Irlandia musi mieć silny gabinet. To jest wymóg czasu

Ostatnie informacje płynące z kręgów rządowych wskazują, że jednak będziemy mieli głęboki kryzys gospodarczy, a to nie oznacza nic innego, jak potrzebę utworzenia silnego przywództwa z silnym poparciem społecznym.

Z przykrością należy powiedzieć, że na irlandzkiej scenie politycznej, podejmowane są próby odbudowania hegemonicznego przywództwa dwóch ugrupowań, a te dążą do ustanowienia swojej władzy, z zaledwie niewielkim wsparciem małych partyjek. Już właściwie gotowy jest dokument koalicyjny, który określa współpracę pomiędzy Fianna Fáil a Fine Gael, ale nie wystarczy on, żeby oba ugrupowania miły władzę realną.

Większość parlamentarna w Irlandii, czyli taka, która pozwala przegłosowywać projekty ustaw, więc ma moc rządzenia, wynosi 80 głosów, a Fianna Fáil z Fine Gael mają tych głosów 72.

W projekcie umowy koalicyjnej znajdują się też wolne miejsca, a te pozostawiono dla przystawek, co z kolei wyraźnie wskazuje, że każda partia, która dołączy do tej koalicji, będzie zmuszona podporządkować się zapisom ustalonym przez samozwańczy przywódczy front. Wiadomo też, że dokument przedstawiony zostanie Partii Zielonych, Partii Pracy i Socjaldemokracji, więc z pomija się w nim zarówno Sinn Féin, jak i liczną grupę posłów niezależnych. Jeszcze gorzej mogłoby to wyglądać, gdyby jednak powstała koalicja duopolu i trzech wymienionych ugrupowań, z pominięciem Sinn Féin.

Co już teraz można powiedzieć, żadna z tych trzech partii, nie widzi możliwości utworzenia gabinetu w formule narzuconej przez Fianna Fáil i Fine Gael, czyli może nam to dawać nadzieję, że podjęte zostaną próby zawiązania wielkiej koalicji, a ta złożona będzie ze wszystkich partii, ugrupowań i posłów zasiadających w Dáil.

Od jakiegoś czasu pojawiają się na politycznych salonach głosy, że skoro Irlandia wejść ma w bardzo trudny gospodarczo okres, potrzebny jej jest właśnie rząd złożony ze wszystkich ugrupowań, by ten, poprzez reprezentację szerokiego przekroju społeczeństwa, umocował kolejny gabinet.

Z całą pewnością byłoby to także realizacją woli narodu, albowiem głosujący podczas wyborów, nie wskazali jednego zwycięzcy, a politycy dwóch partii, które do tej pory dzieliły się władzą, przestraszeni możliwością odebrania im jej, zawiązali niechcianą i trochę niemożliwą koalicję, by tylko uchronić się przed zepchnięciem do roli opozycji.

Fianna Fáil i Fine Gael powinny jednak wiedzieć, a przynajmniej domyślać się, że niezależnie od rosnącego poparcia dla działań obecnego rządu, mało osób w kraju może być zadowolonych ze współpracy dwóch niedawnych jeszcze wrogów. Przymierze to oznacza przecież pełną współpracę, co z kolei może doprowadzić nas do wniosku, że „FF” i „FG”, przez wszystkie poprzednie lata, kiedy naprzemiennie dzierżyły ster władzy, swoje polityczne boje prowadziły wyłącznie na pokaz.

Wkrótce możemy doczekać się trudnego gospodarczo okresu, a ten będzie wymagający dla polityków, czyli ważne jest, aby nikt w tym czasie nie przeszkadzał, a i tłumił napięte nastroje społeczne różnych opcji politycznych. Takie założenie może stać się podstawą do twierdzenia, iż Irlandii potrzebny jest rząd techniczny, złożony po pierwsze z fachowców w dziedzinach, którymi będą zarządzać, a po drugie, odzwierciedlający podział mandatów poselskich. Inny układ, będzie narażony na ataki opozycji, która prawdopodobnie znajdzie powody, żeby wskazywać błędy i niedociągnięcia, ale też budzić ducha niezadowolenia dużej grupy mieszkańców wyspy.

Rząd techniczny to także skrócona kadencja parlamentarna, bo o ile okaże się, że w stosunkowo krótkim czasie możliwe będzie wyprowadzenie kraju na prostą, politycy powinni poddać się kolejnej weryfikacji, co w prostej linii prowadzi do wyborów. Wtedy zobaczymy, czy kraj zechce oddać władzę duopolowi, czy może bardziej sprawnymi zarządcami kraju będą ministrowie z mniejszych partii.

Bogdan Feręc

Polska-IE: Udostępnij...
Cyfryzacja informacj
Garda nie odpuści w
EnglishIrishPolishRussianSpanish
EnglishIrishPolishRussianSpanish