Ile straci irlandzka gospodarka?

Od początku wybuchu pandemii wiadomo było, że straty w budżecie będą, ale nikt nie wiedział, jak duże spustoszenia koronawirus poczyni w państwowej kasie.

Minister finansów teraz już to wie i chociaż są to szacunki, to Paschal Donohoe uważa, że wcześniejsze kwoty, o jakich mówiły zapowiedzi jego resortu, były trochę zawyżone. Wcześniej minister Donohoe twierdził, że na koniec roku, dziura w budżecie sięgnie ok. 30 miliardów euro, ale na szczęście tak się nie stanie i Skarb Państwa wyda do 31 grudnia 2020 roku, o 21 miliardów euro więcej, niż było zaplanowane.

To oczywiście ogromna kwota, przyznał minister finansów, ale konieczna, by kraj został zabezpieczony przed całkowitym załamaniem gospodarczym. Minister Donohoe dodał, że całość dziury budżetowej spowodowana była, jest i będzie przez działalność koronawirusa na wyspie, bo to on kazał kierować nieplanowane wydatki na ochronę socjalną, służbę zdrowia, wsparcie dla firm i temu podobne.

Podobnie będzie również w przyszłym roku, ale deficyt nie powinien być już taki wysoki i obecnie minister Donohoe mówi o 14,5 mld €, których braknie w państwowej kasie. Co ważne, wszelkie niedobory, dodane zostaną do długu publicznego, a stanie się tak, gdyż znacznie łatwiej jest nim sterować, a i jego obsługa jest znacznie tańsza. Braki Skarbu Państwa pokryte zostaną przez już teraz zaciągnięte pożyczki, ale może zdarzyć się też tak, że i w przyszłym roku potrzebne będą kredyty, jednak mówi się obecnie o znacznie niższych kwotach. Część niedoborów finansowych planuje się pokryć poprzez emisję obligacji państwowych i rzucenie ich na światowe giełdy, ale to raczej ryzykowny temat, bo wiele państw, już teraz wykorzystuje tę możliwość, a to oznacza, że podaż przewyższa popyt i trudno jest pozyskać z tego źródła odpowiednie środki.

*

Po moich ostatnich wakacjach mógłbym zaproponować Irlandii trochę inny model odbudowy gospodarki, a i zainteresować irlandzkie oraz polskie firmy z Republiki, by zwróciły swoje oczy w kierunku Chin. Otóż miałem okazję w ostatnim tygodniu spotkać się w Polsce z wysłannikami Państwa Środka, którzy bawili w jednym z miast na Dolnym Śląsku, a tam, szukali możliwości inwestowania. Ci mili skądinąd ludzie, opowiedzieli mi, iż żywo zainteresowani są współpracą z Europą, a już ich pierwsze propozycje, były wręcz idealną podbudową do kolejnych rozmów z potencjalnymi grupami kontrahentów. Chińczycy proponują bardzo dobre warunki współpracy, bo firmy kooperujące, nadal pozostają w rękach ich właścicieli, mogą liczyć na zastrzyki inwestycyjne, daleko idącą pomoc w rozwoju technologicznym i wymianie parku maszynowego, a i szybką reakcję w przypadku zmian, jakich wymaga rynek, na którym działają. Misja handlowa, z którą miałem okazję rozmawiać, stawiała na zakłady przemysłowe, głównie małe i średnie, więc wsparcie dla sektora, który trochę pomijany jest zarówno przez gabinet w Dublinie, jak i w Warszawie.

Bogdan Feręc

Źr.gł.: The Times

Polska-IE: Udostępnij...
Kto straci na przysz
Uczniowie doczekają
EnglishIrishPolishRussianSpanish
EnglishIrishPolishRussianSpanish