Planowana restrukturyzacja w liniach Aer Lingus wywołała powstrzymywany dotąd kryzys w relacjach między kierownictwem spółki a reprezentacją pracowniczą. Spółka matka irlandzkiego przewoźnika, koncern International Airlines Group (IAG), stanął w obliczu ostrych zarzutów o „korporacyjną chciwość”. Sytuacja stała się napięta, gdy władze holdingu przedstawiły zamiar likwidacji do 500 stanowisk pracy, nie wykluczając przy tym wariantów przymusowych.
Zaproponowane działania obejmują szeroki przekrój organizacji. Najsilniejsze uderzenie skierowano w struktury centrali firmy, gdzie przewidziano redukcję 290 etatów. Zmiany dotkną również personel pokładowy (140 stanowisk) oraz pilotów (70 miejsc pracy). Redukcja zatrudnienia w sektorze operacji lotniczych wiąże się bezpośrednio ze zmniejszeniem floty – z użytkowania wycofano jeden samolot Airbus A330 oraz cztery maszyny typu A320. Przełożyło się to na wykazanie przez przewoźnika formalnej nadwyżki kadrowej wśród pilotów.
Związkowa solidarność i twarde warunki negocjacyjne
Odpowiedź organizacji pracowniczych na ogłoszone zamiary restrukturyzacyjne okazała się natychmiastowa i skonsolidowana. Podczas pierwszego spotkania z kadrą kierowniczą przedstawiciele wszystkich związków zawodowych reprezentujących pracowników Aer Lingus zadeklarowali pełne wsparcie dla każdego członka personelu zagrożonego przymusowym zwolnieniem. Związek Fórsa jasno zapowiedział, że nie dopuści do scenariusza, w którym jednostronne decyzje zarządu obciążą pracowników kosztem dotychczasowej stabilności zatrudnienia.
Przedstawiciele Fórsa wskazują na wyraźną dysproporcję między obecnym podejściem holdingu do personelu a wcześniejszą postawą pracowników, którzy wspierali przedsiębiorstwo w trudnym okresie pandemii COVID-19. Związkowcy zwracają uwagę na fakt, że w ciągu ostatnich dwóch lat IAG wypłacało akcjonariuszom znaczące dywidendy, co – w ich ocenie – podważa narrację o braku alternatywy drastycznych cięć pracowniczych.
W kwestii ewentualnych dobrowolnych odejść strona społeczna wyznaczyła wysoki pułap negocjacyjny. Fórsa zapowiedziała, że będzie żądać warunków nie gorszych niż te, które IAG przyznało niedawno w spółce Iberia. Standard ten obejmuje odprawy w wysokości równowartości 35 dni wynagrodzenia za każdy rok przepracowany w firmie (z limitem do 30 miesięcy), przy czym gwarantowane minimum ma stanowić równowartość rocznego uposażenia.
Złożone podłoże finansowe i operacyjne
U podstaw decyzji o cięciach stoją niekorzystne wskaźniki operacyjne oraz rosnąca presja kosztowa. W poufnej korespondencji skierowanej do ministra przedsiębiorczości Petera Burke’a oraz przedstawicieli związkowych, dyrektor ds. personalnych Tara Flynn wskazała na stratę rzędu 103 mln euro odnotowaną w pierwszym kwartale roku. Na ten wynik wpłynęły m.in. koszty związane z zamknięciem bazy operacyjnej w Manchesterze, a także strukturalne wyzwania rynkowe, w tym wysokie ceny paliwa lotniczego, których presja przewidywana jest do 2027 roku – oraz niepewność rynkowa.
Konsekwencją trudności finansowych będzie też zauważalna korekta siatki połączeń. Od końca września bieżącego roku oraz w kolejnym roku kalendarzowym Aer Lingus ograniczy ofertę przewozową. Planowane jest wycofanie wybranych tras krótko- i długodystansowych, w tym całkowite zawieszenie połączeń z Dublina do Las Vegas, Denver i Minneapolis oraz przekształcenie rejsów do Seattle w trasę wyłącznie sezonową (letnią). Zmniejszeniu ulegnie również częstotliwość lotów na pozostałych kierunkach.
Spór proceduralny o konsultacje transnarodowe
Kryzys wokół Aer Lingus zyskał także wymiar prawno-instytucjonalny. Związek Fórsa wystosował oficjalną wiadomość do zarządu spółki, podnosząc zarzut niedopełnienia obowiązku informacyjnego i konsultacyjnego wobec Europejskiej Rady Zakładowej. Strona pracownicza, a reprezentowana m.in. przez kapitana Marka Tighe’a wskazuje na potencjalne uchybienia proceduralne w procesie restrukturyzacji.
Rzecznik Aer Lingus stanowczo odrzucił te zastrzeżenia, argumentując, że prowadzone działania mają charakter lokalny, a nie transnarodowy. W konsekwencji – zdaniem przewoźnika – linia nie ma prawnego obowiązku angażowania Europejskiej Rady Zakładowej w ten spór. Przedstawiciele spółki zapewniają jednocześnie, że wszelkie działania konsultacyjne prowadzone są ściśle według obowiązujących przepisów prawa krajowego.
Dalsze losy 500 pracowników zależeć będą więc od nadchodzących negocjacji bezpośrednich, które poszczególne grupy zawodowe mają prowadzić z kierownictwem spółki. Związek Fórsa zmierza do szybkiego ustalenia harmonogramu rozmów, podkreślając jednocześnie, że konsensus jest możliwy wyłącznie w ramach dobrowolnych porozumień i przy zachowaniu godziwych warunków finansowych.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
Photo by Frugal Flyer on Unsplash

