieci nienarodzonych oraz o zakresie prawa do aborcji. W Dáil odbędzie się debata i głosowanie nad projektem ustawy przygotowanym przez socjaldemokratów, który zakłada dalszą liberalizację obowiązujących przepisów dotyczących przerywania ciąży.
Proponowane zmiany idą znacznie dalej, niż obecne regulacje, ponieważ projekt przewiduje likwidację obowiązkowego trzydniowego okresu oczekiwania przed dokonaniem aborcji, zmianę zasad dotyczących przerwania ciąży w przypadku stwierdzenia śmiertelnych wad płodu, a także usunięcie sankcji karnych zapisanych w obecnym prawie.
Ta szczególna sprawa ma podwójny charakter, bo zarówno polityczny, jak i moralny zarazem. Rząd zdecydował, że posłowie partii koalicyjnych otrzymają wolność głosowania, uznając projekt za kwestię sumienia. To sygnał, że nawet wewnątrz establishmentu nie ma pełnej zgody co do kierunku dalszych zmian, więc uznano, że każda posłanka i każdy poseł, głosować będzie zgodnie ze swoim sumieniem.
Jednocześnie pojawiają się wyraźne zastrzeżenia ze strony resortu zdrowia. Minister zdrowia Jennifer Carroll MacNeill ma dziś wskazać w parlamencie, że część proponowanych rozwiązań budzi poważne wątpliwości prawne i praktyczne. Szczególne kontrowersje dotyczą dekryminalizacji lekarzy wykonujących zabiegi oraz nowych kryteriów odnoszących się do zakończenia ciąży z przyczyn medycznych.
Wątpliwości budzi również pomysł wprowadzenia ministerialnych wytycznych regulujących praktykę kliniczną. Krytycy obawiają się, że mogłoby to prowadzić do dalszego rozszerzania interpretacji prawa bez pełnej kontroli parlamentarnej.
Projekt ustawy w dużej mierze opiera się na rekomendacjach zawartych w przeglądzie O’Shea, a dotyczącym funkcjonowania obecnych przepisów aborcyjnych. Zwolennicy zmian argumentują, że system wymaga uproszczenia, a dostęp do usług medycznych powinien być szybszy i mniej obciążający dla kobiet.
Rząd podkreśla jednocześnie, że od czasu wprowadzenia obecnych regulacji dostęp do procedur znacząco się rozszerzył. Zabiegi przerywania ciąży na wczesnym etapie są obecnie wykonywane we wszystkich 19 szpitalach położniczych w kraju. Dodatkowo jedna z dwóch wymaganych konsultacji może odbywać się zdalnie.
Debata w Dáil pokazuje jednak coś więcej niż tylko spór o konkretne przepisy. To kolejny etap głębokiej przemiany społecznej Irlandii, w kraju, który jeszcze niedawno należał do najbardziej konserwatywnych państw Europy w kwestiach ochrony życia. Dziś granice tego kompromisu są przesuwane ponownie, a pytanie brzmi nie tylko „jak zmienić prawo”, ale także „gdzie ostatecznie kończy się ochrona życia, a zaczyna autonomia jednostki”.
Bez względu na wynik głosowania jedno wydaje się pewne, że temat nie dość, że jest kontrowersyjny i napotyka duży opór społeczny, tak też nie zniknie raczej przez dłuższy czas z irlandzkiej polityki. Spory sumienia rzadko kończą się jednym głosowaniem, a i obywatele mają w tej spawie dużo do powiedzenia. Oczekuje się, że dzisiaj przed Dáil zbiorą się przeciwnicy zmian aborcyjnych i będą wyrażać swoją opinię w tej kwestii.
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Photo by Marcel Fagin on Unsplash

