Irlandia odwróci się od Wielkiej Brytanii? Musi to zrobić, by przetrwać

Jeszcze opłaca się robić zakupy za naszą wschodnią granicą, ale to może być ostatnia chwila, żeby towary w Wielkiej Brytanii były tańsze, a zakupy opłacalne.

Mijający tydzień mocno dał się we znaki brytyjskiej walucie, a ta straciła na swojej wartości aż 92 pensy. Gwałtowny spadek notowań funta szterlinga wywołany został przygotowaniami do twardego Brexitu oraz zapowiedziami premiera Wielkiej Brytanii, że zarówno biznes, jak i mieszkańcy kraju, powinni przyzwyczaić się do myśli, iż takie wydarzenie będzie miało miejsce 31 października.

Zły wpływ na notowania brytyjskiej waluty miała też wypowiedź Borisa Johnsona, który wezwał publicznie swoich ministrów, by ci w swoich działaniach uwzględnili scenariusz bez umowy, więc budżety konstruowali w oparciu od spadające wyniki gospodarcze. Po tych słowach funt rozpoczął swój nieprzerwany marsz w dół, co doprowadziło do niespotykanej w ostatnich latach obniżki kursu, więc i zbliżenia się wartością do waluty Unii Europejskiej.

Kolejnym wydarzeniem, jakiego byliśmy świadkami w ostatnich dniach, to niewielka panika wśród eksporterów, którzy wysyłają towary do Wielkiej Brytanii, bo jak mówią, „do katastrofy jest blisko”. Tego typu problem zgłaszają zarówno eksporterzy z Europy kontynentalnej, jak i nasi rodzimi z irlandzkiej wyspy, a głównym beneficjentem ostatniego spadku notowań funta, stał się w Irlandii sektor turystyczny, bo ten stracił obecnie najbardziej.

Źle sprawa wygląda też w ujęciu konsumenckim, ponieważ osoby szukające okazji cenowych w brytyjskich sklepach internetowych, nie mogą liczyć już na atrakcyjne ceny, więc zakupy u naszych sąsiadów nie będą już tak popularne, jak jeszcze kilkanaście dni temu.

Potwierdzeniem dramatyzmu sytuacji w Wielkiej Brytanii są opublikowane właśnie dane gospodarcze, a z tych wynika, że tamtejsza ekonomia wchodzi w okres zapaści, a gospodarka skurczyła się pierwszy raz od siedmiu lat. W ciągu ostatniego roku o 10% spadała sprzedaż nowych samochodów, a wzrósł import używanych z zagranicy, co w sposób znaczący wpłynęło na tamtejszy rynek motoryzacyjny. Brytyjscy dealerzy spodziewają się kolejnych spadków sprzedaży, kiedy waluta Wielkiej Brytanii, będzie tracić na wartości.

Na całość sprawy z dużym pesymizmem patrzą brytyjscy ekonomiści, którzy uważają, iż wzrost gospodarczy Wielkiej Brytanii w najbliższych miesiącach, będzie zerowy, co potwierdzają prognozy Bank of England.

W związku z takimi danymi, a i przewidywaniami ekonomistów, w Wielkiej Brytanii biznes z dużą rezerwą podchodzi teraz do zapewnień swojego rządu, że wszystko się ułoży i że Brexit nie będzie taki zły. Wiele firm wstrzymało już teraz inwestycje i przygotowuje się do redukcji siły roboczej, co z kolei przyniesie wzrost bezrobocia i spadek zainteresowania klientów, wewnętrznym rynkiem detalicznym. Mówi się też, że brytyjska gospodarka jest bliska paniki, więc zacznie nerwowo reagować na kolejne spadki funta nieprzewidywalnymi krokami, a to wpłynie na zablokowanie reakcji rządu, gdyż rynek kierujący się własnymi prawami, odrzuci propozycje gabinetu, a z całą pewnością nie uwierzy już w żadne słowo polityków.

Niestety sytuację w Wielkiej Brytanii odczuwać za chwilę zacznie Irlandia, bo nasz rynek, nadal mocno powiązany jest z gospodarką Albionu, a jej upadek, wywoła konsekwencje ekonomiczne na naszej wyspie. Ekonomiści z Irlandii są zdania, że pierwsze oznaki zbliżającej się recesji już mamy, a wkrótce nastąpi dramatyczny wzrost pesymistycznych nastrojów biznesu, co doprowadzi do całkowitej blokady inwestycyjnej, a nawet do ograniczenia produkcji. W konsekwencji będziemy mieli wzrost bezrobocia, czyli fala zwolnień zbliża się i do nas.

Wg przewidywań analityków ekonomicznych, zjawisko recesji może być obserwowane w Irlandii, już za około trzy miesiące, czyli jeszcze przed końcem tego roku.

Wg ekonomisty Alana McQuaid zmniejszy się niebawem popyt na irlandzki eksport do Wielkiej Brytanii, a niepewność konsumencka na tamtejszym rynku detalicznym, ograniczy przyswajalność dóbr. Odpowiedzialnym za taki stan rzeczy będzie słaby funt. Ekspert dodaje, iż pierwsze recesję odczują firmy i przedsiębiorstwa z branży rolno-spożywczej, a to w konsekwencji pociągnie za sobą straty dla firm transportowych. Następnie brexitowy wir wciągać będzie kolejne sektory, czyli gospodarka Irlandii pogrąży się w odmętach kryzysu.

Niestety nie ma też dobrych informacji ze strony brytyjskiego rządu ani Unii Europejskiej, bo te okopały się na swoich pozycjach i Brytyjczycy chcą rozpoczęcia nowej serii rokowań, natomiast Unia Europejska, nie chce słyszeć o takich rozmowach.

W nieciekawej, a zbliżającej się niechybnie sytuacji, niezbędne stały się kroki zapobiegawcze irlandzkiego rządu, który powinien w najkrótszym możliwym czasie znaleźć nowe rynki zbytu, co pomoże przetrwać eksporterom, a jednocześnie powstrzyma lub ograniczy recesję na wyspie, ale o tym mówię już od chwili pozytywnego wyniku referendum wyjściowego Brytyjczyków, a gabinet w Dublinie, jak nic w tej kwestii nie robił, tak nie robi nadal. Uznać muszę, że nienachlane próby znalezienia odbiorców irlandzkich dóbr, nie wpływają w żaden sposób na zabezpieczenie wyspy przed kryzysem. Ten niestety zbliża się do nas szybciej, niż mówią analizy ekonomiczne, ale rząd nie chce się jeszcze do tego przyznać, więc nadal mamy stosunkowo spokojny ton wypowiedzi ministrów i samego premiera.

Bogdan Feręc

Źr: BBC/Irish Independent/Reuters

Podziel się:

Wykruszają się pol
W Cork heroina leży
Translate »
Translate »
RSS
Facebook
Facebook
LinkedIn