Inflacja przekroczyła już 7%

Kiedy w audycji Studio Dublin mówiliśmy, że źle dopiero będzie, pojawiły się opinie, że jesteśmy czarnowidzami, że nadinterpretujemy sytuację gospodarczą w Irlandii, a i straszymy społeczeństwo.

Ponownie wraz z redaktorem Tomaszem Wybranowskim możemy teraz powiedzieć, iż, i to kolejny raz, my mieliśmy rację, a potwierdzają to najnowsze dane o inflacji na poziomie krajowym. Po pierwsze ceny energii od ubiegłego roku wzrosły już o 39,1%, co ma wpływ na inne działy gospodarki, ale również na poziomie gospodarstw domowych. Po drugie, zdrożały towary w sklepach, a co jest w tym momencie moim komentarzem, na tym się nie skończy.

Jak podaje w komunikacie Central Statistics Office, czyli irlandzki urząd statystyczny, w kwietniu koszt utrzymania na wyspie wzrósł o 7,3 proc. w porównaniu do tego samego okresu z ubiegłego roku. Niepokojące jest to, że ceny detaliczne rosły, pomimo niewielkiego spadku kosztów zakupu energii, a tegoroczne maksimum cen na nośniki energii, jak do tej pory, przypada na marzec.

Jak przewidują specjaliści, już w najbliższych dniach, więc może nawet w przyszłym tygodniu, zapowiadane są wzrosty cen żywności, co będzie rozwinięciem sygnalizowanej wcześniej fali podwyżek.

Obecnie Irlandia zbliżyła się do średniego wzrostu inflacyjnego dla całej strefy euro, w której roczna inflacja kwietniowa wyniosła 7.5%.

Specjaliści z zakresu gospodarki rynkowej dodają, że inflacja w Irlandii, ale też w całej Europie, jest teraz najwyższa od ponad 20 lat, a nie ma nadziei, iż coś zmieni się w nadchodzących miesiącach. Ekonomiści wieszczą też kolejne wzrosty inflacji, a te, pojawią się zarówno latem, jak i obserwowane będą jesienią i zimą. Te jesienne i zimowe wywoływane będą przez wzrost cen na nośniki energii, co pociągnie za sobą wzrosty inny towarów i usług. Aktualne natomiast, są pokryciem strat producentów i sprzedawców, którzy nie podnosili cen, przy drożejących procesach produkcji i sprzedaży towarów.

*

To wrócę teraz do mojej niedawnej opinii, że drogo było, drogo będzie, ale będzie też tak drogo, że nie będą tego pamiętać nawet najstarsi mieszkańcy wyspy. Moje przekonanie nie wynika z rzucanych na irlandzki wiatr słów, a z prawideł ekonomicznych i obserwacji rynku. Co istotne, a co może umknęło uwadze niektórych, gabinet w Dublinie, nie robi obecnie właściwie nic, by zapobiegać sytuacji wzrostowej cen i tłumaczy, że nie da się opanować cen na światowych rynkach, więc to nie ich wina, iż jest drogo, a będzie jeszcze bardziej. Mówiąc jednak z punktu widzenia ekonomicznego kraju, nie mają wielu możliwości, by sytuację zmienić, ale to nie do końca prawda i mogą wprowadzić pewne środki, by dać ulgę mieszkańcom wyspy. Faktem jest również, że na niewiele się to zda, ale próbować warto. Rząd może też czekać na moment, gdy inflacja stanie się jeszcze bardziej dokuczliwa, więc wtedy dopiero podejmie decyzje o obniżeniu podatków, by kolejny raz zasygnalizować, iż chce wspierać gospodarstwa domowe w Irlandii.

Bogdan Feręc

Źr: CSO

© POLSKA-IE: MATERIAŁ CHRONIONY PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
A może Kanada?
Ilość bezdomnych p
EnglishGaeligePolskiУкраїнська
EnglishGaeligePolskiУкраїнська