Na pierwszy rzut oka półki sklepowe wyglądają bez zmian, więc te same metalowe puszki, podobne szaty graficzne i obietnica bogatego w wartości odżywcze posiłku. Jednak uważny konsument, który wczyta się w składy tradycyjnych konserw rybnych, może przeżyć spore zaskoczenie. W rybnym asortymencie pojawił się bowiem surowiec, który choć nosi znaną nazwę, ma zupełnie inne pochodzenie, smak i właściwości. Mowa o ostroboku amerykańskim (Trachurus symmetricus), zwanym też ostrobokiem pacyficznym, który w sieciach handlowych coraz częściej zastępuje tradycyjną makrelę atlantycką (Scomber scombrus).
Przesunięcie to nie jest przypadkową decyzją marketingową ani przelotną modą gastronomiczną. To bezpośredni skutek kryzysu w ekosystemach morskich i geopolitycznego sporu o kwoty połowowe, które zmuszają sieci handlowe do przewartościowania dotychczasowej polityki dostaw. Różnice między makrelą atlantycką a jej pacyficznym zamiennikiem są znaczące i dotykają zarówno walorów odżywczych, jak i doświadczeń kulinarnych.
Makrela atlantycka (Scomber scombrus) – poławiana jest tradycyjnie w północno-wschodnim Atlantyku, zyskała miano ryby tłustej i niedrogiej „superżywności”. Jest wyjątkowo bogata w kwasy tłuszczowe omega-3 oraz pełnowartościowe białko. Daje to charakterystyczną, bogatą strukturę mięsa oraz wyrazisty smak.
Ostrobok amerykański (Trachurus symmetricus) – to gatunek pochodzący z wód południowego Pacyfiku, reprezentuje zupełnie inną rodzinę biologiczną. Choć potocznie bywa określany mianem makreli ostrobokowatej lub po prostu ostroboka, różni się od wariantu atlantyckiego pod kilkoma kluczowymi względami:
- Zawartość tłuszczu i kwasów omega-3: Ostrobok jest rybą wyraźnie chudszą. Zawiera mniej cennych kwasów tłuszczowych omega-3, co przekłada się na inną konsystencję oraz łagodniejszy, mniej intensywny smak. Przedstawiciele branży przetwórczej porównują spożywanie ostroboka do jedzenia tostu bez masła – mięso jest bardziej zwięzłe, niekiedy wręcz lekko „ciągnące” i wizualnie mniej atrakcyjne.
- Zawartość białka: Tradycyjna makrela atlantycka dostarcza około 20,9 g białka na 100 g produktu. W przypadku ostroboka wartość ta wynosi około 17 g na 100 g.
- Cena i certyfikacja: Na rynku pojawiają się różnice cenowe wynikające z kosztów pozyskania surowca. Przykładowo, w sieci Lidl warianty tradycyjnej makreli w oliwie z oliwek kosztują około 1,25 euro, podczas gdy warianty w oleju słonecznikowym wyceniane są na 95 centów. Kluczowym wyróżnikiem staje się jednak kwestia zrównoważonego rozwoju – ostrobok oferowany na półkach posiada certyfikat MSC (Marine Stewardship Council), którego klasyczna makrela atlantycka została pozbawiona.
Dlaczego popularne sieci handlowe, takie jak irlandzki oddział Lidla czy brytyjscy detaliści, decydują się na wdrożenie zamiennika? Odpowiedź kryje się w drastycznym spadku populacji makreli atlantyckiej, wywołanym brakiem porozumienia międzynarodowego w sprawie zrównoważonych limitów połowowych.
Sytuacja prawno-ekologiczna wokół atlantyckiego surowca od lat pozostaje skrajnie napięta:
- Utrata certyfikatu MSC (2019 r.): Organizacja Marine Stewardship Council cofnęła certyfikat zrównoważonego rybołówstwa dla makreli atlantyckiej ze względu na systematyczne przekraczanie progów bezpiecznych połowów.
