Na rynku, który przez lata przypominał bardziej klub dla wybranych niż pole uczciwej konkurencji, pojawia się gracz z prostą, niemal bezczelną obietnicą, że szybki internet bez umowy, bez lojalek, bez przywiązania na siłę. GoMo, więc budżetowa marka Eir, próbuje powtórzyć manewr, który w 2019 roku wywrócił rynek mobilny do góry nogami.
Tym razem stawką jest światłowód i oferta brzmi jak szokująco w realiach telekomów, bo to łącze światłowodowe 500 Mb/s za 30 euro miesięcznie – „dożywotnio”. Warunek? Trzeba być szybkim. Promocja obejmuje pierwsze 10 000 zamówień od obecnych klientów GoMo. Nie ma tu długoterminowej umowy. Opłaty naliczane są tak jak w usłudze mobilnej, miesiąc po miesiącu, bez kajdan, które zwykle wiążą klienta z operatorem na rok lub dwa. W branży, gdzie lojalność bywa wymuszana drobnym drukiem, to ruch niemal rewolucyjny.
Jednak diabeł, jak zawsze, siedzi w szczegółach. Jednorazowa opłata aktywacyjna wynosi 50 euro. To sprawia, że w pierwszym roku oferta jest droższa niż u konkurencji. Na papierze sytuacja wygląda następująco: roczny koszt GoMo to około 410 euro. Tymczasem Sky oferuje podobny pakiet za 360 euro rocznie. Różnica? Po 12 miesiącach cena Sky rośnie niemal dwukrotnie – do 64 euro miesięcznie. I tu zaczyna się długoterminowa gra, bo dla klientów myślących w perspektywie dwóch lat oferta GoMo (770 euro) staje się bardziej konkurencyjna niż pakiety od Virgin Media czy Sky (około 840 euro za 24 miesiące). Innymi słowy: mniej atrakcyjny start, ale spokojniejsza przyszłość.
To odwrócenie logiki rynku, który dotąd działał jak promocja w supermarkecie – tanio na wejściu, drogo na wyjściu. Jest jednak haczyk, który może ograniczyć skalę tej „rewolucji”. Usługa GoMo działa wyłącznie w sieci FTTH należącej do Eir, obejmującej około 1,5 miliona gospodarstw domowych. To oznacza jedno, że mieszkańcy obszarów wiejskich, objętych Narodowym Planem Szerokopasmowym, zostają poza zasięgiem. Tam, gdzie internet bywa bardziej potrzebą niż luksusem, oferta nie dociera.
Pełna cena standardowej usługi Eir – sięgająca obecnie 76 euro miesięcznie (plus dodatkowe opłaty) i pokazuje, jak duży jest kontrast. GoMo nie jest tylko kolejnym produktem. To próba podważenia całego modelu cenowego. „Chcieliśmy rzucić wyzwanie tradycyjnym modelom cenowym” – mówi Caroline Lynch. Brzmi jak marketing, ale w tej branży nawet marketing potrafi mieć ostre krawędzie.
Czy mamy do czynienia z przełomem? Jeszcze za wcześnie na takie wnioski, bo rynek telekomunikacyjny widział już wiele „rewolucji”, które kończyły się korektą cennika i powrotem do starego porządku.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
Photo by Glenn Carstens-Peters on Unsplash

