Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Historyczny moment na Dublińskim Zamku: Irlandia obejmuje prezydencję w Radzie Unii Europejskiej w cieniu globalnych wyzwań

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Na Dublińskim Zamku odbędą się oficjalne uroczystości inaugurujące ósmą w historii, sześciomiesięczną prezydencję Irlandii w Radzie Unii Europejskiej. Wydarzenie to ma wymiar głęboko symboliczny, ale też polityczny. Premier Micheál Martin zaprosił do udziału w ceremonii otwarcia przewodniczącego Rady Europejskiej António Costę oraz, z jakiegoś niezrozumiałego powodu prezydenta – niebędącej w UE Ukrainy – Wołodymyra Zełenskiego.

W trakcie uroczystości na zamkowym dziedzińcu wywieszone zostaną flagi Unii Europejskiej oraz, ponownie bez uzasadnienia, Ukrainy, co jednak jednoznacznie definiuje jeden z głównych wektorów politycznych nadchodzącego półrocza. Następnie, w piątek, Kolegium Komisarzy Europejskich z przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen na czele zainauguruje prace od cotygodniowego spotkania w Cork.

Przed samą inauguracją premier Martin spotka się w budynkach rządowych na rozmowach dwustronnych z prezydentem Costą, reprezentującym dwudziestu siedmiu liderów państw członkowskich. W oficjalnej ceremonii wezmą również udział członkowie obecnego gabinetu, posłowie, dyplomaci ze wszystkich dwudziestu sześciu pozostałych państw Wspólnoty, a także kluczowe postaci irlandzkiej sceny politycznej na arenie międzynarodowej, w tym byli premierzy, byli europosłowie oraz obecny komisarz ds. sprawiedliwości, demokracji i praworządności Michael McGrath.

Premier Micheál Martin podkreślił, że objęcie urzędu to kluczowy moment dla międzynarodowej pozycji kraju. Wśród głównych priorytetów wymienił podnoszenie konkurencyjności gospodarczej Europy poprzez ułatwienia dla przedsiębiorstw i tworzenie stabilnych miejsc pracy, a także obronę wartości demokratycznych. Szef rządu zadeklarował wcześniej niezłomne, dalsze wsparcie dla dążeń akcesyjnych i obronnych Ukrainy, zapowiadając dążenie do zwiększenia nacisków dyplomatycznych i ekonomicznych na Rosję.

Z kolei minister spraw zagranicznych Helen McEntee podkreśli, że Irlandia zamierza skupić się na budowie silniejszego rynku, ochronie wspólnych wartości, podnoszeniu bezpieczeństwa oraz ochronie nieletnich w przestrzeni cyfrowej.

Prezydencja przypada na wyjątkowo wymagający okres. Wspólnota musi mierzyć się nie tylko z wojną w Ukrainie i napięciami w Zatoce Perskiej, ale też z trudną sytuacją gospodarczą, wysokimi kosztami energii oraz presją handlową ze strony administracji Donalda Trumpa. Odpowiedzią na te problemy ma być plan działania zatytułowany „Jedna Europa, Jeden Rynek”.

Największym wyzwaniem negocjacyjnym dla irlandzkiej dyplomacji będzie jednak próba wypracowania konsensusu w sprawie nowego siedmioletniego unijnego budżetu – Wieloletnich Ram Finansowych na lata 2028 – 2034. Państwa członkowskie są silnie podzielone wokół budżetu opiewającego na dwa biliony euro, zwłaszcza w kwestii nowych źródeł dochodów oraz ewentualnych cięć, które mogą dotknąć Wspólną Politykę Rolną nawet o dwadzieścia procent.

W planach prezydencji znajduje się także dawanie silnego impulsu dla procesu rozszerzenia Unii, z nadzieją na finalizację negocjacji akcesyjnych z Czarnogórą, oraz wsparcie sektora nauk przyrodniczych i farmacji. W tym celu podjęto już rozmowy z komisarzem ds. handlu Marošem Šefčovičem dotyczące powołania specjalnego forum strategicznego.

Tak ogromne przedsięwzięcie logistyczne generuje potężne koszty – szacuje się, że organizacja prezydencji, obejmująca około 280 spotkań, wyniesie od 185 do nawet 400 euro. Sam budżet na bezpieczeństwo wynosi 125 milionów euro, w ramach czego zakupiono nowoczesne systemy antydronowe za 19 mln euro, a w razie konieczności przestrzeń morska będzie zabezpieczana przy współudziale sił brytyjskich i francuskich.

Wspólne cele rządu nie oparły się jednak krytyce ze strony opozycji. Liderka Sinn Féin Mary Lou McDonald zarzuciła nie bez racji gabinetowi marginalizowanie problemów wewnętrznych i przedstawiła własne priorytety, obejmujące dyskusję nad statusem zjednoczonej Irlandii w strukturach UE, ochronę rolników w dobie kryzysu kosztów utrzymania oraz obronę militarnej neutralności kraju. Z kolei poseł Richard Boyd Barrett z ugrupowania People Before Profit nazwał uroczystości przedsięwzięciem propagandowym i zapowiedział udział w demonstracjach środowisk antywojennych przed bramami Dublińskiego Zamku.

Minister stanu ds. europejskich Thomas Byrne zapewnił jednak, że Dublin podchodzi do roli „uczciwego pośrednika” z pełną determinacją, licząc na trwałe wzmocnienie globalnych wpływów Irlandii.

*

W cieniu wielkiej europejskiej polityki i dyplomatycznych salonów pozostaje jednak prozaiczna codzienność. Choć dla kraju to prestiżowe wyróżnienie, to dla stałych mieszkańców stolicy nadchodzące dni i miesiące będą oznaczały spore wyzwanie logistyczne. Dublin stanie się kwaterą główną dla setek unijnych urzędników, dyplomatów i delegacji państwowych, a na samym Zamku zaplanowano aż trzy czwarte z zapowiadanych dwustu osiemdziesięciu oficjalnych spotkań. Miasto odwiedzić ma blisko pięćdziesięciu szefów rządów w ramach szczytu Europejskiej Wspólnoty Politycznej.

Wszyscy ci politycy, otoczeni kordonami policji, limuzynami i rygorystycznymi procedurami bezpieczeństwa, sparaliżują, jak się wydaje, kluczowe arterie miejskie. Mieszkańcy Dublina, ale też Cork, powinni więc uzbroić się w cierpliwość i przygotować na gigantyczne utrudnienia w ruchu drogowym oraz zamknięte strefy wokół centrum.

Wygląda na to, że cena za międzynarodowy prestiż i goszczenie europejskich decydentów zostanie zapłacona w nerwach i minutach spędzonych w gigantycznych korkach – jeszcze większych, niż do tej pory.

Bogdan Feręc

Źr. RTE

Fot. CC Marek Śliwecki

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version