Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Irlandia nie zmieni prawa aborcyjnego. Dáil odrzucił projekt liberalizacji przepisów

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Irlandzki parlament powiedział „nie” dalszemu rozszerzaniu prawa aborcyjnego. Projekt ustawy przygotowany przez Socjaldemokrację został odrzucony w Dáil stosunkiem głosów 85 do 30, przy 36 wstrzymujących się. To polityczny sygnał, że po historycznym uchyleniu Ósmej Poprawki państwo nie zamierza dziś otwierać kolejnego frontu rewolucji obyczajowej.

Debata PZU pustej sali obrad była emocjonalna, pełna moralnych argumentów i dramatycznych historii, ale wynik głosowania pokazał coś jeszcze, że w irlandzkiej polityce nadal istnieje wyraźna granica dla dalszej liberalizacji przepisów dotyczących aborcji.

Propozycja socjaldemokratów zakładała kilka istotnych zmian:

Liderka partii Holly Cairns argumentowała w parlamencie, że obietnice składane podczas referendum dotyczącego uchylenia Ósmej Poprawki nie zostały w pełni zrealizowane. Według niej kobiety nadal są zmuszane do podróży do Wielkiej Brytanii w sytuacjach związanych ze śmiertelnymi wadami płodu, ponieważ obecne przepisy są zbyt restrykcyjne i zbyt sztywne. To był przekaz mocny politycznie i emocjonalnie, a jednak nie wystarczył, by przekonać większość parlamentu.

Minister zdrowia Jennifer Carroll MacNeill odrzuciła projekt ustawy, wskazując na „poważne wątpliwości prawne i operacyjne”. Rząd nie zdecydował się narzucić dyscypliny partyjnej i posłowie mogli głosować zgodnie z własnym sumieniem. Mimo to propozycja wyraźnie przepadła. Szczególnie istotne były argumenty dotyczące bezpieczeństwa medycznego, więc minister podkreślała, że wymóg podwójnej zgody lekarzy nie jest przypadkową przeszkodą administracyjną, lecz standardowym zabezpieczeniem stosowanym w systemie ochrony zdrowia.

Podobnie broniono obecnej definicji śmiertelnej wady płodu, obejmującej przypadki, w których istnieje prawdopodobieństwo śmierci dziecka przed narodzinami lub w ciągu 28 dni po porodzie. Według rządu ten zapis został opracowany świadomie i ma medyczne uzasadnienie. W praktyce oznacza to jedno, iż państwo nie chce dalej rozluźniać istniejących ram prawnych.

Szczególnie wymowne było stanowisko Sinn Féin. Partia poparła wprawdzie zniesienie trzydniowego okresu oczekiwania, ale jednocześnie sprzeciwiła się innym elementom projektu. Rzecznik partii ds. zdrowia David Cullinane ostrzegł, że proponowane przepisy wykraczają poza wcześniejsze rekomendacje dotyczące reformy prawa i mogą podważyć kompromis społeczny osiągnięty podczas referendum aborcyjnego. To bardzo ważny sygnał polityczny, bo przez lata irlandzka debata publiczna była przedstawiana jako marsz w jednym kierunku, ku coraz większej liberalizacji. Tymczasem głosowanie w Dáil pokazało, że część ugrupowań popierających prawo do aborcji nie chce dziś otwierania kolejnego etapu zmian bez szerokiego społecznego konsensusu.

W wielu krajach Zachodu wygląda to podobnie i po każdej zmianie prawa pojawia się kolejny postulat dalszego rozszerzania przepisów. Przeciwnicy takich zmian od lat twierdzą, że liberalizacja nigdy nie jest przedstawiana jako proces zamknięty, lecz jako etap prowadzący do następnych żądań.

Irlandzkie głosowanie pokazuje jednak, że polityczny i społeczny limit może już być blisko. Parlament nie zdecydował się ani na likwidację wszystkich zabezpieczeń, ani na dalsze rozszerzenie definicji dopuszczalności aborcji. Nawet w kraju, który jeszcze kilka lat temu przeżywał historyczny zwrot obyczajowy, coraz wyraźniej widać ostrożność wobec kolejnych radykalnych zmian.

Bogdan Feręc

Źr. RTE

Fot. Kadr z nagrania RTE

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE – chronione są prawem autorskim.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version