Inflacja w tym roku wyniesie 8,5%

Z opracowania ESRI wynika, że tegoroczna inflacja w Irlandii wyniesie ponad 8 proc., co staje w wyraźnej sprzeczności z twierdzeniami rządu, iż będzie w okolicach 6,7%.

Instytut Badań Społecznych i Ekonomicznych jest przekonany, że tegoroczny wzrost inflacji będzie wręcz kolosalny i już tego lata zobaczymy wzrost cen na poziomie przekraczającym 8%. Na to wskazują m.in. obecne wyniki wzrostów cen, ale też opracowania unijne, które pokazują trend wznoszący. Inflacja w strefie euro w ubiegłym miesiącu wyniosła już 7,5%, co natomiast sugeruje, iż w Irlandii będzie dziać się dokładnie to samo, co widzimy na całym świecie i ceny będą podnoszone bardzo szybko.

Do tego dochodzą zapowiedzi Europejskiego Banku Centralnego, iż jest wielce prawdopodobne, że przyspieszy podnoszenie stóp procentowych w Unii Europejskiej, czyli stanie się to już latem, a nie jak wcześniej sugerowano jesienią tego roku. Podnoszenie stóp procentowych już się rozpoczęło, a prekursorami takich działań są obecnie Wielka Brytania i Stany Zjednoczone Ameryki, gdzie ceny w ubiegłym miesiącu podniosły się o ponad 7%.

W Irlandii nie było o wiele lepiej, bo ceny w marcu wzrosły o 6,7%, czyli był to najwyższy poziom wzrostu od 22 lat, a największy wpływ na to miały gwałtownie rosnące koszty transportu, mieszkań i paliw.

Sama wojna na Ukrainie odciska swoje piętno na konsumentach z Irlandii, bo podczas badania przeprowadzonego przez KBC Ireland wyszło na jaw, iż 85% klientów z Republiki istotnie ograniczy swoje wydatki, głównie z powodu niepewności wywołanej wydarzeniami na Ukrainie. Spada też w Irlandii siła nabywcza pieniądza, a najbardziej cierpią obecnie osoby o najniższych dochodach, emeryci i renciści, więc to grupa, która zmuszona była w istotny sposób ograniczyć wydatki, by pokryć zobowiązania stałe.

Spora grupa biorących udział w badaniu zadeklarowało również, a było to ponad 40%, iż zrezygnuje z kupowania markowych ubrań, co pozwoli im zaoszczędzić pieniądze. Mówiono też, że zmieniają się ich przyzwyczajenia zakupowe i obecnie już zaczyna kupować się tańsze zamienniku artykułów żywnościowych, ale i zmienia się marki sklepów, bo częściej korzysta z dyskontów spożywczych.

Jednocześnie dużą presję zaczynają odczuwać irlandzcy producenci, bo to oni mają teraz problem, czy iść w kierunku dalszego podnoszenia cen, co może doprowadzić do zmniejszenia zainteresowania ich wyrobami, czy narazić się na znacznie niższe dochody, ale utrzymać produkcję na wcześniejszym poziomie.

Część producentów mówi też, że wraz z ograniczaniem produkcji, nie będzie mogła utrzymać zatrudnienia na poziomie obserwowanym obecnie, czyli rozważają też opcję zwolnień pracowniczych.

W ujęciu ogólnym widać w Irlandii ograniczenie zakupów, a na pierwszy ogień poszły towary, które nie są określane mianem pierwszej potrzeby, więc kosmetyki i odzież, ale też nie kupuje się już w kraju dużej ilości urządzeń elektronicznych oraz samochodów.

Jeżeli ten trend zostanie utrzymany w najbliższych miesiącach, a nic nie wskazuje na to, aby coś się w tym zakresie zmieniło, irlandzka gospodarka mocno wyhamuje, a i prognozy jej wzrostów, wcale nie muszą być takie, jak przedstawia to minister finansów Paschal Donohoe i tegoroczne PKB będzie poniżej 2%, a nie przekroczy sugerowanych 3,4%.

Bogdan Feręc

Źr: ESRI  

© POLSKA-IE: MATERIAŁ CHRONIONY PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
Tomasz Szustek: Newg
Świat wpadnie w gł
EnglishGaeligePolskiУкраїнська
EnglishGaeligePolskiУкраїнська