Nad dublińskim Custom House, więc siedzibą Departamentu Finansów, unosi się dziś atmosfera chłodnej kalkulacji. Rządowa machina analityczna kreśląc Wiosenną Prognozę Gospodarczą, nie maluje już obrazu niezmąconego optymizmu, lecz przedstawia strategię przetrwania w świecie, który na nowo staje się nieprzewidywalny.
Choć prognozy dla Zielonej Wyspy pozostają dodatnie, nadchodzący czas będzie wymagał od sterników irlandzkiej gospodarki nie tylko odwagi, ale przede wszystkim, jak to ujął minister Simon Harris, zachowania „zimnej krwi”.
Dzisiejsze posiedzenie gabinetu to moment prawdy, w którym ministrowie zmierzą się z trzema wariantami przyszłości. Od scenariusza bazowego, zakładającego relatywny spokój, po wariant „poważny”, w którym przedłużająca się wojna na Bliskim Wschodzie z udziałem Iranu staje się katalizatorem globalnego wstrząsu. Urzędnicy są jednak zgodni, że irlandzka gospodarka, hartowana w ogniu poprzednich kryzysów, ma w sobie dość siły, by rosnąć nawet w najczarniejszym z tych scenariuszy. Będzie to jednak wzrost bolesny i umiarkowany, odbywający się w cieniu szalejących cen energii, które niczym echo niosą drożyznę przez kolejne ogniwa łańcuchów dostaw.
Minister Simon Harris wchodząc w rolę strażnika Skarbu Państwa, kładzie na stół jasną strategię, czyli budowę potężnych buforów finansowych i generowanie nadwyżek budżetowych. To nie czas na beztroskie rozdawnictwo, lecz na tworzenie pancerza, który ochroni kraj przed międzynarodową niepewnością.
Choć Harris nie wyklucza kolejnych kredytów energetycznych dla obywateli, jego ton jest wyraźnym sygnałem ostrzegawczym, że lato i zima, która nas czeka, może okazać się wyjątkowo trudna, a państwo nie będzie w stanie załatać każdej dziury w domowych budżetach bez zachowania fiskalnej równowagi.
Równolegle z ust ministra Jacka Chambersa płynie przestroga przed widmem stagflacji, o czym mówiłem w ostatnim programie „Studio Dublin”, więc nowego ekonomicznego potwora, w którym wzrost gospodarczy zostaje zdławiony przez wysoką inflację.
Chambers, odpowiedzialny za wydatki publiczne, zapowiada koniec ery budżetowej swobody. W resortach ma zapanować żelazna dyscyplina, a każda wydana eurocentówka będzie musiała przejść przez filtr surowej kontroli kosztów. Strategia jest klarowna i zamiast przejadać środki na bieżące potrzeby, państwo musi skierować strumień pieniędzy tam, gdzie buduje się fundamenty przyszłości, więc w mieszkalnictwo, drogi, nowoczesną energetykę i infrastrukturę wodną.
To właśnie te inwestycje kapitałowe mają stać się najlepszą polisą ubezpieczeniową dla miejsc pracy i gwarantem, że Irlandia wyjdzie z nadchodzącego sztormu nie tylko obronną ręką, ale i silniejsza.
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Photo by Jakub Żerdzicki on Unsplash