- Kryzys zaleceń naukowych: Międzynarodowe gremia naukowe wzywały do drastycznego ograniczenia limitów. W odpowiedzi na te apele początkowo planowano redukcję kwot połowowych w UE nawet o 70%.
- Samowola państw spoza UE: Państwa nadbrzeżne niebędące członkami Wspólnoty (m.in. Wielka Brytania i Norwegia) jednostronnie wyznaczyły własne limity, znacząco przewyższające wskazania naukowców. W efekcie Unia Europejska wycofała się z drastycznych cięć, by nie stawiać własnego sektora w niekorzystnej sytuacji rynkowej.
- Skala przełowienia: Według szacunków organizacji ekologicznych, w tym Światowego Funduszu na rzecz Przyrody (WWF), z uwzględnieniem aktywności floty rosyjskiej i grenlandzkiej, całkowite przełowienie makreli w 2026 roku osiągnie poziom o 143% wyższy od zaleceń naukowych.
Eksperci ostrzegają przed ryzykiem tzw. biologicznego załamania stada. Jeżeli państwa nadbrzeżne nie wypracują wspólnego, odpowiedzialnego kompromisu, rządy i naukowe ciała doradcze mogą zostać zmuszone do rekomendowania całkowitego zakazu połowów (tzw. zero catch) w latach kolejnych, np. w 2027 roku.
Kryzys najbardziej uderza w tradycyjne ośrodki rybackie i lokalne zakłady przetwórcze, np. w Irlandii. Przedstawiciele branży, tacy jak John Shine z firmy Shines Seafood w Donegal, wskazują na drastyczną nierówność w ponoszeniu konsekwencji. Lokalni rybacy i małe przetwórnie ponoszą straty finansowe za nieodpowiedzialną politykę państw trzecich operujących na wodach międzynarodowych. Nakładanie drastycznych ograniczeń na flotę Unii Europejskiej, przy braku dyscypliny ze strony sąsiadów, stawia tradycyjnych dostawców na skraju bankructwa. Wśród lokalnych środowisk pojawiają się nawet postulaty radykalnych kroków odwetowych, np. bojkotu łososia norweskiego do czasu wynegocjowania sprawiedliwych porozumień.
Jednocześnie ucieczka w stronę alternatywnych gatunków, takich jak ostrobok z południowego Pacyfiku, również niesie ze sobą istotne ograniczenia. Chilijskie łowiska znajdują się pod silnym wpływem zjawisk klimatycznych, zwłaszcza cyklicznego El Niño, które poprzez zmianę temperatury powierzchniowych wód oceanicznych wpływa na migrację i liczebność tamtejszych populacji ryb.
Obecna sytuacja na rynku rybnym pokazuje, jak skomplikowane zależności łączą ekologię, politykę międzynarodową oraz wybory konsumenckie przy sklepowej półce.
Dla kupującego kluczowa staje się umiejętność czytania etykiet. Jeśli szukamy produktu o najwyższej zawartości tłuszczu, intensywnym smaku i maksymalnym stężeniu kwasów omega-3, tradycyjna makrela atlantycka, wciąż pozostaje niedoścignionym wzorcem – choć jej zakup wiąże się dziś z wyborem surowca pochodzącego z nieoptymalnie zarządzanych łowisk. Z kolei ostrobok oferuje lżejszy profil odżywczy i gwarancję legalnego, certyfikowanego pochodzenia ze zrównoważonych źródeł, choć ceną za to jest zmiana walorów smakowych.
Bez stanowczych i skoordynowanych działań rządów na rzecz ochrony stad makreli atlantyckiej, tradycyjna ryba może na stałe zniknąć z kategorii produktów masowych, ustępując miejsca oceanicznym alternatywom.
Bogdan Feręc
Źr. PA Media
Fot. CC NOAA – Ostrobok

