Wprowadzenie systemów kaucyjnych (DRS) w wielu europejskich krajach, w tym spektakularny sukces irlandzkiego programu zapoczątkowanego w lutym 2024 roku, bez wątpienia stanowi milowy krok w stronę ochrony środowiska i zwiększenia wskaźników recyklingu tworzyw sztucznych oraz metali. Jednakże, jak to często bywa przy wdrażaniu wielkich reform ekologicznych, diabeł tkwi w szczegółach, a w tym przypadku w detalach natury mikrobiologicznej.
Pojawiają się głosy ekspertów medycznych sugerują, że obecny model funkcjonowania automatów kaucyjnych (RVM) generuje poważne ryzyka bioasekuracyjne. Analiza obecnej dynamiki dyskusji publicznej prowadzi do niepokojącej, lecz wysoce prawdopodobnej tezy, że, aby systemy kaucyjne mogły przetrwać i utrzymać zaufanie społeczne, operatorzy mogą zostać zmuszeni do wprowadzenia bezwzględnego obowiązku mycia lub płukania butelek i puszek przez konsumentów przed ich zwrotem.
Głównym źródłem niepokoju lekarzy i specjalistów ds. zdrowia publicznego są resztki płynów pozostające na dnie zwracanych opakowań. Napoje słodzone oraz alkohol, odłożone w temperaturze pokojowej, stanowią idealną pożywkę dla gwałtownego rozwoju drobnoustrojów chorobotwórczych. Na łamach renomowanego „Irish Medical Journal” wybitni eksperci, jak dr Mick Molloy (konsultant medycyny ratunkowej), dr Walter Cullen (lekarz rodzinny i profesor UCD) oraz Nandakumar Ravichandran (ekspert zdrowia publicznego) – jednoznacznie zaapelowali o pilne wdrożenie procedur kontroli zakażeń w ramach DRS.
Problem ten przestaje być jedynie kwestią estetyki czy nieprzyjemnego zapachu. Pozostałości płynów przyciągają owady, w tym muchy oraz gryzonie, co stwarza bezpośrednie zagrożenie epidemiologiczne, zwłaszcza że recyklomaty instalowane są najczęściej w bezpośrednim sąsiedztwie placówek handlowych oferujących świeżą żywność.
Choć irlandzki operator systemu, czyli firma Re-turn, uspokaja, że nie odnotowano dotychczas oficjalnych przypadków zachorowań związanych z DRS, a infrastruktura logistyczna stara się na bieżąco odbierać odpady, problem jakoby narasta. Dotyczy on w pierwszej kolejności osób najbardziej narażonych na bezpośredni kontakt z zanieczyszczonymi maszynami, więc personelu handlowego, logistycznego oraz serwisantów oczyszczających urządzenia, dla których dotychczas nie opublikowano żadnych oficjalnych protokołów kontroli zakażeń.
W tym miejscu interesy zdrowia publicznego krzyżują się z brutalną ekonomią handlu detalicznego. Właściciele sklepów już teraz ponoszą ogromne, często niedoszacowane koszty obsługi systemu. Jak zauważa lider partii Aontú Peadar Tóibín, program ten stał się ogromnym obciążeniem dla małych i dużych przedsiębiorców, którzy zmagają się z awariami maszyn i koniecznością oddelegowywania pracowników do ich ciągłego monitorowania. Mimo gigantycznych zysków operacyjnych systemu, Re-turn odnotował w 2024 roku nadwyżkę przed opodatkowaniem na poziomie 51,3 mln euro oraz zgromadził miliony euro z nieodebranych kaucji, operator zdecydował się na zamrożenie opłat manipulacyjnych dla sklepów (2,2 centa za zwrot). Detaliści czują się oszukani, gdyż przed wdrożeniem systemu zapewniano ich, że będzie on dla nich neutralny kosztowo.
Jeśli do obecnych kosztów dojdzie konieczność permanentnej, specjalistycznej dezynfekcji maszyn i magazynów przez załogę sklepu, systemowi grozi paraliż lub bunt handlowców.
Wobec oporu operatorów systemów kaucyjnych przed podnoszeniem opłat manipulacyjnych dla sklepów oraz braku funduszy na finansowanie kosztownych systemów automatycznego czyszczenia wewnątrz maszyn, najprostszą drogą wyjścia z kryzysu higienicznego okaże się zmiana regulaminu dla konsumentów. Eksperci medyczni już teraz wzywają Re-turn oraz Health Service Executive do opracowania oficjalnych wytycznych środowiskowo-zdrowotnych i sugerują wydanie publicznych zaleceń dotyczących opróżniania i płukania opakowań przed zwrotem. Jednak od „zaleceń” i „kampanii edukacyjnych”, a do twardego obowiązku droga jest niezwykle krótka.
Wprowadzenie wymogu zwrotu wyłącznie czystych butelek i puszek rozwiązałoby większość problemów sanitarnych:
- Zlikwidowałoby pożywkę dla bakterii i grzybów wewnątrz recyklomatów.
- Ograniczyłoby plagę insektów i gryzoni w sklepach.
- Zmniejszyło ryzyko infekcji u pracowników serwisu.
- Odciążyłoby finansowo operatorów i sieci handlowe z konieczności ciągłej sanityzacji urządzeń.
***
Świetny pomysł w dobie walki z klimatem, czy tam zmianami klimatycznymi, bo dla domniemanej ochrony biologicznej, EKSPERCI chcą namawiać, aby w kraju z problemami w zakresie utrzymania odpowiednich zapasów wody pitnej, tę marnować na płukanie butelek. A co w chwili, gdy w Irlandii występują okresy suszy i nie wolno np. podlewać ogródków? Na ten czas nakaz płukania opakowań zwrotnych zostanie zawieszony? Nie szukajmy problemów tam, gdzie ich nie ma i niechaj tzw. eksperci, zajmą się czymś, co przyniesie ludziom jakąkolwiek wartość.
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Fot. Dzięki uprzejmości RTE

